fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Ziobro do dymisji? Większość tych, którzy słyszeli o aferze, jest za

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
59 procent ankietowanych w sondażu przeprowadzonym przez Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24 opowiedziało się za dymisją ministra Zbigniewa Ziobry. W badaniu uwzględniono tylko tych, którzy słyszeli o aferze z hejtowaniem sędziów w Ministerstwie Sprawiedliwości. Takich osób było 77 procent.

Twierdząco na pytanie "czy w związku z aferą w Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powinien zostać zdymisjonowany" odpowiedziało 59 procent respondentów, z czego 47 procent wybrało odpowiedź "zdecydowanie tak", a 12 procent - "raczej tak".

Przeciwnego zdania jest w sumie 30 procent ankietowanych - 19 procent odpowiedziało "zdecydowanie nie", a 11 - "raczej nie".

Sondaż telefoniczny Kantar został zrealizowany 22 sierpnia 2019 roku na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie osób w wieku powyżej 18 lat. Próba badania wynosiła 1012 osób, z czego 780 osób (77 procent) zadeklarowało, że słyszało o aferze w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Łącznie, z uwzględnieniem także tych osób, które o aferze nie słyszały, za dymisją Ziobry opowiedziało się ponad 45 procent respondentów, a przeciwko - 23 procent.

Zobacz także wyniki sondażu dla rp.pl po śmierci Dawida Kosteckiego

W poniedziałek Onet informował, że urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości udostępniali wrażliwe informacje z życia co najmniej 20 sędziów, a wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa Stowarzyszenia "Iustitia".

Aby zdyskredytować prof. Krystiana Markiewicza, szefa "Iustitii", wykorzystano pogłoski i plotki na temat jego życia intymnego. Dokument w sprawie sędziego przekazała wiceministrowi sprawiedliwości kobieta o imieniu Emilia w czerwcu 2018 roku. Kobieta współpracowała z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem. Za jego zgodą anonimowo wysyłała do mediów kompromitujące materiały - ustalił Onet.

- To jest absolutnie zatrważające, że został zbudowany system w państwie, w Ministerstwie Sprawiedliwości, który zmierza do tego, żeby niszczyć konkretnych ludzi, którzy chcą walczyć o praworządność i sprawiedliwość - mówił o całej sprawie prof. Markiewicz.

Kobieta miała dać pracownikom resortu dostęp do swojego konta na Twitterze, by można było skopiować historię jej wpisów, także tych wykasowanych. Prywatnie Emilia jest związana z jednym z pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, sędzią, który wcześniej pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Dowody świadczą o tym, że kobieta była w bezpośrednim kontakcie z ministrem Piebiakiem. Za pośrednictwem komunikatorów internetowych ustalała sposoby kompromitowania sędziów w mediach społecznościowych oraz w mediach prorządowych. Plan ten zaakceptował wiceminister.

"Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli" - pisał w jednej z wiadomości wiceminister Piebiak.

Inna rozmowa miała dotyczyć ataku medialnego na sędziego Piotra Gąciarka z warszawskiego oddziału „Iustitii". Materiał na jego temat pojawił się w programie "Alarm" w TVP1.

- Może wybuchnie mała afera w programie Alarm. Mam nadzieję, że nie zawiodłam - pisała kobieta.

W poniedziałek Mateusz Morawiecki poinformował, że poprosił ministra Zbigniewa Ziobro o wyjaśnienia w tej sprawie. Dodał, że decyzję podejmie po otrzymaniu tych informacji.

Do sprawy odniosła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. "Działania te nie mieszczą się w jakikolwiek sposób w standardach państwa demokratycznego, swoim charakterem przypominając raczej kampanię oszczerstw prowadzoną przez aparat państwa przed 1989 r." - czytamy w stanowisku HFPC.

Politycy opozycji, w związku z publikacją Onetu, domagają się dymisji wiceministra Piebiaka i ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry.

Z kolei SLD złożyło zawiadomienie do prokuratury ws. wiceministra Piebiaka.

Kilkanaście godzin po publikacji artykułu w Onecie wiceminister Łukasz Piebiak podał się do dymisji zapowiadając jednocześnie złożenie pozwu przeciw Onetowi.

Według kolejnych materiałów opublikowanych przez Onet to zaufany człowiek Piebiaka, sędzia Jakub Iwaniec z Ministerstwa Sprawiedliwości, dostarczał hejterce wrażliwych danych dotyczących sędziów i wspólnie z Emilią opracował akcję mającą na celu skompromitowanie sędziego Markiewicza.

Po opublikowaniu materiałów dotyczących Iwańca jego delegacja do Ministerstwa Sprawiedliwości została skrócona w trybie natychmiastowym. Poinformował o tym rzecznik rządu Piotr Müller w programie #RZECZoPOLITYCE.

Źródło: rp.pl/ TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA