fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Wojciech Hermeliński: Sędzia reprezentantem rządu? Może dziwić

Anna Dalkowska i Zbigniew Ziobro
Ministerstwo Sprawiedliwości
Poświęcenie umiejętności orzeczniczych na rzecz wieloletniej pracy urzędniczej zubaża wiedzę.

W dniu rozprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości, gdy rozpatrywany był m.in. wniosek Komisji Europejskiej o wydanie zabezpieczenia w postaci zawieszenia działalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, obecna podczas rozprawy przedstawicielka Iustitii sędzia Monika Frąckowiak powiedziała w krótkim wywiadzie dla Radia RMF, że zdumienie sędziów Trybunału wywołało to, iż minister Anna Dalkowska, która reprezentowała stronę rządową, jest sędzią.

Ze strony internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że Anna Dalkowska w 2000 r. została powołana przez prezydenta RP na stanowisko sędziego Sądu Rejonowego w Gdyni, a w 2017 r., jako ekspert w dziedzinie prawa cywilnego, została delegowana do Ministerstwa Sprawiedliwości. Obecnie pełni tam funkcję podsekretarza stanu.

Zgodnie z art. 77 § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych minister sprawiedliwości może delegować sędziego, za jego zgodą, do pełnienia obowiązków sędziego lub czynności administracyjnych m.in. w Ministerstwie Sprawiedliwości lub innej jednostce organizacyjnej podległej ministrowi albo przez niego nadzorowanej, w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – na wniosek Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, albo w urzędzie obsługującym ministra właściwego do spraw zagranicznych – na wniosek ministra właściwego do spraw zagranicznych. Nadto, w myśl § 2 i 2a art. 77 wspomnianej ustawy, sędzia może być także delegowany przez ministra sprawiedliwości do pełnienia czynności w Biurze Krajowej Rady Sądownictwa – na wniosek jej przewodniczącego oraz do pełnienia czynności lub prowadzenia zajęć szkoleniowych w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury.

Czytaj też:

Nadal aktualny wyrok

O ile prowadzenie przez sędziów szkoleń dla przyszłych sędziów i prokuratorów jest jak najbardziej uzasadnione i pożądane (ustawa o ustroju sądów powszechnych, a także ustawa o Sądzie Najwyższym wprost przewidują tego rodzaju działalność dydaktyczną), o tyle wykonywanie przez sędziego pracy na rzecz jednostek władzy wykonawczej oraz Krajowej Rady Sądownictwa (czy rzeczywiście obsługę administracyjną członków KRS, w tym posłów i ministra, musi prowadzić sędzia?) jest nieuzasadnione i wręcz kontrproduktywne.

15 stycznia 2009 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie o sygn. K 45/07, zainicjowanej wnioskiem Krajowej Rady Sądownictwa dotyczącym kontroli obowiązujących wówczas przepisów ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych zezwalających na łączenie przez sędziego funkcji orzeczniczych oraz pracy, w ramach delegacji, do Ministerstwa Sprawiedliwości. Trybunał uznał, że sędzia delegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości powinien na czas wykonywania obowiązków w ministerstwie utracić możliwość orzekania. W wyroku tym stwierdzono, że problem ten staje się szczególnie doniosły wówczas, gdy delegowany do ministerstwa sędzia wchodzi w skład „służby nadzoru" i za jego pośrednictwem minister sprawuje nadzór nad działalnością administracyjną sądów.

Trybunał podkreślił z jednej strony, że delegowanie sędziego do wykonywania czynności administracyjnych pozwala wesprzeć na określony czas inne segmenty wymiaru sprawiedliwości, zapewniając im rzetelność i sprawność działania, jednakże z drugiej strony korzystanie z propozycji ministra, który rozlegle wykorzystując instytucję delegowania sędziów do wykonywania czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz jednostkach podległych ministrowi, a także w wymienionych w ustawie instytucjach i organizacjach publicznych, „może w skali kraju osłabić sprawność wymiaru sprawiedliwości i wpływać limitująco na prawo do rozpatrzenia sprawy przez sąd bez zbędnej zwłoki (art. 45 ust. 1 konstytucji)".

Jak podkreślono w uzasadnieniu tego wyroku, „praktykowanie delegowania sędziów na stanowiska administracyjne, nawet za ich zgodą, może, niezależnie od intencji, grozić sprawnemu funkcjonowaniu sądów. Sędziowie delegowani do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości pracują na stanowiskach, które są usytuowane w urzędniczej strukturze administracji i wchodzą w skład systemu administracji, z podległością służbową i hierarchicznym podporządkowaniem". Powyższe spostrzeżenia Trybunału zachowują nadal aktualność.

Wróćmy do tematu

Krajowa Rada Sądownictwa, jak i Sąd Najwyższy w swych opiniach do projektu noweli do ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (druk nr 1491, Sejm VIII kadencji), która wprowadzała możliwość delegowania sędziego, za jego zgodą, do pracy w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz w urzędzie obsługującym ministra właściwego do spraw zagranicznych podkreślali, że projektowana regulacja stoi w sprzeczności z głównym założeniem wskazywanym przez jej autorów, tj. dążeniem do zmniejszenia liczby stanowisk funkcyjnych w sądach i skierowania jak największej liczby sędziów do orzekania z pełnym obciążeniem. Wskazywano tam w szczególności, że nie zachodzi potrzeba delegowania sędziów do powyższych urzędów, bowiem rolę, którą mają tam pełnić (wsparcie w sprawach międzynarodowych dotyczących tworzenia, wykładni i stosowania prawa), można powierzyć odpowiednio wykwalifikowanym prawnikom i legislatorom bądź ekspertom zewnętrznym bez konieczności pozbawiania kolejnych sędziów możliwości wykonywania funkcji orzeczniczych.

Argumenty podniesione w powyższych opiniach nabierają dodatkowego znaczenia, jeśli zważy się na braki w obsadzaniu etatów sędziowskich, co przekłada się na rosnące zaległości w rozstrzyganiu spraw wpływających do sądów. Nie bez znaczenia jest także trwająca tzw. reforma sądów, która powoduje ciągłe wydłużanie się oczekiwania na wyrok sądu, naruszając tym samym konstytucyjne prawo do sądu. Wydaje się zatem trafny wniosek, iż ustawodawca powinien obecnie uczynić krok dalej w stosunku do rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 45/07 i rozważyć zniesienie tych przepisów, które umożliwiają sędziom świadczenie pracy na rzecz wskazanych organów władzy wykonawczej. Wiedza i doświadczenie sędziego, często długoletnie, powinny być wykorzystywane przede wszystkim do sprawowania wymiaru sprawiedliwości w rozumieniu art. 174 konstytucji („Sądy i Trybunały wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej"). Poświęcanie tych umiejętności na rzecz pracy urzędniczej, pod nadzorem przełożonych, trwającej, jak obecnie w niektórych wypadkach w Ministerstwie Sprawiedliwości przez wiele lat, zubaża wiedzę i umiejętności sędziego, których odbudowa – o ile sędzia zdecyduje się powrócić do orzekania – nie zawsze okaże się skuteczna.

Nie bez znaczenia jest także zachęta w postaci odpowiedniego dodatku finansowego z tytułu pracy w administracji (przy zachowaniu oczywiście wynagrodzenia sędziego, mimo że nie orzeka). A tzw. afera hejterska, która niedawno wybuchła w Ministerstwie Sprawiedliwości, jest kolejnym argumentem za potrzebą podjęcia tematu sędziów delegowanych do pracy w administracji, co trafnie dostrzegł redaktor Tomasz Pietryga w artykule „Patologia pielęgnowana od lat" („Rzeczpospolita" z 14 września 2019 r.).

Wreszcie brak możliwości delegowania sędziów, za ich zgodą, do pracy w organach administracji, w szczególności do Ministerstwa Sprawiedliwości, w znacznym stopniu przyczyniłby się do odmiennego, bardziej transparentnego i reprezentatywnego układu list poparcia dla sędziów-kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

Autor jest byłym przewodniczącym Państwowej Komisji Wyborczej, sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA