fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Interesy „królowej Zakopanego” badają śledczy

Należący do Małgorzaty Chechlińskiej zakopiański hotel Belvedere miał zostać sprzedany, ale transakcja nie doszła do skutku
shutterstock
Największy wierzyciel skarży działania syndyka do sądu, a śledztwo przejmuje prokuratura okręgowa.

Śledztwo mające wyjaśnić, czy bizneswoman z branży hotelowej, zwana Królową Zakopanego, dopuściła się oszustwa i ucieczki z majątkiem – co sugerują wierzyciele – przeniesiono z rejonu do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Tak zdecydowała Prokuratura Krajowa, m.in. po publikacji „Rzeczpospolitej", w której opisaliśmy kontrowersyjne działania biznesowe Małgorzaty Chechlińskiej.

– Śledztwo zostało przeniesione ze względu na charakter sprawy, znaczną wartość ewentualnego oszustwa sięgającą ponad 20 mln zł oraz podejrzenie wyprowadzania majątku w celu udaremnienia zaspokojenia wierzycieli – mówi „Rzeczpospolitej" Arkadiusz Jaraszek z Prokuratury Krajowej, która monitoruje to postępowanie.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia oszustwa złożyła kancelaria Modrzejewski i Wspólnicy, która w lutym tego roku miała kupić jeden z hoteli w Zakopanem, Belvedere, należący do Chechlińskiej. Drugie zawiadomienie złożył jej były wspólnik, dziś wierzyciel, który zarzuca jej, że ucieka z majątkiem. Kancelaria żąda (na drodze cywilnej) zwrotu ok. 21 mln zł zadatku za niedoszłą do skutku transakcję zakupu Belvedere. Niedoszłą, bo Chechlińska nie wypowiedziała umowy z dzierżawcą. Potem przepisała własność na inną spółkę, również dzierżawcę.

Małgorzata Chechlińska do niedawna była właścicielką trzech znanych hoteli w stolicy Tatr, zbudowała też ogromne centrum kongresowe Ossa pod Rawą Mazowiecką. Dziś po piętach depczą jej wierzyciele – m.in. instytucje, banki i przedsiębiorcy, którzy chcą odzyskać ponad 191 mln zł. Część z nich zarzuca Chechlińskiej, że wprowadza do hoteli dzierżawców z powiązanych z nią spółek i tak próbuje uciec z majątkiem. Tak stało się z hotelem Belvedere w Zakopanem i Ossą w Rawie. Ossą zarządza syndyk. Hotel prowadzi działalność – pod kierownictwem dzierżawcy wybranego przez syndyka i zarabia na tym miliony.

Jak ujawniła „Rzeczpospolita", na koniec 2016 r. przychód spółki Centrum Kongresowe Ossa – dzierżawcy hotelu – wyniósł ponad 36,3 mln zł, a zysk przed opodatkowaniem 7,7 mln zł. Syndyk, mec. Barbara Petryniak-Sidowska, odmówiła podania, ile z tego wpływa do masy upadłościowej.

Nieczystą grę z podobnym scenariuszem jak kancelaria prawna w sprawie Belvedere zarzuca Chechlińskiej największy wierzyciel Ossy – bank PKO BP. Ma zastrzeżenia do decyzji syndyka, który w nietransparentny sposób wybrał dzierżawcę. „W przypadku hotelu Ossa decyzja o dzierżawie, a w zasadzie kontynuacji tej zapoczątkowanej przez właściciela hotelu, podjęta została przez syndyka bez trybu przetargowego, bez wiedzy i wbrew woli banku. W naszej ocenie zastosowanie bezprzetargowego trybu nie powinno mieć miejsca" – odpowiada nam na pytania Aneta Styrnik-Chaber, kierownik zespołu prasowego PKO BP. I dodaje: „W tej sprawie bank skierował pismo do sądu, wnioskując m.in. o powołanie rady wierzycieli i ujęcie w porządku jej obrad wyboru dzierżawcy" – wyjaśnia.

Chechlińska w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej" zarzucała bankowi, że podniósł jej marżę, co spowodowało utratę płynności finansowej. Bank odrzuca te tłumaczenia.

„W trakcie rozmów o restrukturyzacji zadłużenia przedstawiliśmy różne rozwiązania umożliwiające spłatę zadłużenia, jednak spółka przestała spłacać kredyt, podjęła również działania ograniczające nam możliwość zaspokojenia roszczeń z zabezpieczeń udzielonego kredytu, przekazując hotel w dzierżawę firmie zewnętrznej" – informuje Styrnik-Chaber. Podkreśla, że „stało się to bez wiedzy i wbrew woli banku. W związku z tym PKO złożył wniosek do sądu o ogłoszenie upadłości spółki" – wyjaśnia Aneta Styrnik-Chaber.

Kwestia zerwania umowy z dzierżawcą hotelu Ossa ma zostać poruszona na najbliższym posiedzeniu rady wierzycieli, którzy zdecydują, czy umowa z dzierżawcą powinna być kontynuowana.

W tym tygodniu do sądu ma trafić pełna lista wierzycieli, a sam hotel zostanie ponownie wystawiony na sprzedaż. We wrześniu syndyk wystawił go za 196 mln zł, ale nie znaleziono chętnego. Według syndyka długi, jakie zostawiła Chechlińska w Ossie, to ponad 191 mln zł. Ona sama nie ma majątku.

Do medialnych publikacji, które sugerują urzędniczo-biznesowy parasol nad Chechlińską, odniósł się Leszek Dorula, burmistrz Zakopanego. Stanowczo odciął się od związków „z Małgorzatą Chechlińską, jak również z jej firmami". „Obecna władza została wybrana w grudniu 2014 r., aby walczyć z wszelkimi przejawami nieuczciwej działalności (...). Ubolewam, że w wyniku działań wąskiej grupy osób ucierpiał wizerunek Zakopanego" – napisał Dorula.

Chechlińska odpowiedziała burmistrzowi pełnym żalu listem. Podkreśliła, że „odkąd wybudowano w Zakopanem pierwszy hotel Czarny Potok, do chwili obecnej, spółki działające pod marką TRIP dały zatrudnienie 250 osobom w regionie. Oprócz działalności biznesowej, od lat prowadzę też działalność społeczną" - napisała Chechlińska.

Jej zdaniem trwa na nią medialna nagonka prasowa. „ To (ona) spowodowała, że zakwalifikował Pan mnie bez żadnej podstawy prawnej, do osób nieuczciwych, psujących wizerunek miasta i jego mieszkańców" - stwierdziła Chechlińska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA