W sondażu pytaliśmy o dymisję w kontekście śmierci w areszcie Dawida Kosteckiego, ale przeprowadzono go w dniach 20-21 lipca - już po publikacjach Onetu dotyczących afery, której głównym bohaterem jest były już wiceminister sprawiedliwości, Łukasz Piebiak.
Na pytanie "Czy Zbigniew Ziobro powinien podać się do dymisji w związku ze śmiercią w areszcie śledczym Dawida Kosteckiego?" 46,4 proc. uczestników sondażu odpowiedziało "tak", 27 proc. - "nie", a 26,5 proc. nie miało zdania w tej kwestii.
- Podanie się do dymisji Zbigniewa Ziobry popierają częściej mężczyźni (48%). W podziale na kategorie wiekowe najwięcej osób popierających to rozwiązanie znajduje się w najstarszej grupie wiekowej – osób powyżej 50 lat (57%). Rzadziej są to osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym (37%) niż innym. Ponad połowa osób, których dochód netto przekracza 5000 zł uważa, że Minister powinien podać się do dymisji – to więcej niż wśród mniej zarabiających. Osoby podzielające te zdanie częściej mieszkają w miastach wielkości 100 tys. – 199 tys. (53%) niż w pozostałych miejscowościach - komentuje wyniki badania Piotr Zimolzak z SW Research.
Ciało Dawida Kosteckiego, który zeznawał w tzw. aferze podkarpackiej, znaleziono 2 sierpnia 2019 nad ranem w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka. Według komunikatu Służby Więziennej bokser popełnił samobójstwo przez powieszenie, leżąc w łóżku pod kocem.
Sprawa śmierci Kosteckiego budzi jednak wątpliwości w związku ze śladami znalezionymi na jego szyi, a także nietypowym sposobem popełnienia samobójstwa. Kostecki zeznawał w tzw. aferze podkarpackiej, która dotyczyła związków seksbiznesu z funkcjonariuszami CBŚ.
W związku z niejasnymi okolicznościami śmierci Kosteckiego, a także w związku z faktem, że w 2009 roku po samobójczej śmierci Roberta Pazika, odsiadującego karę dożywocia za zabójstwo Krzysztofa Olewnika, Ziobro domagał się dymisji Zbigniewa Ćwiąkalskiego, ówczesnego ministra sprawiedliwości (Ćwiąkalski rzeczywiście podał się do dymisji w związku z tą sprawą - red.), ministra Ziobrę do dymisji wezwał na łamach "Rzeczpospolitej" Wojciech Tumidalski.
W badaniu SW Research dla rp.pl pytanie zadano respondentom między 20 a 21 sierpnia. Tymczasem 20 sierpnia doszło do pierwszej publikacji Onetu ws. tzw. Farmy Trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości. 21 sierpnia do dymisji podał się jeden z bohaterów tej afery, wiceminister Łukasz Piebiak.
Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości udostępniali wrażliwe informacje z życia co najmniej 20 sędziów. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa Stowarzyszenia "Iustitia" - poinformował w poniedziałek Onet.pl.
Aby zdyskredytować prof. Krystiana Markiewicza, szefa "Iustitii", wykorzystano pogłoski i plotki na temat jego życia intymnego. Dokument w sprawie sędziego przekazała wiceministrowi sprawiedliwości kobieta o imieniu Emilia w czerwcu 2018 roku. Kobieta współpracowała z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem. Za jego zgodą anonimowo wysyłała do mediów kompromitujące materiały - ustalił Onet.
Kobieta miała dać pracownikom resortu dostęp do swojego konta na Twitterze, by można było skopiować historię jej wpisów, także tych wykasowanych. Prywatnie Emilia jest związana z jednym z pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, sędzią, który wcześniej pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Dowody świadczą o tym, że kobieta była w bezpośrednim kontakcie z ministrem Piebiakiem. Za pośrednictwem komunikatorów internetowych ustalała sposoby kompromitowania sędziów w mediach społecznościowych oraz w mediach prorządowych. Plan ten zaakceptował wiceminister.
"Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli" - pisał w jednej z wiadomości wiceminister Piebiak.
Inna rozmowa miała dotyczyć ataku medialnego na sędziego Piotra Gąciarka z warszawskiego oddziału „Iustitii". Materiał na jego temat pojawił się w programie "Alarm" w TVP1.
- Może wybuchnie mała afera w programie Alarm. Mam nadzieję, że nie zawiodłam - pisała kobieta.
Politycy opozycji, w związku z publikacją Onetu, domagają się dymisji wiceministra Piebiaka i ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry.
Z kolei SLD złożyło zawiadomienie do prokuratury ws. wiceministra Piebiaka.
Według kolejnych materiałów opublikowanych przez Onet to zaufany człowiek Piebiaka, sędzia Jakub Iwaniec z Ministerstwa Sprawiedliwości, dostarczał hejterce wrażliwych danych dotyczących sędziów i wspólnie z Emilią opracował akcję mającą na celu skompromitowanie sędziego Markiewicza.
Po opublikowaniu materiałów dotyczących Iwańca jego delegacja do Ministerstwa Sprawiedliwości została skrócona w trybie natychmiastowym. Poinformował o tym rzecznik rządu Piotr Müller w programie #RZECZoPOLITYCE.