fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Chcemy, żeby prokuratura nie przynosiła wstydu - rozmowa z Krzysztofem Parchimowiczem

Biuro Spraw Wewnętrznych powołane w Prokuraturze Krajowej dla spraw sędziów i prokuratorów to nic innego jak zarządzanie strachem – mówi Krzysztof Parchimowicz.
Rzeczpospolita, Robert Gardziński
W wielu przypadkach karierę robią prokuratorzy potulni - rozmowa z Krzysztofem Parchimowiczem, prezesem stowarzyszenia Lex Super Omnia

Rz: Stowarzyszenie Lex Super Omnia skupia prokuratorów, którzy chcą walczyć o niezależną prokuraturę. W miniony weekend zebrali się w Warszawie, żeby wybrać władze i przeprowadzić bilans porządków panujących dziś w prokuraturze. Po co powołano stowarzyszenie?

Krzysztof Parchimowicz, prezes Lex Super Omnia: W grę wchodzą dwie rzeczy. Pierwsza – perspektywiczna, druga – bieżąca. Ta dalsza ma doprowadzić do przedstawienia założeń do nowej ustawy o prokuraturze, tak by uwzględniała ona sytuację wewnętrzną i zewnętrzną. Chodzi nam o to, by stworzyć ramy dla prokuratury, jaką chcielibyśmy widzieć w przyszłości. Będziemy zabiegać u polityków, by wpisać ustrój prokuratury do konstytucji. Wszystko po to, by żadna następna nowa władza nie mogła przeprowadzać w niej rewolucji.

To na przyszłość, a na dziś?

W bliższej perspektywie myślimy o integracji środowiska prokuratorskiego. Chcemy nawiązać współpracę ze Stowarzyszeniem Prokuratorów RP, ze stowarzyszeniami sędziowskimi: krajowymi i zagranicznymi. Taki rozkład aktywności na kilka stowarzyszeń nie jest dobry. Każde z nich działa przecież na rzecz niezależności. Tylko od nas samych prokuratorów zależy, czy będziemy wolni od strachu, sprawni, obiektywni i niezależni.

Ilu członków liczy stowarzyszenie?

Dziś 150. Będziemy zabiegać o kolejnych.

Skoro mówimy o zmianach, i tych dalekich, i tych bieżących, musimy zdiagnozować stan dzisiejszej prokuratury. Jaka ona jest?

Droga. Szasta pieniędzmi i awansami. Stawia na ludzi młodych, których można ukształtować na własne potrzeby, na którą można łatwo wpływać. Chcemy to zmienić. To nie oznacza, że chcemy powrotu do sytuacji sprzed dwóch–trzech lat. Chcemy sięgnąć głębiej i na tej podstawie wybrać najlepsze rozwiązania.

Czyli jaka konkretnie ma być nowa prokuratura?

Całkowicie niezależna od władzy wykonawczej, bez wpływu na politykę karania czy ścigania. Z ludzką twarzą i taka, która nie przynosi wstydu.

Członkom stowarzyszenia nie podobają się też szybkie kariery, do których dziś dochodzi w prokuraturze.

Nie tylko członkom stowarzyszenia się to nie podoba. Tym bardziej że nieprawidłowości widać gołym okiem. Proszę mi wierzyć, że nie ma tak genialnego prokuratora, który w ciągu roku byłby w stanie wykazać się tak genialną wiedzą lub osiągnięciami, żeby awansować dwukrotnie.

Czyli dziś robi się karierę w prokuraturze, będąc potulnym wobec władzy wykonawczej?

Nie znam wszystkich osób, które szybko awansowały, ale w wielu przypadkach tak właśnie jest.

Pomysł utworzenia stowarzyszenia pojawił się tuż po tym, jak nowy prokurator generalny Zbigniew Ziobro przejął władzę nad prokuraturą i prokuratorami. Kilkudziesięciu z nich z najwyższego szczebla zostało wówczas zdegradowanych. Dziś tworzą zaplecze stowarzyszenia?

Nie zgadzamy się na to, żeby stowarzyszenie określać jako stowarzyszenie prokuratorów zdegradowanych. Rzeczywiście w zarządzie jest kilku takich prokuratorów. Ale na tym koniec. Wśród członków zaledwie 1/3 to ci, którzy zostali dotknięci degradacją. Reszta to ci niezadowoleni z tego, co w prokuraturze się dzieje.

Jak funkcjonować będzie stowarzyszenie?

Chcemy być bardzo aktywni. Działalność będzie różnorodna: publikacje, konferencje, chcielibyśmy wydawać periodyk. Myślimy o utrzymywaniu kontaktów z sędziami. Będziemy w końcu bronić prokuratorów, którzy są szykanowani.

A są tacy?

Każda publikacja prokuratora kończy się żądaniem wyjaśnienia, dlaczego autor nie zgłosił zamiaru takiej publikacji.Stoję na stanowisku, że skoro nie wiąże się ona z działalnością zarobkową prokuratora, a autor pisze jedynie o prawie, to nie ma mowy o łamaniu zasad wykonywania zawodu czy regulaminu. Na tym zresztą nie koniec dokuczliwych działań. Zdarzają się delegacje do innych jednostek bez zgody prokuratora. W niektórych sytuacjach życiowych taka delegacja to wręcz nieludzkie działanie.

A Biuro Spraw Wewnętrznych powołane w Prokuraturze Krajowej dla spraw sędziów i prokuratorów popadających w konflikt z prawem działa na śledczych?

To nic innego jak zarządzanie strachem. Oczywiście, że ludzie się boją. Każdy z nas jest w innej sytuacji. W dodatku działania władzy są nastawione na spektakl.

Jest pan jednym z prokuratorów, którzy po wymianie władzy z Prokuratury Generalnej trafili do rejonu. Jak się pracuje?

Nie jest łatwo. Mam swoje lata, pewne kłopoty zdrowotne. Przecież kiedyś już pracowałem w takiej sytuacji i w takich warunkach. Wtedy, przed laty, to było jednak coś zupełnie innego. Dziś bieganie z sądowej sali na salę staje się męczące. Podobnie jak prowadzenie setek spraw w referacie. Co miesiąc przybywa mi kolejnych 150 spraw.

Daje pan radę?

Tak, i daję słowo, że mimo tego, o czym mówię, nie zdarzyło mi się ani razu wystąpić z finalną przemową w postępowaniu, którego bym nie znał. Jeśli tak się stanie, nie z mojej winy, poproszę o przerwę, by zapoznać się z aktami. ©?

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Krzysztof Parchimowicz jest byłym prokuratorem Prokuratury Generalnej, po zmianach trafił do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów, jest prezesem Stowarzyszenia Lex Super Omnia

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA