Pożar wybuchł w piątek około godziny 15:30 w jednym z domów szeregowych. Silny wiatr, wysoka temperatura i wyjątkowo wysuszona roślinność sprawiły, że płomienie w ciągu kilkudziesięciu minut objęły kolejne budynki oraz pobliski las. Strażacy podkreślali, że gęsta drewniana zabudowa i ukształtowanie terenu znacząco utrudniały prowadzenie akcji ratunkowej.
Do gaszenia skierowano strażaków z wielu regionów Norwegii, jednostki Obrony Cywilnej oraz śmigłowce zrzucające wodę. Według lokalnych mediów w szczytowym momencie z żywiołem walczyło około 80 strażaków i sześć śmigłowców. W sobotę zagrożenie dla zabudowy udało się znacząco ograniczyć, jednak w pobliskich terenach leśnych nadal utrzymywały się ogniska pożaru.
Ponad 400 osób ewakuowanych
Mieszkańcy uciekali z domów w pośpiechu, a wielu z nich straciło cały dobytek. Policja poinformowała, że nie odnotowano ofiar śmiertelnych ani osób zaginionych. Lekko ranny został jeden strażak, a kilka osób wymagało pomocy medycznej z powodu zatrucia dymem. Dla ewakuowanych przygotowano tymczasowe centra pomocy.
Zdjęcia z miejsca tragedii pokazują spalone samochody, zgliszcza domów i całe kwartały zabudowy zamienione w pogorzelisko. Norweskie media porównują krajobraz do strefy działań wojennych.
Czytaj więcej
Kilka dni ma potrwać walka z pożarem lasów w prowincji Saragossa w Aragonii, który strawił już 7,6 tys. hektarów terenu. Walkę z ogniem utrudnia si...
Przyczyna pożaru nadal nie jest znana
Premier Norwegii Jonas Gahr Støre złożył wyrazy współczucia wszystkim mieszkańcom, którzy stracili swoje domy, dziękując jednocześnie strażakom, ratownikom i wolontariuszom za udział w akcji.
Służby podkreślają, że choć wyjątkowo sucha pogoda i silny wiatr miały kluczowy wpływ na błyskawiczne rozprzestrzenienie się ognia, przyczyna jego wybuchu pozostaje nieznana i będzie przedmiotem śledztwa.