fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Coca-Cola: napoje podwoją ceny

Bloomberg
Biznes szykuje strategie na nadejście podatku od słodkich napojów. Łatwiej mają koncerny międzynarodowe, które zdobyły już doświadczenia we Francji czy Meksyku. Wszyscy narzekają na bardzo krótki czas wejścia regulacji w życie.

Najprawdopodobniej Polska wkrótce dołączy do grona 39 państw z całego świata, które opodatkowały słodzone napoje. Bank Światowy twierdzi, że w odróżnieniu od alkoholu i papierosów słodkie napoje są bardziej wrażliwe na wzrost cen – co oznacza, że podatkami jednak można ograniczyć ich popularność. Biznes z kolei boi się silnego wzrostu cen i pilnie szuka strategii przetrwania.

Czytaj także: Nie chcą płacić za słodkie drinki

Rząd chce 3 mld zł

Rząd przyjął we wtorek 4 lutego projekt ustawy ministra zdrowia, wprowadzającej podatek od słodkich napojów oraz opłaty za alkohol sprzedawany w małych butelkach. Projekt ustawy o „zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów" powstał w szalonym tempie, konsultacje w jego sprawie trwały zaledwie półtora miesiąca, a w tym czasie pojawiły się aż trzy różne jego wersje.

Jeśli ustawa przejdzie przez Sejm, wyższe ceny pojawią się w kwietniu. Choć projekt wprowadza opłaty w wysokości średnio od 0,5 zł do 1,2 zł za napoje oraz 1–2 zł za małpki – zależnie od zawartości cukru lub pojemności butelki – to ceny mogą się nawet podwoić.

Czytaj także: Słodkie dwa miliardy z możliwego podatku

Coca–Cola prognozuje, że wszystkie napoje bezalkoholowe podrożeją średnio o 30 proc., a te objęte opłatami (czyli słodzone) podrożeją co najmniej o połowę. – W przypadku najtańszych marek przewidujemy wzrost cen nawet o 100 proc. – mówi Izabela Morawska z biura prasowego Coca-Coli. Najwięksi gracze powołali grupy robocze, które wymyślają strategie. W grę wchodzi brak reakcji w nadziei, że klienci zaakceptują wyższe ceny, zmniejszenie zawartości cukru, zmniejszenie objętości butelek.

Polskie firmy ucierpią

Analitycy sprzedaży, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita", twierdzą, że zdaniem największych producentów podatek dotknie mocniej polskich wytwórców tańszych wyrobów, w tym marek własnych sieci handlowych. – Międzynarodowe koncerny, jak Coca-Cola czy Pepsi, będą miały łatwiej. Mierzyły się już z tym tematem na innych rynkach, od Francji po Meksyk. Nawet tak duże polskie firmy jak Maspex będą miały trudniej, nie mają w tym doświadczenia – mówi redakcji analityk rynku napojów.

Czytaj także: Podatek od cukru działa. Zmniejsza sprzedaż słodzonych napojów

Biznes protestuje przeciwko pomysłowi rządu. – Poważnie wzrosną ceny, a my jako producenci musimy się w tym odnaleźć. Uważam, że taki proces powinien być wdrażany co najmniej trzy lata – mówi Wiesław Włodarski, prezes firmy FoodCare. Na szybkie tempo procedowania ustawy zwraca też uwagę Maspex. – Dostosowanie się firm do nowych przepisów w tak krótkim terminie nie będzie możliwe – mówi Dorota Liszka, rzeczniczka Maspexu. Firmy potrzebują czasu na przygotowanie systemu IT, finansów, produkcji, a także – renegocjację kontraktów z sieciami handlowymi.

Eksperci podatkowi są zdania, że wpływy podatkowe początkowo mogą wzrosnąć, ale ta opłata ma charakter sankcyjny dla firm. – Ciężar wydatku nie zmniejszy podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym przedsiębiorstwa – mówi Dariusz Gałązka, partner w firmie doradczej Grant Thornton. Producenci nie dadzą rady przerzucić całości kosztów na konsumentów. Ekspert wskazuje, że prozdrowotne pobudki rządu mogą mieć drugie finansowe dno, bo wpływy poprawią kondycję budżetu. – Nałożenie dodatkowych opłat może służyć ukrywaniu braków budżetu związanych z mniejszymi wpływami, które miały być pokryte ze zniesienia limitu ZUS. Tego źródła nie ma, a rząd planuje budżet bez deficytu i wydatki są sztywne, poszukiwane są więc inne źródła, które uchronią rząd przed koniecznością cięcia wydatków, co w okresie wyborczym nie byłoby na rękę rządzącym – tłumaczy Gałązka.

Bank Światowy w ubiegłym roku ocenił, że w odróżnieniu od alkoholu i papierosów podatek bywa skuteczny w ograniczaniu takiej konsumpcji. – W wypadku słodkich napojów ludzie są bardziej skłonni do ograniczania popytu, gdy rosną ceny. To z kolei sprawia, że podatki od słodkich napojów są mniej efektywne w zbieraniu dochodów. A jednak w Meksyku podatek ten przyniósł ok. 0,1 proc. PKB – napisali eksperci na blogu Banku Światowego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA