fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

UE przeznaczy więcej na nauczanie

Podczas konferencji eksperci rozmawiali m.in. o możliwościach skorzystania z unijnego wsparcia w procesie edukacji.

Tej tematyce poświęcony był panel „Szkolenia i kształcenie kadr przyszłości. W jaki sposób umiejętnie wykorzystać środki dostępne w nowej perspektywie budżetowej UE?".

Potrzebna kreatywność

Jak powiedział Waldemar Buda, sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, większość szkolnictwa zawodowego w Polsce, podobnie jak w innych krajach, opiera się przede wszystkim na finansowaniu z budżetu krajowego. System środków unijnych pełni rolę wspomagającą. – Stopień zaangażowania środków europejskich w różne sektory wynika zarówno z priorytetów państwa, jak i aktywności podmiotów, które po te środki mogą sięgać. W obecnej perspektywie w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS) w szkolnictwo wyższe, zawodowe i intermodalne, zaangażowanych jest kilka miliardów złotych. Te pieniądze pracują bardzo dobrze, zgodnie z celami założonymi w projektach – mówił Waldemar Buda. – Natomiast gdy spojrzymy na skalę zaangażowania środków europejskich w stosunku do finansowania całego systemu, to jest to oczywiście niewielka część. Dynamiki należy upatrywać w zmianach systemowych, które leżą w legislacji, a do realizacji tych planów mogą zostać użyte środki europejskie – zaznaczył.

Zadeklarował, że ministerstwo jest otwarte na propozycje wspierania inicjatyw dotyczących kształcenia kadr. – Możemy już też powiedzieć, że w nowej perspektywie źródło finansowania z Unii, czyli EFS, będzie większe. Więc z tego punktu widzenia prognozy są bardzo dobre – powiedział wiceminister. – Liczę na to, że zmiany systemowe i chęć inwestowania oraz kreatywność będą na tyle duże, że decydenci będą mogli po te środki sięgać – dodał.

A jak realizację programów finansowanych z pieniędzy unijnych postrzegają uczelnie? Artur Zimny, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Koninie, wskazał, że jego uczelnia przez 20 lat pozyskała bardzo wiele środków unijnych. – W bardzo wielu państwowych wyższych szkołach zawodowych widoczne są informacje o skorzystaniu z tych funduszy. W naszym przypadku np. z funduszy unijnych w tej perspektywie sfinansowaliśmy termomodernizację budynków dydaktycznych. W poprzedniej perspektywie realizowaliśmy więcej projektów „miękkich" dla naszych studentów. A wcześniej także były to kierunki zamawiane. Korzystało z tej puli wiele uczelni – wymieniał rektor. Co można by zmienić w korzystaniu z unijnego finansowania? – Warto zmotywować uczelnie i kierować pieniądze na wsparcie kształcenia w dziedzinach inżynieryjnych, technicznych, w naukach medycznych. A to są kierunki, na których przede wszystkim kształcimy na uczelniach zawodowych – akcentował Artur Zimny.

Priorytety edukacji

Czy stawiać na innowacyjność i kompetencje przyszłości, czy też na zawody bardziej tradycyjne, których także potrzebujemy? Leszek Buller, dyrektor Centrum Projektów Europejskich, ocenił, że nie ma jednej odpowiedzi, ponieważ w zawodach tradycyjnych odczuwamy braki, choćby wskutek przerw pokoleniowych, tak jak w przypadku rzemieślników. – Z drugiej strony, patrząc w przyszłość, musimy mieć świadomość, że będą się pojawiać nowe specjalności, a istniejące zawody będą wymagały zmian, nabywania nowych kompetencji – mówił.

– Dlatego m.in. uruchomiliśmy konkurs dotyczący przekwalifikowywania, gdzie staramy się wyjść naprzeciw potrzebom rynku i zbudować model permanentnego szkolenia pracowników. Korzystamy przy tym z doświadczeń innych krajów – dodał Leszek Buller.

Mikołaj Różycki, zastępca prezesa Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, podkreślił, że w następnej perspektywie europejskiej warto się pokusić o przegląd funkcjonowania systemu. – Tak by lepiej odpowiadał na potrzeby zarówno świata nauki, jak i wyzwania, jakie stoją przed światem biznesu – mówił. – Jedną z takich potrzeb przedsiębiorców jest dostosowanie kompetencji pracowników do konkretnych wymagań w danym miejscu pracy. To jest pewien proces. I właśnie jego wsparcie wydaje się nam nowością, która mogłaby zafunkcjonować w kolejnej perspektywie – proponował.

Na bardzo ciekawy aspekt zwrócił uwagę Bartosz Sokoliński, dyrektor zarządzający w Agencji Rozwoju Przemysłu, mówiąc, iż nie mamy żadnej gwarancji, że specjalności, które dziś określamy mianem zawodów przyszłości, faktycznie takimi się staną. Rynek będzie się zmieniał, podobnie przemysł. Zawsze istnieje ryzyko, że nie trafimy z wyborem. – Czy mamy je podjąć? Nie mamy wyjścia. Im szybciej to zrobimy, tym lepiej. Celem jest to, by być konkurencyjnym na świecie – podsumował.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA