fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Jacek Trela: Kolejne święta przed Sejmem RP

Fotorzepa/Grzegorz Rutkowski
Chcę wierzyć, że najbliższy czas przyniesie rozwiązanie, które pozwoli Polsce być państwem demokratycznym.

Jesteśmy świadkami tworzenia się „nowej tradycji” – zamiast przygotowywać się do świąt Bożego Narodzenia, Polacy gromadzą się przed Sejmem RP, broniąc demokracji i praw obywatelskich, które są zagrożone. Poprzednia kadencja Sejmu obfitowała w uliczne protesty, które były wyrazem sprzeciwu społecznego wobec kolejnych kroków „dobrej zmiany”, i ta kadencja zaczęła się podobnie.

Smutnym symbolem ostatnich czterech lat są grudniowe manifestacje przed Sejmem, które najbardziej dramatyczny przebieg miały w 2016 r.

Czytaj też:

„Dziś sędziowie, jutro Ty”. Protesty w 150 miastach

Opozycja okupuje salę obrad Sejmu, manifestacje pod parlamentem

KOD manifestuje w sprawie Trybunału

Zaczęło się już w grudniu 2015 r. Wówczas obywatele stanęli w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Pamiętamy, że nieprawidłowości zaczęły się jeszcze za czasów rządów PO–PSL. Wtedy to, w trakcie prac legislacyjnych, Naczelna Rada Adwokacka zaproponowała, aby kandydaci na sędziów Trybunału Konstytucyjnego byli rekomendowani przez prawnicze środowiska uniwersyteckie oraz samorządy prawnicze. Propozycja miała na celu „odpolitycznienie” wyborów do TK, zwiększała szanse, że kandydatami będą autorytety prawnicze. Jak pokazała nieodległa przyszłość, było to rozwiązanie, które mogło zapobiec (z)niszczeniu TK.

Potem nastąpił znaczący grudzień 2016 roku i słynna już noc głosowania w Sali Kolumnowej Sejmu. Protesty przed Sejmem przybrały wówczas dramatyczny charakter. Mimo coraz późniejszej pory tłum gęstniał. Posłowie, którzy skończyli głosowania przeprowadzone poza salą plenarną Sejmu, nie mogli się z niego wydostać. Trzynastu protestującym postawiono zarzuty, sprawa w sądzie zakończyła się – uniewinnieniem – dopiero w czerwcu 2019 r.

I był grudzień 2017 r. – jeszcze jeden protest przed Sejmem, w którym uchwalano kolejne ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i o Sądzie Najwyższym.

W tym roku – 2019 – obywatele jeszcze raz, porzucając przedświąteczne zakupy i porządki, zjawili się przed Sejmem i przed sądami w prawie 200 miejscach w Polsce, by wesprzeć oczekiwaną walkę posłów opozycji o zachowanie niezależności sądów, o utrzymanie zasady trójpodziału władz. Sprzeciwiali się projektowi ustawy o sądach powszechnych i Sądzie Najwyższym, która zdobyła miano „kagańcowej”, a która zawiera przepisy dyscyplinujące niepokornych sędziów. Warto wyjaśnić, że niepokorność – zdaniem rządzących – ma przejawiać się m.in. stosowaniem przez sędziów prawa europejskiego i honorowaniem wyroku TSUE z 19 listopada br. Ta ustawa wyprowadza Polskę na margines Unii, w której może pozostaniemy, choć bardziej na zasadzie strefy buforowej wobec Białorusi i Rosji niż pełnoprawnego, znaczącego partnera unijnego.

Pewnie stracą posady

Chaos w sądach spowodowali „reformatorzy”, którzy z naruszeniem konstytucji odwołali starą Krajową Radę Sądownictwa i powołali nową, która zajęła się wskazywaniem kandydatów na sędziów. Ci nowi sędziowie wydali już kilkadziesiąt tysięcy wyroków. Jeżeli TSUE wskazuje na wady zasadnicze powołania nowej KRS, dlaczego obywatele nie mogą oczekiwać od sądów, że w ramach np. kontroli instancyjnej sprawdzą zgodnie z wytycznymi TSUE prawidłowość powołania sędziów wydających wyrok? Sędzia, który postanowi choćby na żądanie strony sprawdzić, czy wyrok wydał prawidłowy sąd, będzie się musiał zapewne pożegnać z zawodem, bo jego działania będą według nowych przepisów traktowane jako delikt dyscyplinarny.

Trudno o bardziej jaskrawy przykład antyobywatelskich przepisów łamiących niezależność sądów. Ze zdumieniem słucham przedstawicieli władzy, którzy mówią, że „tę anarchię trzeba ukrócić”. I dlatego trzeba karać sędziów. Czy przedstawiciele władzy nie rozumieją, że to oni sami wprowadzili anarchię, tworząc przepisy niezgodne z wartościami europejskimi, i że działają przeciwko obywatelom? Jakby zapomnieli, że żyjemy w XXI, a nie XIX wieku.

Pod osłoną nocy

My, adwokaci, dostarczyliśmy do Sejmu petycję z kilkoma tysiącami podpisów w obronie zasady trójpodziału władzy, zwróciliśmy się do marszałek Sejmu o mediację między skonfliktowaną władzą wykonawczą a sądowniczą, razem z radcami prawnymi i sędziami wystąpiliśmy o zorganizowanie rozmów pod hasłem „Okrągły stół dla praworządności”, do których zasiedliby przedstawiciele władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, środowisk prawniczych, naukowych oraz organizacji społecznych.

Niestety, zawiedli ci, na których liczyliśmy najbardziej – posłowie opozycji, którzy nie zdążyli 19 grudnia na najważniejsze głosowanie, głosowanie nad wprowadzeniem do porządku obrad Sejmu projektu ustawy kagańcowej. Tłumaczenie, że gdyby przyszli, to posłowie koalicji rządzącej też by przyszli i tak mieliby większość, nie przekonuje. Podobnie jak nie przekonuje argument, że i tak, wcześniej czy później, projekt trafiłby pod obrady i zostałby uchwalony. Pozycję i siłę własną buduje się także przez drobne zwycięstwa, a była szansa na to, aby projekt nie wszedł do porządku obrad na tym posiedzeniu. Obecności na porannych głosowaniach w Sejmie wymagał też szacunek dla ludzi, którzy dzień wcześniej manifestowali na ulicach.

Potem były już znane nam z ostatnich lat nocne obrady, pośpieszne zatwierdzanie projektu, kłótnie i przepychanki. Zastanawiające jest, że posłowie obradują pod osłoną nocy: czy jednak wstydzą się swoich projektów?

Społeczeństwo obywatelskie, choć młode, bo kształtowane ledwie od 1989 roku, nie zawiodło. W ostatnich czterech latach mobilizacja społeczna przekroczyła najśmielsze oczekiwania, tym bardziej że tematyka protestów nie jest wcale łatwa, bo sądy dla wielu są nieznane, propaganda w telewizji publicznej robi swoje, nastawiając ludzi przeciwko rzekomej uprzywilejowanej kaście. Ostatnie kilka lat pokazuje zresztą, jak trudno zdobywa się zaufanie społeczne, a jak łatwo jest je stracić. Doświadczył tego b. poseł, który zamiast protestu w Sejmie wybrał wycieczkę na Maderę, a także twórcy KOD-u.

Olga Tokarczuk w „Księgach Jakubowych” pisze pięknie, że „Bóg stworzył człowieka z oczami z przodu, a nie z tyłu głowy, co znaczy, że człowiek ma się zajmować tym, co będzie, a nie tym, co było”. Kierując się tymi słowami, chcę wierzyć, że najbliższy czas przyniesie jednak uspokojenie i takie rozwiązanie problemów, które pozwoli Polsce być państwem demokratycznym i pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej.

Autor jest prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA