fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Nieuczciwy plebiscyt zamiast wyborów

Adobe Stock
Dążenie do przeprowadzenia głosowania pocztowego odziera ze złudzeń o dobrych intencjach rządzących.

Uczciwa odpowiedź na pytanie, w jakim celu w szczycie epidemii organizowane są wybory, musiałaby ujawnić niepohamowaną żądzę władzy, przypodobania się nieracjonalnym oczekiwaniom zwierzchników, lekceważenie życia i zdrowia wyborców oraz zasad systemu prawnego. Przemożne dążenie do przeprowadzenia pocztowego plebiscytu odziera z ostatnich złudzeń o dobrych intencjach rządzących. W najbliższych dniach wyjaśni się, czy spóźniona refleksja pozwoli zapobiec legitymizowaniu władzy poprzez usługę pocztową zamiast wyborów prezydenta.

Rzut oka na tworzone niechlujnie i w panicznym pośpiechu przepisy o specjalnym zakresie działania poczty pozwala twierdzić, że to, co określa się mianem „wyborów", nie spełnia elementarnych konstytucyjnych wymogów prawa wyborczego. Rażąco narusza zakaz zmian w ciągu sześciu miesięcy przed wyborami, gwarantujący prawo do uczciwej kampanii wyborczej.

Jeśli prace Senatu nad ustawą będą trwały do 6 maja, w Sejmie zostaną przeprowadzone 7 maja i w tym samym dniu prezydent ustawę podpisze. Wejdzie ona w życie najwcześniej 8 maja. Dwa dni przed terminem wyborów. To drwina z demokracji.

Wprowadzany bezwzględnie „system wyborczy" nie daje szans na zachowanie konstytucyjnych reguł. Nie gwarantuje tajności, gdyż obowiązująca ustawa nakazuje pokwitować odbiór karty do głosowania, nowa zaś zezwala na wrzucenie do skrzynki pakietu obejmującego głos w kopercie oraz identyfikujące głosującego oświadczenie. Dzisiaj nie wiadomo jeszcze, co stanie się z głosami, kopertami i pakietami wyborczymi, gdyż dopiero przepisy wykonawcze wydane po wejściu w życie ustawy, a zatem 8 lub 9 maja, ustalić mają te reguły. Jednocześnie rozwiązanie komisji wyborczych i powołanie nowych przez komisarza wyborczego na dzień przed wyborami nie zapewnia rzetelnego liczenia głosów i zachowania tajności głosowania.

System wyborczy nie zapewnia powszechności. Brak skrzynek pocztowych uniemożliwi wyborcom głosowanie. Wyborcy już dziś nie mogą w praktyce uzyskać zaświadczenia o prawie do głosowania, choć obowiązujące przepisy takie prawo przewidują. Wniosek o dopisanie do spisu wyborców można złożyć najpóźniej w dniu wejścia w życie ustawy, co wymaga działania bez podstawy prawnej. Spis wyborców sporządza się najpóźniej 21 dni przed dniem wyborów. Dopisanie do spisu wyborców może nastąpić najpóźniej na pięć dni przed wyborami. To zbyt późno, gdyż będzie już trwała wysyłka pakietów wyborczych. Ustawa pozbawia prawa do postępowania reklamacyjnego, gdyby ktoś nie został ujęty w rejestrze lub w spisie wyborców, ponieważ nie będzie na to czasu. Pozbawieni prawa głosu będą też wyborcy za granicą, gdyż zamiar głosowania korespondencyjnego mieliby zgłosić konsulowi do 14. dnia przed dniem wyborów, co już dziś jest niemożliwe. Oznacza to, że nawet jeśli 8 maja wyborcy uda się dopisać do spisu, a Poczcie Polskiej zostanie udostępniony jego adres, pakiet wyborczy prawdopodobnie nie dotrze do adresata w terminie. Wyborcy za granicą nawet tej szansy nie mają.

Przyjęte zasady nie gwarantują swobodnego i osobistego oddania głosu, gdyż wyborca nieposiadający odpowiednich warunków w domu (np. z uwagi na przemoc fizyczną lub psychiczną) jest pozbawiony możliwości oddania głosu w inny sposób niż korespondencyjny. Wybory korespondencyjne są zaś w prawnych demokracjach alternatywnym sposobem, według wyboru głosującego, a nie prawnym przymusem.

Wybory będą przeprowadzane na podstawie bezprawnie pozyskanych danych osobowych wyborców innych niż uprawnieni do takiego trybu głosowania według obowiązującego prawa. Dane pozostałych zostały przekazane, zanim uchwalono ustawę dającą podstawę do wyborów korespondencyjnych.

Jesteśmy chyba jedynym krajem, w którym politycy, zamiast pomagać ludziom, zajmują się próbą instrumentalnego ukształtowania prawa pod wybory. Uchwalone ustawy przewidują unormowania charakterystyczne dla stanów nadzwyczajnych, które w normalnej sytuacji nie miałyby miejsca. Rząd ma obowiązek wprowadzić stan klęski żywiołowej, a w takim stanie wyborów nie wolno przeprowadzać. Wątpliwe wydaje się, by naruszenie konstytucyjnego obowiązku poprzez zaniechanie wprowadzenia formalną uchwałą istniejącego stanu klęski żywiołowej przez organ władzy wykonawczej, jakim jest rząd, mogło naprawić konstytucyjną nielegalność wyborów. I z tej przyczyny wybory są już dziś nielegalne.

Autorzy są profesorami

i adwokatami

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA