fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo dyscyplinarne

Izba Dyscyplinarna odwołuje terminy

Fotolia
Sędziowie, których sprawy immunitetowe nie zostały zakończone przez ID SN do 14 lutego, poczekają na rozstrzygnięcie. Powód? Ustawa kagańcowa.

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego odwołała w czwartek pięć rozpraw. Wszystkie dotyczyły spraw immunitetowych.

– Przyczyną odwołania są wątpliwości co do wykładni znowelizowanych przepisów, które weszły w życie 14 lutego – podał Piotr Falkowski, rzecznik Izby Dyscyplinarnej SN. Problematyczny jest przepis przejściowy.

– To było do przewidzenia – twierdzą sędziowie.

Prokurator poczeka

Na wokandach zaplanowanych na 20 lutego znalazło się w sumie siedem spraw. Pięć z nich odwołano. Trzy dotyczyły prokuratorów, dwie sędziów. Dlaczego się nie odbyły? Przez niejasności po zmianie przepisów. Nowelą ustawy sędziowskiej (zwanej kagańcową) postępowania w sprawie o uchylenie immunitetów w obu instancjach prowadzić ma Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego.

Do tej pory w pierwszej instancji orzekały sądy dyscyplinarne – sądy apelacyjne. A dopiero w drugiej nowa izba SN.

Inny był też skład sędziowski. W drugiej instancji orzekało dotychczas dwóch sędziów plus jeden ławnik. Obecnie – trzech sędziów zawodowych. W związku z tymi zmianami należało podzielić Izbę na dwa wydziały: I to będzie pierwsza instancja, II – druga. I przydzielić sprawy.

Problemem okazały się sprawy, które w momencie wejścia w życie były w tzw. toku, czyli po prostu trwały. W sprawach sędziów i prokuratorów wypowiedział się już bowiem SA–SD, ale sprawy do 14 lutego nie zdołała ostatecznie zakończyć ID SN.

– Kwestie intertemporalne są bardzo istotne. Należy ustalić, czy art. 14 ustawy zmieniającej dotyczy także postępowań immunitetowych – ustaliła „Rz" w Izbie Dyscyplinarnej.

Przepis ten stanowi, że do czynów popełnionych przed dniem wejścia w życie noweli stosuje się przepisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej w brzmieniu dotychczasowym.

Nie dziwi nic

– To było do przewidzenia, że takie procedowanie, jak tej ustawy przyniesie marny efekt. To nie jest proces legislacyjny, tylko radosna twórczość. Coś, co miało usprawnić pracę sądów, dziś ją dezorganizuje – mówi „Rzeczpospolitej" sędzia Beata Morawiec, prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis.

I dodaje, że to nie pierwszy problem, jaki pojawi się w przypadku tej i innych ustaw. Przykład?

– W zmienionej ustawie – Prawo o ustroju sądów powszechnych zdecydowano, że minister sprawiedliwości powołuje rzeczników dyscyplinarnych w sądach. Problem w tym, że w innej ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa zapomniano wykreślić przepis, który stanowi o udziale Rady w tym procesie – przytacza sędzia Morawiec.

Wtóruje jej sędzia Waldemar Żurek.

– Przepisy są pisane na kolanie, bez żadnej refleksji, i to od razu widać w praktyce. – Twierdzi, że będzie jeszcze gorzej.

Więcej kwiatków

– Weźmy np. przepisy dotyczące oświadczeń, jakie mają składać sędziowie o swojej przynależności do organizacji i stowarzyszeń. Do dziś nie wiadomo, o jaki czas przynależności chodzi.

– Z przepisu nie wynika, czy jeśli należymy do spółdzielni mieszkaniowej, czy np. kiedyś do PCK, to też należy wpisywać w oświadczeniu – zastanawia się sędzia Żurek.

Sędzia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, idzie jeszcze dalej.

– Dla mnie problemu nie ma – Izba Dyscyplinarna nie jest sądem, więc jej kłopoty z brakiem czy niejasnością przepisów intertemporalnych są nieistniejące – uważa sędzia Markiewicz. Twierdzi też, że sędziowie Izby powinni się powstrzymać od orzekania, a nie zastanawiać się, co robić, i odwoływać terminy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA