fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Połowa z pracujących ma stałe umowy o pracę

Fotorzepa/Dariusz
Internet stał się jednym z powszechnych sposobów poszukiwania ofert pracy. Jednak wciąż częściej ogłoszeń w necie szukają osoby pracujące niż bezrobotni.

Najnowsza „Diagnoza Społeczna 2015" przedstawia kilka zjawisk na rynku pracy.

Połowa respondentów pracuje za stałymi angażami o pracę.

I to nie zmieniło się w ciągu ostatnich czterech lat. Za to pomału umowy czasowe o pracę stają się częstsze niż samozatrudnienie. W ciągu dwóch ostatnich lat (poprzednia edycja badania ukazała się w 2013 roku) więcej osób, które były samozatrudnione zamieniły kontrakty na umowy stałe o pracę, niż te, które mają umowy czasowe. Obecnie czasowe umowy o pracę ma co piąta osoba na rynku pracy. Takich osób jest więcej niż samozatrudnionych (prawie 14 proc. aktywnych zawodowo), mających tylko umowy zlecenia lub o dzieło (1,5 proc). - Poprawa sytuacji na rynku pracy przyniosła więcej umów o pracę (na czas określony i nieokreślony) oraz wzrost zatrudnienia na okres próbny – uważa Paweł Strzelecki, ekonomista z Szkoły Głównej Handlowej, autor tej części raportu.

Zwraca uwagę na to, iż łatwiej jest dostać pracę (stały angaż) gdy przedtem miało się umowę czasową lub kontrakt jako samozatrudniony. Częściej firmy przyjmują na stałe tych, którzy mieli umowy czasowe( co trzeci nowy pracownik) niż bezrobotnych ( co dziewiąty nowy zatrudniony). Z badania wynika, że przedsiębiorcy wciąż mają więcej zaufania do osób, które były aktywne zawodowo zanim szukały u niego pracy niż miały status bezrobotnych.

Tylko co siedemdziesiąta z pytanych osób przyznała, że pracuje na czarno. Ale ponieważ kilka procent w odpowiedzi na pytanie o formę umowy o pracę powiedziało „nie wiem", można przypuszczać, że w szarej strefie zarabia niespełna 4 proc. ankietowanych. Jest to mniej niż dwa i cztery lata temu. Zatrudnienie Polaków w szarej strefie prawdopodobnie się więc zmniejszyło.

Internet sposobem na znalezienie pracy

- Tańsze poszukiwanie pracy i ogłoszenia o pracę powinny zmniejszać bezrobocie i zwiększać mobilność zawodową i przestrzenną. – uważa Paweł Strzelecki. Z raportu wynika, iż Internet stał się jednym z powszechnych sposobów poszukiwania ofert pracy. Wciąż jednak częściej tak zajęcia szukają osoby już pracujące niż bezrobotni. Sieć jest najbardziej popularna wśród ludzi młodych ( do 20 lat) oraz starszych ponad dekadę (30 – 34 lata). I tak jak zajęcia szuka przez internet co trzecia osoba po trzydziestce, tak odsetek ten zmniejsza się z wiekiem respondentów i jest miejscem poszukiwań pracy dla co siódmego bezrobotnego pięćdziesięciolatka .

- Pomimo dynamicznych zmian wciąż ok dwóch trzecich bezrobotnych nie wykorzystuję możliwości internetu w poszukiwaniu pracy. W tym połowa młodych osób młodych.- relacjonuje ekonomista.

Zawsze warto się uczyć

Z analiz prof. Irena E. Kotowskiej i Izabeli Grabowskiej, autorek części „Diagnozy" poświęconej edukacji wynika, iż doskonalenie zawodowe w ciągu dwóch ostatnich lat pomagało bezrobotnym w znalezieniu zatrudnienia. Nie miało zaś takiego znaczenia jeszcze trzy i cztery lata temu, gdy sytuacja na rynku pracy była trudniejsza.

Autorki zwracają uwagę na to, iż dynamika rynku pracy jest zróżnicowana według płci. Kobiety aktywne edukacyjnie czerpią większe korzyści w zakresie zmiany statusu na rynku niż mężczyźni w porównaniu do osób biernych edukacyjnie.

I chociaż dokształcanie zawodowe nie pomagało już pracującym w zmianie zatrudnienia, to jednak wyraźnie było przydatne w uzyskaniu lepszego wynagrodzenia. - luka między średnimi dochodami osób aktywnych i biernych edukacyjnie nieznacznie zwiększyła się w latach 2013-2015 w porównaniu z poprzednim okresem ze względu na szybszy wzrost dochodów osób aktywnych edukacyjnie , szczególnie lepiej zarabiających – tłumaczy prof. Kotowska. Ale też nawet najlepiej wykształcone kobiety, podnoszące swoje kwalifikacja przeciętnie zarabiają mniej niż mężczyźni – wynika z badania.

Badanie warunków i jakości życia Polaków "Diagnoza Społeczna" prowadzone jest co dwa lata od 2000 r. przez zespół pod kierunkiem prof. Janusza Czapińskiego. Bierze w nim udział ok 12 tys. gospodarstw domowych ( rodzin) i ok. 20 tys. indywidualnych respondentów. Co ważne respondentami w większości są te same osoby, można więc rzeczywiście porównać ich sytuację materialną i opinie o standardzie życia.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA