fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Wielka mistyfikacja: Kim był Krzysztof Kolumb?

„Kolumb przed królową” – obraz olejny Emanuela Gottlieba Leutze z 1843 r.
Wikipedia
"Historia to uzgodniony zestaw kłamstw" – mawiał Napoleon Bonaparte. Trudno się z nim nie zgodzić, studiując historię życia wielkiego odkrywcy, którego dzisiaj nazywamy Krzysztofem Kolumbem.

„Odkrycie" Ameryki w 1492 r. wzbudza wiele kontrowersji. Osobiście odrzucam podręcznikową wersję przestawiającą Kolumba jako syna drobnego genueńskiego kupca Domenica Colombo. Zbyt wiele argumentów przemawia za hipotezą, że „wielki odkrywca" ani nie był Włochem, ani pierwszym Europejczykiem, który dotarł do kontynentów amerykańskich.

Złożone śledztwo historyczne prowadzone od ponad stu lat przez historyków z całego świata delikatnie odsłoniło całun tajemnicy, który przez ponad pięć wieków zasłaniał prawdziwą tożsamość najsłynniejszego żeglarza w historii świata. Wątpliwości co do jego genueńskich korzeni mieli już ludzie mu współcześni lub z pokolenia jego synów i wnuków. Żeglarz Joao da Nova, alkad Lizbony i właściciel statku „Frol de la Mar", który jako jeden z pierwszych Portugalczyków dotarł do Indii (gdzie zresztą zmarł w 1509 r.), zostawił po sobie dokumenty wskazujące na portugalskie pochodzenie Kolumba. Oczywiście to ,,portugalskie pochodzenie" jest jedynie wstępem do jeszcze większej tajemnicy. Hiszpański geograf Ricardo Beltrán y Rózpide (1852–1928) twierdził, że widział te dokumenty w pewnej prywatnej kolekcji. I to właśnie on jako pierwszy badacz życia Kolumba zaczął głosić tezę, że „odkrywca Ameryki" na pewno nie był Włochem, a już bez żadnej wątpliwości nie mógł być Żydem.

W 1930 r. portugalski historyk António Ferreira de Serpa, współautor książki „Salvador Goncalves Zarco (Cristobal Colon)", wygłosił cykl wykładów o portugalskim pochodzeniu człowieka, któremu historia nadała nazwisko Kolumb. Twierdził, że królowa kastylijska Izabela doskonale wiedziała, kim jest ów Kolumb. Dlatego jemu samemu i jego braciom pozwoliła na używanie szlacheckiego tytułu ,,don", zaakceptowała jego dziwny, bardzo złożony i niemal królewsko urozmaicony herb, obiecując jednocześnie, że nigdy nie ujawni prawdziwej tożsamości żeglarza.

Dzisiaj wiemy, że Kolumb posługiwał się portugalskim jako językiem ojczystym. Wszystkim odkrytym miejscom nadawał nazwy portugalskie, a nie włoskie czy hiszpańskie. Ożenił się ze szlachcianką z wysokiego portugalskiego rodu, córką kapitana Porto Santo. Zanim wyruszył w misję swojego życia, był wtajemniczony w sekrety portugalskiej żeglugi i odbył podróże po wszystkich portugalskich szlakach morskich – od Azorów po Gwineę. Utrzymywał kontakty z portugalskim Zakonem Rycerzy Chrystusa, który składał się de facto z templariuszy, a którego wielkimi mistrzami byli władcy Portugalii. Jego syn Diego Colon poparł króla Portugalii w konflikcie z cesarzem Karolem V, mimo że najmłodszy syn Kolumba, Fernando, został nadwornym kosmografem hiszpańskiego władcy.

Jeżeli zatem przyjmiemy, że Kolumb nie pochodził z Genui i nie miał nic wspólnego z rodziną ubogiego tkacza Domenica Colombo, to skąd wzięło się to dziwne nazwisko Kolumb? W wielu dokumentach Kolumb podpisywał się jako Xpo (Christo) Ferens (ten, który niesie Chrystusa). Stąd też prawdopodobnie imię Cristoforo było akronimem greckich słów „Christos" i „phoros" (nosiciel) lub wiązało się z włoskim słowem „oro" (złoto). Oznaczało więc „tego, który niesie wiarę, a w zamian przywozi złoto".

Istnieje też inne wyjaśnienie tego nazwiska – Cristo oznacza Chrystusa, a Colon jest przeróbką greckiego słowa „klon", oznaczającego członka jakiejś wspólnoty. Czyżby więc chodziło o Zakon Rycerzy Chrystusa, będący po prostu portugalskim oddziałem Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona? 7 lipca 1503 r. admirał Krzysztof Kolumb napisał list do królowej Izabeli Kastylijskiej, w którym znalazły się znamienne zdania: „Jeruzalem i Syjon powinny być odbudowane chrześcijańskimi rękami. (...) Jestem zgnębiony i to z dwóch powodów. Po pierwsze to sprawa Jerozolimy, której – błagam Waszą Królewską Mość – proszę nie lekceważyć. (...) Niechaj Wasza Królewska Mość rozważy, czy Jej się podoba użyć mnie jako takiego w sprawie Indii, a również w innej sprawie – Świętego Domu". Te słowa dowodzą, że dla Kolumba najważniejszą sprawą w życiu była odbudowa Świątyni – zarówno tej z Jerozolimy, jak i zakonu, którego symbol znalazł się na żaglach jego statków płynących ku brzegom Nowego Świata.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA