fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

#RZECZoPRAWIE - Aneta Łazarska: jaka współpraca sędziów z adwokatami

Aneta Łazarska
rp.pl
Relacje sędziów z adwokatami są złe, gdyż oparte na braku zaufania. Nie wiadomo, czy sędzia może dzwonić do adwokata, gościć go w swoim gabinecie. Mógłby to zmienić kodeks dobrych praktyk - uważa sędzia Aneta Łazarska.

W grudniu na Uczelni Łazarskiego odbyła się bardzo ciekawa konferencja na temat relacji między sędziami a adwokatami i radcami prawnymi. O wnioskach wynikających z tego spotkania Tomasz Pietryga rozmawiał z Anetą Łazarską, sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie i organizatorem konferencji.

W ocenie Anety Łazarskiej relacje między profesjonalnymi pełnomocnikami a sędziami pozostawiają wiele do życzenia, gdyż brakuje w nich wzajemnego zaufania. Budowa dobrych relacji powinna być filarem programowym wszystkich stowarzyszeń sędziowskich i korporacji adwokatów i radców – uważa sędzia.

Zdaniem sędzi przyczyny złych relacji są bardzo złożone, ale główną jest brak relacji interpersonalnych między sędziami a profesjonalnymi pełnomocnikami.

- Kiedyś sądy były mniejsze i mniej anonimowe. Sędzia znał adwokata a adwokat liczył się ze zdaniem sędziego. Wiedział, że jeżeli raz nadużyje zaufania, to może utracić swoja reputację. Dziś takich relacji nie ma, sądy są duże, sędziowie i adwokaci się nie znają – stwierdzi ła sędzia Łazarska.

Zastrzegła, że te relacje nie powinny wykraczać poza pewne standardy, by sędzia nie naraził się na zarzut braku bezstronności. Granicę wzajemnych relacji powinny wyznaczać dobre praktyki.

- Czy sędzia może dzwonić do pełnomocnika, czy może pozostawać z nim w kontakcie mailowym i w końcu – czy może go przyjąć w swoim gabinecie. Po konferencji został powołany ad hoc zespół, który ma opracować dobre praktyk i dookreślić granice wzajemnych relacji – powiedziała A. Łazarska.

Zapytana o charakter tych relacji, sędzia stwierdziła, że w tej chwili nie ma mowy o relacjach partnerskich, gdyż wyklucza je przyjęty w Polsce model postępowania cywilnego, w którym nie obowiązuje przymus adwokacki i rola pełnomocnika procesowego jest znacząco ograniczona.

- Przepisy proceduralne oparte są na zasadzie braku zaufania sędziego do profesjonalnego pełnomocnika. Można mnożyć przykłady przepisów które o tym świadczą. Np. pełnomocnik, który przecież wykonuje zawód zaufania publicznego, musi wykazać dokumentem swoje umocowanie w toku czynności. Nie ma u nas praktyki, by wysyłać akta do profesjonalnego pełnomocnika, choć np. w Niemczech jest to standardem – mówiła sędzia Łazarska.

W jej opinii profesjonalny pełnomocnik powinien być partnerem sądu i powinien wspierać sąd w wydaniu sprawiedliwego rozstrzygnięcia. Tak nie jest. Przepisy obciążają sąd ciężarem prowadzenia procesu, a opłaty za czynności profesjonalnych pełnomocników są przyznawane w wysokości niezależnej od ich wkładu pracy w wyjaśnienie sprawy, co demobilizuje pełnomocników, by być partnerem sądu. I choć adwokaci narzekają na jakość uzasadnień orzeczeń sądów, sami sporządzają wielostronicowe pisma procesowe z dziesiątkami załączników, przeładowane bezużytecznymi treściami, orzecznictwem. Takie pisma procesowe utrudniają sędziom dotarcie do istoty danej sprawy.

- Adwokat powinien zostać pierwszym sędzią w sprawie, tzn. dokonać analizy sprawy zanim trafi do sądu, zdecydować, czy nadaje się ona do mediacji. Profesjonalny pełnomocnik powinien również sformułować pozew w taki sposób, by sędzia mógł w jak najkrótszym czasie zidentyfikować problem. Także adwokat powinien oszacować ryzyko związane z daną sprawą i uprzedzić o tym klienta. Chodzi o to, by przygotować sprawę w taki sposób, by sędziemu pozostało tylko podjęcie rozstrzygnięcia. Pewien prawnik z Anglii powiedział mi, że w ich modelu procesowym sędzia dostaje talerz z gotowymi daniami przygotowanymi przez adwokatów i on z tego talerza wybiera danie, które chce zjeść. Natomiast w Polsce sędzia otrzymuje garnek rozmaitych produktów, z których sędzia dopiero sam musi sobie ugotować potrawę - powiedziała Aneta Łazarska.

Sędzia bardzo pozytywnie ocenia kierunek zmian w procedurze cywilnej przedstawionych przez ministerstwo sprawiedliwości. Chodzi o zarządzanie procesem, wprowadzenie sankcji za nadużycie praw w procesie.

- Mankamentem tej regulacji jest to, że nie włącza w przygotowanie procesu profesjonalnego pełnomocnika. Nadal więc nie ma przymusu adwokackiego, ani szerszego dialogu na temat kwestii materialno prawnych między sędziami a profesjonalnymi pełnomocnikami – podkreślała A. Łazarska.

Jak dodała, ta kwestia wiąże się silnie z koncepcją zakazu zaskakiwania stron orzeczeniami sądowymi.

- Wielokrotnie jest tak, że sędzia przyjmuje określoną podstawę materialno-prawną nie uprzedzając o tym strony i uwzględniając okoliczności, które strona pominęła lub uznała za nieistotne. To prowadzi do efektu zaskoczenia, bo strona dopiero z wyroku dowiaduje się, że zdaniem sądu były jakieś istotne okoliczności, podstawa wydanego rozstrzygnięcia, a ona nie miała możliwości się do tego odnieść, sąd jej nie wysłuchał. To prowadzi do potem do odwołania się od wyroków. Przy czym w przypadku zaskakującego wyroku sądu II instancji strona jest już pozbawiona możliwości odwołania, co w efekcie narusza jej prawa procesowe - stwierdziła sędzia.

Tomasz Pietryga zapytał sędzię Łazarską także o Trybunał Konstytucyjny i oświadczenia niektórych sędziów, że mogą nie honorować orzeczeń wydanych przez wadliwie wybranych – zdaniem prezesa Rzeplińskiego - sędziów TK, a teraz dopuszczonych do orzekania przez nową prezes TK.

- Obawiam się, że konflikt konstytucyjny będzie w 2017 r. eskalował na sądy powszechne, bo one będą się zderzać z kwestią legitymacji Trybunału Konstytucyjnego. Środowisko już jest podzielone w tej kwestii, może się to odbić na interesie obywateli i doprowadzić do rozstrojenia wymiaru sprawiedliwości – mówiła sędzia.

W jej opinii należy poczekać na orzeczenia obecnego TK. Będą one testem , czy sędziowie TK, którzy dotychczas orzekali merytorycznie , nadal będą tak orzekać, czy też będą z powodów ustrojowych zgłaszać zdania odrębne.

- Oczekiwałabym jednak przede wszystkim autorytatywnego stanowiska Sądu Najwyższego, które byłoby wskazówką dla sądów powszechnych, czy orzeczenia TK są w obecnej sytuacji wiążące czy nie. Sąd Najwyższy podjął już podobną uchwałę w sprawie nieopublikowanych wyroków TK i to się przyczyniło do ujednolicenia orzecznictwa – przypomniała sędzia.

Dodała, że także stowarzyszenia sędziowskie powinny wydać oficjalne stanowisko.

Tomasz Pietrygi zauważył, że można domyślać się, jakie byłoby to stanowisko. – Czy w tej sytuacji nie będzie prowadziło ono do eskalacji konfliktu, skoro minister Ziobro zapowiedział nawet dyscyplinarki dla sędziów, którzy zignorują wyroki nowego składu TK – powiedział red. Pietryga.

Sędzia Łazarska odpowiedziała, że spodziewa się, iż Sąd Najwyższy wskaże inne możliwości, np. możliwość stosowania kontroli rozproszonej przez sądy powszechne.

- Chodzi o stwierdzanie przez sądy powszechne zgodności lub niezgodności norm z konstytucją, czego jestem zwolenniczką od początku konfliktu wokół TK. Podnoszono argumenty, że to doprowadzi do rozbieżności w orzecznictwie, ale przecież mogłyby ona być ujednolicane przez Sąd Najwyższy. Kontrola rozproszona byłaby najbardziej efektywną kontrolą z punktu widzenia interesów obywateli. Trudno im bowiem oczekiwać, czasami wiele lat, na odpowiedź z Trybunału Konstytucyjnego w sytuacji, gdy mają pytanie w swojej jednej, jedynej sprawie - uważa sędzia Łazarska.

#RZECZoPRAWIE: Aneta Łazarska - Współpraca sędziowie-adwokaci

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA