fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Wszystkie dzieci są nasze

Piotr Ikonowicz
Fotorzepa, Mateusz Dąbrowski
Program 500+ powinien obejmować również jedynaków. Teraz bowiem najmłodsi Polacy są dzieleni na lepszych i gorszych – pisze działacz społeczny.

Około 3,5 mln dzieci dostanie po 500 zł. Ale w Polsce jest 7 mln dzieci. Wśród tych, które dostaną zasiłek, są także dzieci zamożnych rodziców. Chociaż większość tych, które dostaną, potrzebuje tych pieniędzy.

Potrzebuje ich również, i to bardzo, znakomita większość tej „gorszej" połowy dzieci w Polsce – jedynaków z rodzin, w których dochód przekracza 800 zł na osobę. Ale ich nie dostanie. W ten sposób podzielono Polskę na dwie mniej więcej równe części, z których jedna będzie wdzięczna władzy i zadowolona, a druga, ta, która się nie załapie na pomoc publiczną, choć bardzo jej potrzebuje, będzie wściekła na władze i na tych, którzy pomoc otrzymali.

Można było oczywiście zaproponować po 250 zł na każde dziecko w Polsce. Efekt byłby mniej spektakularny, ale nie byłoby dzieci „gorszych" i „lepszych". Bycie jedynakiem to nic przyjemnego, lepiej mieć rodzeństwo, niż go nie mieć, ale żeby za bycie jedynakiem zostać pominiętym przy zasiłku, to już przesada.

Dla mnie Program 500+, mimo oczywistego absurdu, który tu opisuję, stanowi gigantyczny postęp. Deklarowanym celem jest to, by rodziło się więcej dzieci. Dla mnie najważniejsze jest jednak, że połowa dzieci w Polsce przestanie cierpieć niedostatek. Przedkładam „sytość" ponad „dzietność". Bieda w Polsce ma twarz dziecka, to one najbardziej cierpią z powodu niskich zarobków rodziców i kompletnego braku polityki społecznej. Jednak nie sposób nie zauważyć, że połowa dzieci w Polsce nie dostaje nic, a ich rodzice są karani za to, że nie mają ich więcej. A nie mają ich więcej, bo nie stać ich na zapewnienie jakiegokolwiek standardu kolejnym pociechom.

Ludzie niezamożni mają często więcej dzieci, bo wykonując na co dzień nieciekawe, nisko płatne prace, szczęścia szukają nie w karierze zawodowej, tylko w życiu rodzinnym. I tych Program 500+ z pewnością uszczęśliwi. Jednak młodzi, ambitni, wykształceni zaczynają pracę od płacy minimalnej albo niewiele wyższej. Jeżeli oboje pracują, to ledwo mogą sobie pozwolić na wynajęcie jakiegoś kąta do spania i to pod warunkiem, że oszczędzać będą na pozostałych potrzebach. Jednak na zasiłek na dziecko nie mają już co liczyć. Bo dwie pensje to mimo wszystko więcej niż 2400 zł. W tej sytuacji najzdolniejsi i najambitniejsi, wciąż by mieć dzieci i założyć rodzinę, będą zmuszeni emigrować.

Premier Mateusz Morawiecki deklarował chęć dokonania skoku cywilizacyjnego i zahamowania emigracji, a nawet zainicjowania powrotów do kraju. Cel tyleż słuszny, co ambitny, ale wymaga objęcia pomocą zasiłkową wszystkich rodzin, również tych z jednym dzieckiem. Bo to jedno dziecko jest jednocześnie pierwszym dzieckiem. I to na nie nie mogą się zdecydować potencjalni emigranci.

A nie każdy ma takie szczęście, jak rodzice braci Kaczyńskich, żeby od razu rodziło im się dwoje, w tym to jedno z prawem do 500 zł zasiłku. Bo jak nie dostanie Jacek, to dadzą Plackowi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA