fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Siergiej Mitrochin: Sporo Rosjan ma dość Władimira Putina

Manifestacje opozycji odbywają się w Moskwie w każdą sobotę.
AFP
Sporo Rosjan ma dość Putina - mówi „Rzeczpospolitej” Siergiej Mitrochin, jeden z liderów opozycyjnej partii Jabłoko.

Jak się panu udało wygrać w sądzie z moskiewską komisją wyborczą i zostać kandydatem do rady miasta?

Nie uważam, że to jest zwycięstwo. Zwycięstwo byłoby wtedy, gdyby zarejestrowano wszystkich kandydatów wyeliminowanych z wyborów. Ale jestem zadowolony, że udało mi się udowodnić prawdziwość zebranych przeze mnie podpisów.

Czy to szansa dla innych opozycjonistów?

Namawiałem kolegów, by walczyli w sądach, ale niestety większość nie może tego zrobić, ponieważ siedzi w aresztach. Decyzja w mojej sprawie była wybiórcza i nie wierzę w to, że sądy zaczną masowo stawać po stronie opozycji.

Nie obawia się pan znaleźć samotnie w moskiewskiej radzie obsadzonej przez ludzi sterowanych przez Kreml?

Miałem już takie doświadczenie w latach 2005–2009, gdy byłem deputowanym stołecznej Dumy. Opozycja była mniejszością, ale sporo udało się zrobić. Bardzo istotny jest też dostęp do trybun, by móc wygłaszać swoją opinię. Prawda jest jednak taka, że obecność tam kilkunastu opozycjonistów nie wpłynęłaby na sytuację w Moskwie, a już tym bardziej w kraju.

Władze się boją i demonstrują w ten sposób swoją niepewność. Odkąd w 2011 roku na placu Błotnym doszło do wielotysięcznych protestów, pacyfikacja demonstracji jest stałą metodą władz. Kreml chce zastraszyć ludzi i zniechęcić do udziału w protestach opozycji.

W ubiegłą sobotę to nie zadziałało. Szacuje się, że na ulice rosyjskiej stolicy wyszło nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Czy chodzi tylko o wybory do stołecznej Dumy?

Wybory to tylko punkt zapalny. W rosyjskim społeczeństwie rośnie niezadowolenie. Od lat poziom życia spada, maleją zarobki. Nie to jednak jest najważniejsze, ludzie są zmęczeni Putinem i utworzonym przez niego systemem władzy. Oliwy do ognia dolewa korupcja i represje. Sporo Rosjan ma tego dość.

Czy to szansa dla demokratycznej opozycji w Rosji, która kiedyś bezskutecznie próbowała już się jednoczyć? Czy jest już plan działań przed wyborami parlamentarnymi w 2021 roku?

Czy to jest szansa? Na razie nie udaje się przebić nawet do rady miasta. Opozycyjne partie i organizacje dość dobrze koordynują działania, brakuje jednak wspólnej strategii. Nie ma też człowieka, którego można byłoby nazwać liderem opozycji.

Media rosyjskie i zagraniczne często mówią, że jest nim szef Fundacji na rzecz Walki z Korupcją Aleksiej Nawalny, który pod koniec lipca został skazany na 30 dni aresztu.

Spora część demokratycznej opozycji nie uważa go za lidera, bo jest populistą. Nie jest też demokratą i zmienia swoje poglądy w zależności od koniunktury politycznej. Wielu opozycjonistom to się nie podoba. Nawalny podaje się za lidera protestów, ale tak nie jest. Liderów jest wielu.

Kremlowskie media sugerują, że za protestami w Moskwie stoją zachodnie służby, i straszą Rosjan powtórką z kijowskiego Majdanu.

To głupota, żadnego Majdanu nikt tu nie szykuje. Narracja Kremla jest niezmienna co najmniej od lat 30. ubiegłego wieku. Twierdzi on, że opozycja jest sterowana przez „wrogi Zachód". Jakaś część Rosjan w to wierzy. A prawda jest taka, że jeżeli sytuacja polityczna w kraju jakoś się nie zmieni, prędzej czy później władze doświadczą tego, co się stało na Ukrainie.

W 2024 roku kończy się druga z rzędu kadencja Putina. Odejdzie na emeryturę?

Obawiam się, że tego nie zrobi. Straciłby poczucie bezpieczeństwa. Oddając władzę, nie będzie miał już wpływu na sytuację w kraju. Słyszałem, że rozważana jest zmiana konstytucji. Rosja miałaby zostać państwem parlamentarnym. Putin mógłby zostać wtedy premierem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA