Publicystyka

Piotr Arak: Etyka kapitalizmu

Ekonomia jest królową debaty publicznej, lecz nie powinna być oddzielona od etyki, zwłaszcza w XXI w.

Pieniądz jako taki jest narzędziem dobrym. Jest środkiem wyrazu wolności i poszerzania możliwości. Może się jednak zwrócić przeciw człowiekowi. Pieniądz musi służyć, a nie rządzić – to przesłanie rozprawy „Oeconomicae et pecuniariae quaestiones" (Zagadnienia ekonomiczne i finansowe) Kongregacji Nauki Wiary i Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka w Watykanie z połowy 2018 r.

Opracowanie to surowo ocenia świat finansów, funduszy inwestycyjnych, ucieczki do rajów podatkowych, spekulacji, długu publicznego i odwołuje się do nauczania papieży, m.in. Franciszka i Jana Pawła II. Wyraża pragnienie nowego urządzenia rynków finansowych i ustanowienia tam zasad etyki.

Niedawny kryzys finansowy mógł dostarczyć sposobności, by rozwinąć nową ekonomię, bardziej otwartą na względy etyczne, i nowe zasady działalności finansowej, które mogłyby powściągnąć skłonności drapieżne i spekulacyjne. To ostatnie są szczególnie krytykowane, bo pragnienie osiągnięcia zysku przez nielicznych za pomocą spekulacji, które prowadzi do pogorszenia położenia gospodarczego całych państw jest bardzo wątpliwe. Czy da się jednak odejść od dążenia do zysku?

Wraz z początkiem kryzysu finansowego kwestia zysku jako podstawowego motywu działalności gospodarczej dodatkowo się skomplikowała. Wielu ekonomistów i etyków jako jedną z pośrednich przyczyn obecnych problemów gospodarczych wymienia koncentrację zarządów na maksymalizacji krótkookresowych korzyści i wzroście wartości akcji. Dążenie do zysku jest również oskarżane o doprowadzenie do najgłębszego kryzysu gospodarek kapitalistycznych po II wojnie światowej. Mogłoby to wskazywać, że w mechanizm gospodarek kapitalistycznych wbudowany jest „gen samodestrukcji".

Próbą poradzenia sobie z tą sprzecznością jest redefinicja celów działalności gospodarczej i odejście od zysku jako jej głównego motywu. Coraz częściej wskazuje się interesariuszy (stakeholders) – klientów, pracowników czy nawet całe społeczeństwo jako podmioty, których użyteczność należy maksymalizować. Ponadto motywów działalności gospodarczej upatruje się w ambicji tworzenia czegoś nowego. Zwolennicy tej teorii wybierają R. Edwarda Freemana, autora teorii interesariuszy, a nie Miltona Friedmana, twierdzącego, że firmy powinny dążyć tylko do zysku.

Takie podejście do kapitalizmu jest bliskie nauczaniu społecznemu Kościoła, w którym główną rolę odgrywa encyklika papieska „Centessimus annus". Jan Paweł II ukazuje w niej dwie wersje współczesnego kapitalizmu. Pozytywną, w której wolny rynek może być miejscem chrześcijańskiego zaangażowania i świadectwa, oraz negatywną, w której absolutyzuje się wolność ekonomiczną, a życie gospodarcze odrywa się od moralności. Święty podkreśla zagrożenia dzikiego kapitalizmu – nastawienie na maksymalizację zysku, absolutyzację praw ekonomii oraz wolności ekonomicznej, wyzysk pracowników.

Nowoczesne podejście do zarządzania można powiązać ze wspomnianą już teorią interesariuszy sformułowaną przez R. Edwarda Freemana – eksperta od zarządzania, który zaczął zmieniać podejście do zysku na biznesowych uczelniach w latach 70. XX wieku. U fundamentów jego koncepcji interesariuszy znajduje się prosta praktyczna intuicja, że aby osiągnąć sukces w biznesie należy liczyć się z interesariuszami zewnętrznymi, ale nie tylko tradycyjnie pojętymi (klienci, dostawcy), ale również nierynkowymi, a więc mediami, władzami lokalnymi i środowiskiem. Formuła liczenia się z interesariuszami czy uwzględniania ich w podejmowaniu decyzji biznesowych zakłada ich wcześniejszą analizę czy obserwację, prowadzenie dialogu i wreszcie branie pod uwagę ich oczekiwań.

Menedżerowie, według Freemana, powinni więc działać w interesie wszystkich interesariuszy, nie wyróżniając żadnego z nich i dążąc do równoważenia ich sprzecznych oczekiwań ze względu na ich podmiotowy charakter. To zbliża szkołę zarządzania z podejściem Kościoła, które wspiera myślenie szersze niż tylko maksymalizacja zysku dla akcjonariuszy. W sposób uproszczony można to rozumieć jako działanie CSR firm (czyli Corporate Social Responsibility), które raportują ważne działania dla lokalnych społeczności przy swoich fabrykach, czy sponsorowanie wydarzeń sportowych. Może to także być tworzenie specjalnych klas w szkołach, czy też tworzenie pasiek na dachach budynków biurowych.

Etyka ma więc więcej miejsca w dzisiejszym biznesie niż jeszcze na początku lat 90., a jak ją uprawiać, prowadząc firmę lub zarządzając gospodarką, radzi sam Kościół. Warto się wsłuchać w ten głos i skorzystać z recept, które wprowadzone ograniczyłyby wiele negatywnych zjawisk począwszy od spekulacji po zanieczyszczenie środowiska.

Autor jest zastępcą dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL