fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Zmiana prawa to nie złoty środek

Fotolia
Przy wielu złych regulacjach prawnych mamy tyranię status quo.

W trakcie wielu dyskusji, konferencji, seminariów, diagnoz systemowych problemów zwraca się uwagę na konieczność zmian przepisów prawa. To często główny wniosek, główny postulat jakichś obrad... Trzeba jednak pamiętać, że zmiana prawa nie będzie nigdy złotym środkiem na wieczną szczęśliwość. W systemie prawa mamy bowiem zarówno regulacje, które większych wątpliwości nie budzą (chociażby znacząca część kodeksu cywilnego), jak i co chwila wymagających zmiany i poprawy.

Klaudiusz i prawo Murphy'ego

Najlepszy przykład to ustawy o planowaniu przestrzennym. Po prześledzeniu ich historii (co najmniej od lat 60.), a także kolejnych propozycji nietrudno o wrażenie, że od lat grasuje tu prawo Murphy'ego: jeżeli wystąpi możliwość popełnienia błędu, to ten błąd na pewno się pojawi. Praktyka stosowania prawa zupełnie rozciągnęła możliwości wydawania pozytywnych decyzji o warunkach zabudowy i już zabiera się za wypaczanie idei bilansu terenów pod zabudowę (wprowadzonego przez ustawę o rewitalizacji). Nawet najlepsze propozycje szerszych zmian niniejszych regulacji grożą ryzykiem, że tego rodzaju problemy pojawią się w innej formie w nowym stanie prawnym. Czyli trochę jak narrator powieści „Ja, Klaudiusz": najpierw opisuje, jak złe dla państwa działania podjęli jego dwaj poprzednicy (Tyberiusz i Kaligula) i zaraz potem konstatuje, że jego następca (Neron) będzie jeszcze gorszy (oczywiście obecnie chodzi o odniesienie powyższej sytuacji tylko do ustaw i potencjalnych zmian ustawowych).

Dlaczego tak jest? Można mieć pewne uwagi do systemu tworzenia prawa. Można również wskazywać niski poziom – zwłaszcza w niektórych sferach – kapitału ludzkiego czy społecznego. Diagnoza zapewne poprawna, ale wynika z niej, że przy wielu niedoskonałych regulacjach prawnych mamy tyranię status quo.

Z precyzją lancetu

Jaka jest na to rada? Po pierwsze, trzeba sobie zdać jasno z tego sprawę, co wbrew pozorom nie będzie takie łatwe. Czyli zmiana prawa nie załatwi ani nie poprawi wszystkiego. Najmądrzejsze nawet propozycje, skonkretyzowane i przepuszczone przez proces ustawodawczy nie dadzą pełnego efektu. Zawsze przy większych nowelizacjach, dużych nowych ustawach pojawi się jakaś dysfunkcja.

Po drugie natomiast, mając na uwadze powyższe, trzeba się zastanowić, czy od szerokich kompleksowych zmian nie będą bardziej adekwatne zmiany mniejsze – takie wręcz chirurgiczne cięcia. Przykładem czegoś takiego jest również nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 2015 r., z tym że dotycząca zasad lokalizacji wielkopowierzchniowych obiektów handlowych. Przez wiele lat występował dylemat, jak te obiekty faktycznie mogą być lokalizowane. W doktrynie i orzecznictwie wykształciły się co najmniej trzy równorzędne koncepcje. I w końcu ustawodawca to poprawił – i problemy w wykładni zostały znacząco ograniczone.

Jednym słowem, nie niszczmy starych instytucji prawnych i nie twórzmy na siłę zupełnie nowych. Poprawiajmy to, co jest.

Autor jest radcą prawnym

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA