fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo dyscyplinarne

Czy Ziobro może dyscyplinować Giertycha

Roman Giertych
Fotorzepa, Robert Gardziński
Zwykły trzyosobowy skład sędziów Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego postanowił zwrócić się do siedmioosobowego składu tej izby o rozstrzygniecie, czy prokurator generalny może składać skargi kasacyjne (odwołania) od postanowień dyscyplinarnych adwokatury o umorzeniu sprawy bez postanowienia adwokatowi zarzutów i rozstrzygnięcia przez organy samorządu.

Uchwała szerszego składu może mieć znaczenie dla  kompetencji prokuratora generalnego do wnikania w dyscyplinarki adwokackie. Kwestia ta wynikła w sprawie dyscyplinarnej dotyczącej wypowiedzi adwokata Romana Giertycha, któremu formalnie nie postanowiono jednak zarzutów.

Chodzi o trzy wypowiedzi: dwie telewizyjne i jedną w internecie, do których zastrzeżenia zgłosiło kierownictwo prokuratury, dopatrując się w nich naruszenia przez Giertycha granic adwokackiej wolności wypowiedzi. W programie Moniki Olejnik w TVN24 jako pełnomocnik Donalda Tuska odniósł się do możliwości postawienia mu zarzutów zdrady dyplomatycznej związanej z katastrofą smoleńską. Na pytanie, czy boi się Zbigniewa Ziobry, Giertych odpowiedział: "Nie boję się. Ja na miejscu Zbigniewa Ziobry bałbym się jednej rzeczy: gdyby zostały przedstawione zarzuty Donaldowi Tuskowi, to ktoś będzie musiał ponieść odpowiedzialność (nie sprecyzował, o jakiej odpowiedzialności mówił). Na pewno poniesie ją ten prokurator, który będzie miał czelność to zrobić, ale może również Ziobro.

Po tej wypowiedzi zainterweniował prokurator krajowy Bogdan Święczkowski, występując do rzecznika dyscyplinarnego warszawskiej palestry o zajęcie się tymi wypowiedziami. Uznał  bowiem, że nie mieszczą się w granicach wolności wypowiedzi adwokata i mogą stanowić przewinienie dyscyplinarne.

Kolejnym przewinieniem dyscyplinarnym może być według prokuratury użycie przez Giertycha na portalu internetowym określenia "Żałośni kłamcy" pod adresem prokuratorów już po zawiadomieniu rzecznika dyscyplinarnego.

Rzecznik dyscyplinarny adwokatów ani dyscyplinarny sąd adwokacki nie podzielili tych zastrzeżeń prokuratury, uznając, że Giertych nie nadużył adwokackiej wolności wypowiedzi używając tych słów w obronie swojego klienta.

Werdykt organów dyscyplinarnych adwokatury zaskarżyło kierownictwo prokuratury do nowej Izby Dyscyplinarnej SN, zarzucając, że niedostatecznie zbadały okoliczności wypowiedzi, w szczególności sformułowania "żałośni kłamcy".

- Minęły dwa lata od moich wypowiedzi i nie postawiono nikomu zarzutów o spowodowanie katastrofy. Nikt nie przeprosił za oskarżenia o współudział w zbrodni smoleńskiej. Moja teza okazała się słuszna. Słowa "żałośni kłamcy" odnosiły się do głoszących teorię zamachu. Akcja prokuratury to próba zastraszenia adwokatów - powiedział Giertych w SN.

Na początku rozprawy Giertych wystąpił o wyłączenie wszystkich sędziów z trzyosobowego składu, zarzucając, że sędziowie nowej izby nie mają właściwego umocowania i nie gwarantują bezstronności. Zaznaczył, ze zarzuty nie dotyczą konkretnych sędziów, tylko mają ogólny charakter. Po dłuższej przerwie SN ogłosił postanowienie innego sędziego, który oddalił wniosek Giertycha, wskazując, że nie ma on formalnie statusu strony postępowania dyscyplinarnego, gdyż nadal jest to postępowanie "w sprawie, a nie przeciwko adwokatowi". W konsekwencji nie miał prawa do złożenia takiego wniosku.

Sama rozprawa trwała krótko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA