W środę przed godz. 16 na wrocławskim lotnisku wylądował specjalny samolot, który uczestniczył w akcji ewakuacji medycznej. Pacjentka trafiła do 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Wicepremier szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz napisał na platformie X: ewakuacja medyczna z Chin zakończona. Pani Klaudia jest już pod opieką lekarzy w IV Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką we Wrocławiu.

„Dziękuję wszystkim, którzy byli zaangażowani w organizację tej pomocy – majorowi lek. Marcinowi Kunickiemu wraz z wojskowymi ratownikami medycznymi z Zespołu Ewakuacji Medycznej 8 Bazy Lotnictwa Transportowego #Kraków oraz załodze samolotu specjalnego z 1 Bazy Lotnictwa Transportowego #Warszawa. Wierzę, że Pani Klaudia pod opieką lekarzy z wrocławskiego szpitala, szybko wróci do zdrowia i będzie mogła wrócić do Rodziny i bliskich” - dodał wicepremier.

Matka pacjentki dziękuje MON za pomoc

Matka pacjentki Joanna Uciechowska, która towarzyszyła córce w locie, powiedziała dziennikarzom we wrocławskim szpitalu, że Klaudia zniosła transport spokojnie i dobrze.

- To było naprawdę logistycznie duże przedsięwzięcie. Chcę podziękować MON, że pozwolił nam sprowadzić córkę do Polski. Chiny to specyficzny kraj i tam to inaczej trochę działa, ale miałam opiekę w samolocie i na miejscu, także opiekę konsularną. Bardzo fajnie podszedł do tego uniwersytet Klaudii, w którym się uczyła. Tak, że podróż się udała. Klaudia dobrze zniosła ten lot 14-godzinny. I teraz czekamy na polepszenie stanu zdrowia – powiedziała Joanna Uciechowska.

Podkreśliła, że gdyby nie pomoc MON, konieczny byłyby transport medyczny prywatny, co wiązałoby się z ogromnymi kosztami. - W tej chwili te wszystkie pieniądze (ze zbiórki na transport Klaudii — PAP) zostaną przeznaczone na leczenie Klaudii, bo na pewno będzie ono bardzo długie, trudne i kosztowne — dodała matka.

O starcie samolotu wicepremier szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w środę rano na platformie X. „Z Pekinu wystartował do Polski specjalny samolot, w którym wraz z mamą i lekarzami jest Pani Klaudia! Kilkanaście godzin i będzie ona w naszym kraju. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w akcję powrotu Pani Klaudii do Polski. Trafi tu w ręce naszych najlepszych lekarzy” - napisał szef MON.

Chińskie procedury największym wyzwaniem

Wcześniej, we wtorek wiceszef MSZ Władysław Teofil Bartoszewski przekazał PAP, że dotychczas największym wyzwaniem podczas ewakuacji medycznej 24-letniej Klaudii z Wałbrzycha, która w stanie śpiączki przebywała w pekińskim szpitalu, okazały się chińskie procedury oraz uzyskanie zgody na dojazd karetki bezpośrednio do samolotu. Sprawa polskiej studentki miała zostać poruszona na najwyższym szczeblu dyplomatycznym.

„Zgoda na przelot i lądowanie polskiego samolotu rządowego została wydana przez stronę chińską bardzo szybko. Miałem okazję osobiście podziękować za to mojej chińskiej odpowiedniczce, wiceministrze spraw zagranicznych Hua Chunying, podczas naszych wczorajszych rozmów” – mówił we wtorek Bartoszewski.

24-letnia Klaudia, która skończyła w Polsce licencjat z sinologii, a następnie kontynuowała studia w Chinach, trafiła do pekińskiej kliniki w połowie kwietnia. Zdiagnozowano u niej ekstremalnie rzadkie powikłanie potworniaka jajnika – autoimmunologiczne zapalenie mózgu, po którym doszło do kolejnych powikłań, w tym zakrzepicy. Ponieważ komercyjne ubezpieczenie nie pokryło wysokich kosztów terapii i transportu, w akcję ratunkową zaangażował się polski rząd, a środki zebrane przez bliskich w zbiórce publicznej zostaną przeznaczone na kosztowną rehabilitację w kraju.