fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Policjanci od sprawy Iwony Cygan wciąż na wolności

Fotorzepa, Roman Bosiacki
Sąd Apelacyjny w Rzeszowie nie mógł „niezwłocznie" zbadać zażaleń na zwolnienie z aresztu policjantów, bo nie mógł się doprosić akt z sądu okręgowego.

Niedopatrzenie, pomyłka czy świadome działanie? W głośnej sprawie zabójstwa nastolatki ze Szczucina doszło do zastanawiających zdarzeń.

Sąd Okręgowy w Rzeszowie zwlekał z przesłaniem w terminie kompletu akt sądowi apelacyjnemu, który ma zdecydować, czy policjanci oskarżeni o kardynalne zaniedbania wrócą do aresztu, skąd niedawno wyszli. Przez to decyzja w tej sprawie opóźni się o co najmniej dwa tygodnie.

Czytaj także: Trzy billboardy za Szczucinem, Małopolskie

X

Hurtem zwolnieni

Sekwencja wydarzeń jest następująca: na początku października 13 byłych i obecnych policjantów, którzy odpowiadają za mataczenie, preparowanie dowodów i pasmo zaniedbań w śledztwie dotyczącym zabójstwa Iwony Cygan, wyszło na wolność – areszty „hurtem" uchylił im Sąd Okręgowy w Rzeszowie, gdzie toczy się proces dotyczący tej głośnej zbrodni.

Piotr Krupiński, szef małopolskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie złożył zażalenie na uchylenie policjantom aresztów – uzasadnił to obawą matactwa ze strony oskarżonych, którzy na wolności mogą wpływać na świadków (większość z nich dotąd nie złożyła zeznań przed sądem).

30 października Sąd Apelacyjny miał rozpoznać zażalenia prokuratury. Jednak nie był w stanie. Powód? Otrzymał tylko znikomą część akt i to na dzień przed posiedzeniem.

– Akta powinny być przesłane w całości. W żadnym razie nie wydałem decyzji, by domagać się ich części – mówi „Rzeczpospolitej" sędzia Piotr Moskwa, przewodniczący wydziału karnego Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Jak dodaje, w tygodniu przed posiedzeniem dzwonił do sekretariatu, prosząc o zostawienie mu akt na weekend. – Kiedy przyjechałem do pracy okazało się, że akta nie są kompletne. Zażądałem natychmiast ich dostarczenia – dodaje.

W sprawie zabójstwa Iwony Cygan zgromadzono ok. 200 tomów akt jawnych i kilkadziesiąt niejawnych. Dlaczego sąd okręgowy początkowo przesłał tylko ich skromny wycinek (ograniczający się do materiałów z procesu – trwa od lata). – Takie były uzgodnienia sekretariatów – przekonuje sędzia Tomasz Mucha, rzecznik sądu okręgowego.

Ostatecznie akta przesłano, jednak posiedzenie z 30 października Sąd Apelacyjny musiał odroczyć.

Kolejne posiedzenia sąd wyznaczył na 13 i 14 listopada. Jednak przez zwłokę sądu okręgowego zażalenia, które według przepisów winny być rozpoznane „niezwłocznie", będą rozpoznane prawie półtora miesiąca od wyjścia policjantów z aresztu.

Strach świadków

Prokuratura nie chce sprawy komentować, ale z jej zażaleń wynika, że niepokoi ją każdy dzień oskarżonych na wolności – ze względu na realną obawę wpływania na świadków, w tym incognito.

Zaniepokojona zwolnieniem policjantów i poślizgiem w rozpoznaniu zażaleń jest też rodzina zamordowanej. Zwłaszcza że sąd dotąd nie przesłuchał pokrzywdzonych (ojca i siostry ofiary), jak i świadków incognito. Decyzje o tym, czy oskarżeni policjanci pozostaną na wolności, czy też wrócą do aresztu – i ewentualnie którzy – podejmą dwaj sędziowie: Piotr Moskwa oraz Stanisław Urban (każde zażalenie będzie rozpatrywane osobno).

Cała sprawa nie wymagałaby większej uwagi, gdyby nie fakt, że przez lata zabójstwo nastolatki pozostawało niewykryte, w sprawie działy się niepokojące rzeczy.

Iwona Cygan została zabita w 1998 r. Znaleziono ją skatowaną przy wale Wisły. Przez lata sprawa była niewykryta. Przełom nastąpił po przejęciu śledztwa przez wydział ds. przestępczości zorganizowanej w Krakowie i policjantów z tzw. Archiwum X. O zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oskarżono Pawła K., jego ojca – o pomoc w zbrodni. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA