fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

USA: Strzelanina w stanie Illinois. Nie żyje pięć osób

AFP
Pięć osób zginęło w wyniku strzelaniny, do której doszło w mieście Aurora w stanie Illinois. W zdarzeniu rannych zostało też pięciu policjantów. Sprawca nie żyje.

Dziennikarz "Chicago Tribune" informował, że funkcjonariusze wzywali "tyle karetek, ile to tylko możliwe" do przyjazdu na miejsce strzelaniny. Ujęcia z lokalnego helikoptera telewizyjnego pokazały jednostkę SWAT, pomagającą ludziom wybiegającym z budynku.

Początkowo nie było oficjalnej informacji na temat liczby osób, które ucierpiały w strzelaninie. Chuck Nelson, zastępca burmistrza, cytowany przez CNN miał przekazać informację o czterech rannych policjantach jak i pewnej liczbie cywilów, którzy ucierpieli w zdarzeniu. Ranni zostali transportowani do Mercy Medical Center i Rush Copley Medical Center - poinformowała rzeczniczka lokalnej służby zdrowia Olga Solares.

Telewizja WGN-TV podała następnie informację, że w czasie zdarzenia rannych zostało łącznie 16 osób, w tym czterech funkcjonariuszy. Później jednak Kristen Ziman, szefowa miejskiej policji, oficjalnie poinformowała o pięciu osobach, które zginęły w strzelaninie. Dodatkowo pięciu funkcjonariuszy zostało rannych w czasie wymiany ognia z napastnikiem, a szósty trafił do szpitala z powodu urazu kolana niezwiązanego ze strzelaniną. Rannych policjantów przewieziono do lokalnych szpitali, ale później dwóch z nich przetransportowano samolotem do placówki w Chicago.

Napastnik zginął w czasie strzelaniny. Policja zidentyfikowała sprawcę jako 45-letniego Gary'ego Martina. Już w pierwszych doniesieniach informowano, że strzelec był współpracownikiem firmy, w której budynku doszło do zdarzenia. Choć mundurowi nie podali oficjalnie motywu sprawcy, wiadomo, że Martin pracował w firmie Henry Pratt. Według Radia WBEZ, powołującego się na siostrę napastnika, mężczyzna został dwa tygodnie temu zwolniony i był tym "bardzo przygnębiony".

Według relacji jednego z pracowników Henry Pratt, zacytowanej w lokalnym serwisie informacyjnym, napastnik miał przy sobie "pistolet z laserem".

Na miejsce zdarzenia, oprócz policji i służb ratunkowych, przybyli też agenci Biura ds. Alkoholu, Tytoniu, Broni Palnej oraz Materiałów Wybuchowych (ATF).

Aurora leży ok. 65 kilometrów na zachód od Chicago.

Źródło: rp.pl/ ABC, CNN
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA