fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Opozycja okupuje salę obrad Sejmu, manifestacje pod parlamentem

Facebook
Artur Bartkiewicz
Manifestanci demonstrowali przez całą sobotę przed Sejmem. Budynek parlamentu otaczał szczelny kordon policji. Wszystkie wejścia na teren Sejmu były zablokowane.

Niedziela: Opozycja wciąż w Sejmie

W niedzielę trwa okupacja sali obrad Sejmu przez opozycję.

 

Rano w niedzielę przed Sejmem nadal protestowało kilka osób. Policja wycofała swoje siły, terenu pilnowały dwa patrole.

Robert Tyszkiewicz z PO, który pełni dyżur rotacyjny w Sejmie powiedział w niedzielę PAP, że w Sejmie jest obecnie kilku posłów Platformy, m.in. wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, wcześniej byli posłanka Nowoczesnej i poseł PSL. - Trzymamy salę, mamy dyżury co 3-4 godziny, po godz. 12. będzie mała załoga, bo wszyscy wybierają się przed Trybunał Konstytucyjny" - zapowiedział. "Byliśmy, jesteśmy, będziemy - zadeklarował Cezary Tomczyk z PO. Jak zapowiadał lider PO Grzegorz Schetyna posłowie opozycji będą przebywać na sali sejmowej do wtorku. - Będziemy w Sejmie, do wtorku, do czasu, aż przekonamy się, czy wniosek PO, Nowoczesnej i PSL do marszałka Sejmu o zwołanie posiedzenia Izby (na wtorek - PAP) zostanie przyjęty, wtedy będziemy decydować, co dalej - zaznaczył Tyszkiewicz.

 

Do budynków sejmowych nadal nie mogą wejść dziennikarze. Straż Marszałkowska poinformowała dziennikarza PAP, że nadal obowiązuje zakaz marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego wprowadzony do wtorku do godz. 10.

W niedzielę o godz. 12. Komitet Obrony Demokracji organizuje demonstrację przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego; mają w niej wziąć udział m.in. politycy PO, Nowoczesnej, Inicjatywy Polskiej oraz działacze KOD. Protestujący mają potem wrócić przed Sejm i nadal - jak mówią działacze KOD - "wspierać" posłów okupujących salę plenarną.

Tymczasem o 16 ma odbyć się w stolicy wiec poparcia dla rządu, o czym na swoim Facebooku informuje m.in. poseł PiS Stanisław Pięta.

Wieczorem dyżurujący w sali obrad posłowie opozycji informowali o wyłączeniu światła i ogrzewania.

Przed Sejmem wciąż są protestujący. Zapowiadają, że choćby w małych grupach, ale wytrwają do wtorku. Obecni wciąż w Sejmie posłowie opozycji chcą, by to właśnie we wtorek odbyło się posiedzenie, a na nim - ponowne głosowanie nad budżetem i ustawą dezubekizacyjną.

Będą dalsze rozmowy o mediach w Sejmie

Spotkanie dziennikarzy z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim nie przyniosło żadnych konkretnych rozwiązań.

Na następną turę rozmów media są umówione na poniedziałkowe południe.

Protesty w całym kraju

Wydarzenia w Sejmie wywołały protesty w całym kraju.

W wielu miastach Polski odbyły się antyrządowe demonstracje, których uczestnicy gromadzili się pod hasłami "Wolny sejm, wolne media, wolni Polacy", "Nie dla dyktatury",  "Nie może być zgody na haniebne rządy".

Demonstracje organizowane były głównie przez KOD i Partię Razem.

Sobotnie popołudnie przynosi informacje o próbach załagodzenia sporu.

Z propozycją mediacji wystąpił milczący dotąd prezydent Andrzej Duda, który zaapelował o uspokojenie nastrojów, ale jednocześnie opozycję obarczył winą za zaostrzenie sytuacji, a zachowanie części opozycyjnych posłów uznał za "niegodne parlamentarzystów".

Propozycję mediacji wystosowaną przez prezydenta skrytykował przebywający wciąż w Sejmie Ryszard Petru, zarzucając Dudzie brak obiektywizmu, co dyskwalifikuje go jako negocjatora.

Z żądaniem zorganizowania spotkania z przedstawicielami mediów wystąpił prezes PiS Jarosław Kaczyński. Zwrócił się do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego o "jak najszybsze" zorganizowanie takiego spotkania, którego celem ma być "uzgodnienie zasad współpracy".

Policja zapewnia: Nie użyjemy gazu

Wciąż trwa demonstracja przed Sejmem. Mimo zapowiedzi rzecznika policji Mariusza Mrozka, że manifestacja powoli się wygasza, na Wiejską docierają wciąż demonstranci.

Rzecznik policji zapewnił, że funkcjonariusze nie użyją gazu łzawiącego ani innych form przymusu: - Manifestacja jest pokojowa, nie ma powodu do interwencji.

 

Wystąpienie premier Szydło

W sobotę po wydaniu "Wiadomości" ok. godz. 20 w TVP zostanie nadane specjalne wystąpienie premier Beaty Szydło - poinformował minister w kancelarii premiera Paweł Szefernaker.

A Sejm zapewnia:

oraz że:

Demonstrujący nie pozwolili przejechać ulicą Wiejską samochodowi TVP. Stali, trąbili, szli w jego kierunku, ostatecznie samochód wycofał się w kierunku Pl. Trzech Krzyży.

Jest bardzo głośno, manifestujący mają ze sobą wuwuzele, trąbki, gwizdki, flagi, transparenty. Niektórzy niosą też ciepłe koce i kołdry.

 

Wśród manifestujących są m.in. lider Nowoczesnej Ryszard Petru, przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty, szefowa Stowarzyszenia Inicjatywa Polska Barbara Nowacka, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Partii Razem, Rafał Trzaskowski z PO.

- Krzyczymy: nie podpisuj, miej odwagę, nie lękaj się. Dostałeś mandat demokratyczny. Nie wierzymy już w Jarosława Kaczyńskiego, nie wierzymy w Beatę Szydło, masz ostatnią szansę Andrzeju Dudo - mówiła Nowacka , apelując do prezydenta, by nie podpisywał ustawy o zgromadzeniach i zmian w edukacji.

- Jak PiS się nie cofnie, będziemy dalej blokować sejmową mównicę - dodał szef Nowoczesnej Ryszard Petru. Jak mówił, jeśli okaże się, że rozmowa z PiS nie jest możliwa, niezbędne będą przyspieszone wybory.

Odnosząc się do piątkowych wydarzeń w Sejmie, Petru podkreślił, że nie ma zgody opozycji na "nielegalne posiedzenia Sejmu", "kneblowanie ust mediom i opozycji" oraz "wykluczanie posłów z obrad parlamentu". - Jak oni się nie cofną, my też się nie cofniemy (...), jeśli oni się nie cofną, będziemy dalej blokować mównicę, aż do skutku - zapowiedział. Dodał, że 20 grudnia opozycja przyjdzie do parlamentu, aby "wznowić obrady".

Petru ocenił, że protestujący będą musieli być "bardzo mocni i zwarci", a wówczas PiS "nie wytrzyma tego naporu". - Ustąpili pod parasolkami, ustąpią pod nami - dodał. - Musicie być z nami pod Sejmem do skutku: do świąt, do Nowego Roku, a być może dłużej - tak długo, aż nie ustąpią; (...) bądźmy razem pod Sejmem - mówił, zwracając się do zgromadzonych przed Pałacem Prezydenckim.

- Wczoraj PiS pokazało, jak bardzo się wstydzi tego, co robi. Postanowili przegonić z Sejmu wolne media. "Dyktatorek" zamienił Sejm w biuro PiS-u, poszli do innego pokoju i zrobili sobie spotkanie przy kawie i ciasteczkach - mówił lider KOD Mateusz Kijowski, a zebrany na krakowskim przedmieściu tłum skandował "Hańba".

Jak mówił, PiS złamało konstytucję. - Zamienili Sejm w biuro partii. Zaraz tam pójdziemy i pokażemy, że nie ma zgody na takie metody. Pójdziemy także pod każde biuro PiS-u - mówił. Tłum odpowiadał mu "Nie ma zgody".

Przed Pałacem Prezydenckim zabrał głos także Michał Szczerba, od którego wystąpienia w piątek rozpoczęła się blokada mównicy sejmowej. Jak mówił, został wykluczony z obrad Sejmu za planszę "Wolne media w Sejmie". - Następnego dnia mogą wykluczyć innego posła, inny klub, całą zjednoczoną opozycję - powiedział. Zaznaczył, że część posłów PO jest w sali posiedzeń Sejmu. - Pilnują tej sali, bo Kuchciński może aresztować Sejm. Nie możemy na to pozwolić. Nie ma na to zgody - zaznaczył. - Wczoraj mieliśmy do czynienia z dyktaturą strachu (...), ale i odwagą opozycji i społeczeństwa, które przyszło nas wspierać - dodał Szczerba.

Manifestujący skandowali pod Pałacem Prezydenckim: "obronimy demokrację", "wolność, równość, demokracja"; trzymają flagi polskie i unijne, plakaty z napisem: "Kocham Polskę".

 

Kijowski: Opozycja razem obali totalitarną władzę

- Opozycja razem obali totalitarną władzę - powiedział na demonstracji przed Pałacem Prezydenckim lider KOD-u Mateusz Kijowski. Zapowiedział regularne protesty pod biurami poselskimi PiS, "aż skończą niszczenie państwa".

Kijowski zapowiedział, że KOD będzie w sobotę długo protestował, m.in. "pod biurem PiS-u przy Wiejskiej". Z kolei w niedzielę KOD ma się zebrać, żeby "pożegnać" Andrzeja Rzeplińskiego w związku z zakończeniem jego kadencji jako prezesa TK.

- Od dzisiaj zawsze będziemy protestować regularnie, pod każdym biurem PiS-u tak długo, aż skończą niszczenie państwa, stop dewastacji Polski! - dodał.

Podkreślił, że dziś wszyscy w końcu są razem. - I tak będzie. Opozycja razem obali totalitarną władzę - mówił Kijowski. "Dzisiaj najważniejsze słowa to solidarność - powiedział Kijowski. Zgromadzeni odpowiedzili: "Solidarność!".

Radna Warszawy Paulina Piechna-Więckiewicz (Stowarzyszenie Inicjatywa Polska) apelowała do prezydenta Andrzeja Dudy, by nie podpisywał ustaw reformujących oświatę. "Nie podpisuj! Nie podpisuj!" - skandował zgormadzony tłum.

"Hańba w polskim parlamencie. Przestań milczeć prezydencie!" - krzyczeli zgromadzeni przed Pałacem.

Na początku piątkowych głosowań nad projektem budżetu na 2017 r. posłowie PO zwrócili się do marszałka Marka Kuchcińskiego o informację na ten temat. Jednym z posłów, którzy weszli na mównicę i zabrali głos był poseł Michał Szczerba (PO). Miał ze sobą kartkę z napisem: "Wolne media w Sejmie", którą umieścił na pulpicie. Marszałek przywoływał kilka razu Szczerbę do porządku, gdy ten nie chciał opuścić mównicy, po czym wykluczył go z obrad Sejmu i poprosił o opuszczenie sali obrad. Następnie marszałek ogłosił przerwę w obradach.

Wtedy na podwyższenie, na którym znajduje się sejmowa mównica, weszła duża grupa posłów opozycji. Skandowali: "bez cenzury", "wolne media", "przywróć posła", śpiewali hymn narodowy. Zablokowali mównicę, dlatego wieczorem marszałek zdecydował o przeniesieniu obrad Sejmu do Sali Kolumnowej. Tam też przeprowadzono głosowania. Opozycja uważa, że głosowania były nielegalne. Według PiS wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

W związku z wydarzeniami w Sejmie, po godz. 20.00 przed budynkiem parlamentu zaczęli się zbierać zwolennicy KOD, partii Razem, Obywatele RP; przeszli w marszu wokół sejmowych gmachów; a wcześniej zablokowali wyjścia z Sejmu, uniemożliwiając posłom wyjazd samochodami. Przez chwilę trwała przepychanka pomiędzy policją, a demonstrantami. Ostatecznie kolumna samochodów z politykami PiS m.in. z premier Beatą Szydło oraz prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim opuściła Sejm w sobotę przed godz. 3 w nocy.

Zdarzenia z piątku posłowie relacjonują w mediach elektronicznych. Opozycja wskazuje m.in. na późne podpisywanie list obecności posłów PiS; rządzący informują, o atakach, których doświadczali.

Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz poinformowała na FB, że "obrońcy demokracji napadli na nią przed północą po wyjściu z Sejmu". "Obrzucano mnie plastikowymi butelkami, lżono, szarpano za ubranie, używano stadionowych tub w uszy, by mnie ogłuszyć. Robiono zdjęcia. Pokazałam im znak V, co ich jeszcze bardziej rozwścieczyło" – napisała posłanka.

Stanisław Gawłowski (PO) relacjonował, że był świadkiem zdarzenia, w którym "Jarosław Kaczyński podpisywał listę już po zamkniętym posiedzeniu". Zdjęcie prezesa PiS podpisującego listę Gawłowski wrzucił na Twittera. - Rozmawiałem chwilę z Kaczyńskim o tym fakcie, minister Kamiński próbował mi w międzyczasie grozić, że to, co robię jest czymś skandalicznym, a ja tylko zwracałem uwagę na to, iż jest to ewidentne łamanie prawa i w takim wymiarze polski parlament nie powinien ani funkcjonować, ani pracować, i Kaczyński przyczynia się do tego, że w Polsce środowisko PiS łamie prawo - powiedział później dziennikarzom Gawłowski.

Krzysztof Brejza (PO) podawał na Twitterze, że podpisy z opóźnieniem złożyli także m.in. Zbigniew Ziobro i Jarosław Zieliński.

Arkadiusz Myrcha (PO) zamieścił filmik, pokazujący, jak opuszczając budynek Sejmu potknął się i przewrócił Marek Suski (PiS).

Po północy policja rozwiązała zgromadzenie, a "uczestnicy zostali bardzo intensywnie informowani, że ich działania są nielegalne i stoją w sprzeczności z obowiązującym prawem". Jak poinformował w sobotę rano rzecznik Komendy Stołecznej Policji Mariusz Mrozek, policjanci użyli wobec pikietujących "tylko i wyłącznie siły fizycznej, żaden inny środek przymusu nie został użyty". Policja nie zatrzymała nikogo, spisała dane osobowe osób, które utrudniały przejazd; w ich sprawie do sądu mają być skierowane wnioski.

Źródło: PAP/rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA