Radny złożył zawiadomienie do Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII. „Niniejszym składam zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, do którego doszło najprawdopodobniej 31 maja 2026 r. nad Jeziorkiem Balaton na warszawskim Gocławiu (Dzielnica Praga-Południe). W wyżej wymienionym dniu nieznani sprawcy dokonali amatorskiego połowu ryby z gatunku sum europejski (Silurus glanis) o długości 173 cm. Połów odbywał się z wypożyczonego roweru wodnego” – napisał radny.
Nielegalny połów suma w Jeziorku Balaton
Marek Borkowski nadmienił też, że zgodnie z obowiązującymi przepisami okres ochronny dla suma trwa do 31 maja włącznie, a w niektórych przypadkach nawet dłużej.
Czytaj więcej
Od kwietnia do października tego roku z populacji niedźwiedzi na Słowacji wyeliminowano 201 osobników. Kolejne zwierzęta zginęły w wypadkach drogow...
„Połów ten był więc całkowicie nielegalny. Dodatkowo, zachowanie sprawcy oraz osób trzecich wyczerpuje znamiona znęcania się nad zwierzęciem. Po wyciągnięciu ryby z wody, została ona położona bezpośrednio na betonowym chodniku. Sprawca zorganizował długotrwałą sesję zdjęciową, w której uczestniczyli również przypadkowi przechodnie” – zrelacjonował radny.
Borowski dodał, że ryba była narażona na ogromny stres, ból oraz duszenie się. Na koniec żywy (lub skrajnie wycieńczony) sum został schowany do bagażnika samochodu osobowego. „Warto podkreślić, że jeziorko Balaton jest regularnie zarybiane przez miejscowe koło wędkarskie, w związku z czym działanie to przyniosło również wymierne straty materialne i przyrodnicze dla lokalnej społeczności oraz Polskiego Związku Wędkarskiego” – czytamy w zawiadomieniu.
– Otrzymałem w tej sprawie bardzo dużo wiadomości od zbulwersowanych mieszkańców – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Marek Borkowski. – Napisali również do mnie wędkarze, którzy opiekują się tym akwenem i go zarybiają. Nie można tej skandalicznej sprawy tak zostawić, w związku z tym napisałem zawiadomienie na policję o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez nielegalny połów w okresie ochronnym, na dodatek dokonany z wypożyczonego roweru wodnego, i znęcanie się nad zwierzęciem. Szkoda tylko, że wśród licznych gapiów filmujących całe zdarzenie nie znalazł się nikt, kto by wezwał policję – dodaje radny.
Świadkowie zdarzenia zarejestrowali całe zajście. Film dokumentujący zdarzenie oraz przetrzymywanie ryby na chodniku jest dostępny w sieci. Pojawiły się także zdjęcia pojazdu. Świadkowie zabezpieczyli materiał fotograficzny przedstawiający moment chowania ryby do bagażnika pojazdu.
Sum przez długi czas stawiał opór kłusownikom
Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, z warszawskiego jeziorka Balaton na Pradze-Południe wyłowiono ogromnego suma, który według mieszkańców żył tam od blisko dwóch dekad. Ryba została złapana w czasie obowiązywania okresu ochronnego, a następnie wyciągnięta z wody i przewieziona w bagażniku samochodu.
Czytaj więcej
W RPA opracowano nową metodę walki z kłusownictwem. W rogi nosorożców wstrzyknięto radioaktywne izotopy, które mają być wykrywalne podczas kontroli...
Według relacji świadków sum przez długi czas stawiał opór i ciągnął wędkarzy po jeziorze. Mężczyźni ostatecznie zrezygnowali z holowania go wyłącznie na wędce i zaczęli wyciągać rybę rękoma. Korzystając z roweru wodnego, doprowadzili ją do brzegu, a następnie umieścili na pomoście. Był to okaz mierzący około 180 cm długości i ważący około 40 kg. Jak twierdzą mieszkańcy, ryba żyła w Balatonie od około 20 lat. Na nagraniu słychać protesty osób obserwujących zdarzenie, jednak wędkarze nie zareagowali. Po wyciągnięciu suma zapakowali go do bagażnika samochodu i odjechali.
Zdarzenie wywołało oburzenie wśród mieszkańców skupionych wokół lokalnej społeczności internetowej. Wielu z nich zarzuca wędkarzom kłusownictwo oraz łamanie obowiązujących przepisów. Jedna z mieszkanek napisała, że rybę należało sfotografować i wypuścić z powrotem do wody, zamiast ją zabierać.