fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Nie chcą płacić za słodkie drinki

Fotorzepa, Michał Walczak
Producenci małpek i puszek z napojami ostro protestują przeciw dodatkowym opłatom. Państwo liczy na 3 mld zł.

Podatek od słodzonych napojów uderzy w rynek o wartości 28 mld zł, dodatkowa opłata od małych buteleczek z alkoholem celuje w wart 12 mld rynek wódki, a sama sprzedaż małpek jest warta ok. 3,6 mld zł. Biznes alarmuje, że podatek od słodkich napojów jest niezgodny z prawem i dobrymi zwyczajami, że handel nie zgodzi się na podwyższenie cen, a na podatkach od małpek zarobi głównie przemysł browarniczy. Druga strona sporu to instytucje zajmujące się zdrowiem publicznym, które wskazują, że napoje to główne źródło dodatkowych kalorii w diecie tyjących Polaków, a NFZ chętnie przyjmie dodatkowe pieniądze na leczenie.

Ile cukru w napoju

Aż trzy wersje projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów pojawiły się na Rządowym Centrum Legislacyjnym od chwili, gdy 20 grudnia została oddana do konsultacji – do przedostatniego dnia stycznia. W ostatniej wersji projektu zaszły ważne zmiany. Najmniejszy podatek od słodkich napojów producenci zapłacą od tych, które mają do 5 gramów cukru na 100 ml – tych obejmie tylko stawka 0,5 zł za litr produktu. Za każdy dodatkowy gram cukru producenci zapłacą 0,05 zł za litr, za wyjątkiem soków owocowo-warzywnych, ich wytwórcy zapłacą w zasadzie tylko za ten „nadprogramowy" cukier powyżej 5 gramów na 100 ml. Kolejne 0,1 zł na litr zapłacą producenci napojów z kofeiną lub tauryną.

Podatek trafi więc w najbardziej popularne trendy – rynek napojów słodzonych osiągnął w ubiegłym roku wartość 28,25 według Euromonitor International, za jego jedną trzecią odpowiadają – napoje gazowane wyceniane na 9,3 mld zł. Rynek soków ma wartość 6,5 mld zł, a napoje energetyczne – 1,9 mld zł.

Ile cukru jest w napojach, „Rzeczpospolita" sprawdziła w sklepach. Napój energetyczny black firmy FoodCare ma 10,6 gramów cukru na 100 ml, podobnie cola, więc puszka o pojemności 330 ml ma 35 g cukru (łyżeczka cukru to ok. 5 gramów). Popularny sok dla dzieci Kubuś firmy Maspex ma 9,8 g cukru, tyle samo Bobofrut wyprodukowany przez Nestle, w 300 ml butelce to już 24 g.

Małpki, czyli alkohole w małych butelkach, to ostatni przebój rynku. Według Nielsena dziennie w Polsce sprzedaje się nawet 1,5 mln sztuk małych wódek, do tego dochodzą cydry i wina. O ogromnej popularności świadczą dane sprzedaży, w ciągu ostatniego roku sklepy sprzedały 877 mln butelek wódki, w tym 561 mln małpek, czyli tych o pojemności 100 i 200 ml. Co ciekawe, samorząd wnioskował o opłatę za małpki sięgającą 3 zł od butelki, więc proponowaną obecnie w projekcie opłatę 10 zł za litr resort nazywa kompromisem. Rudolf Borusiewicz, dyrektor biura Związku Powiatów Polskich, podkreśla, że zyski z tej opłaty trafią do gmin nie do nich, a powiatom zależy na zmniejszeniu sprzedaży. – Interesuje nas efekt merytoryczny, podwyższenie ceny 100 gramów o złotówkę będzie miało tylko efekt fiskalny, a nie zmniejszy spożycia. Nie mamy udziału w zyskach z handlu alkoholem, ale ponosimy koszty społeczne i ekonomiczne z jego rosnącej konsumpcji – mówi Borusiewicz.

Czy to koniec małpek?

Branża spirytusowa ubolewa, że podatek zakończy sprzedaż małpek. – Skumulowana podwyżka akcyzy i opłata za wyroby w małych pojemnościach spowoduje, że ich ceny wzrosną o kilkadziesiąt procent, co może doprowadzić do załamania rynku w tym segmencie – mówi Ryszard Woronowicz, rzecznik Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. Jego zdaniem rząd nie dostanie tego pół miliarda z opłat, bo klienci odpłyną od półek z małpkami do skrzynek piwa, a te mają niższą akcyzę. Producenci wódek, cydrów i win narzekają, że tylko piwo pozostanie tą ustawą nietknięte. Polska Rada Winiarstwa wnioskowała wręcz, by wyłączyć spod opłat wyroby winiarskie o mocy do 15 proc. alkoholu. – Za najmniejsze na rynku butelki wina dodatkowa opłata wyniesie 1,87 zł, za cydr aż 2,75, gdy stumililitrowe małpki z wódką będą droższe jedynie o złotówkę – mówi Magdalena Zielińska, prezes PRW. Przypomina, że celem opłaty było ograniczenie spożywania wysokoprocentowego alkoholu, a w rzeczywistości uderzy ona w opłacalność produkcji małych cydrów.

Ustawa ma wejść w życie w kwietniu. Producenci narzekają, że przez krótkie vacatio legis dopłacą do interesu, bo są związani ze sklepami długoterminowymi umowami. Wojciech Kruszewski, prezes sieci Lewiatan, wykpiwa te obawy. – Domniemywam, że chodzi o umowy z dyskontami, które często narzucają niekorzystne warunki współpracy. Jeżeli producenci zawarli tego typu umowy, sami sobie zrobili krzywdę. W naszej sieci nie są one stosowane – mówi Kruszewski. Podatek dla handlu byłby dużym problemem, gdyby producenci podwyższyli ceny tylko wybranym sieciom, a dyskontom nie.

Rada Dialogu Społecznego była przeciwna ustawie. Pod uchwałą Rady podpisali się przedstawiciele biznesu (Pracodawcy RP, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, Konfederacja Lewiatan, BCC) i związki zawodowe (OPZZ, Forum Związków Zawodowych). Jednak nie wszystkie. – Wpływy z podatku cukrowego miałyby zasilić konto NFZ, a nie budżet państwa jak z innych podatków. Można z niego finansować działania profilaktyki zdrowotnej, a więcej zadań wymusza zatrudnienie większej liczby ludzi – mówi Bronisława Czarska-Marchelewicz, przewodnicząca komisji zakładowej NSZZ Solidarność przy NFZ.

Opinia dla „rz"

Grzegorz Bartol, wiceprezes firmy Bartex

Dlaczego nie ogranicza się spożycia piwa dodatkowymi opłatami, jeżeli w standardowej butelce udział alkoholu jest znacznie większy niż w małej pojemności wina? Czy resort zdrowia, lobbując za branżą piwowarską, chce zrujnować polskich sadowników i pogrążyć produkcję cydru? Ta ustawa jest kompletnie niespójna z polityką rządu. Jeszcze niedawno premier Morawiecki obiecywał zniesienie jakichkolwiek obciążeń fiskalnych dla produkcji cydru w Polsce.

Miliardy na walkę z otyłością

Ustawa zapewni NFZ około 2,7 mld zł, gminy mają dostać 237 mln zł, a budżet państwa 168 mln zł. – Wprowadzenie tych regulacji ma przede wszystkim cel prozdrowotny, a nie fiskalny. Zależy nam na efektach, jakie osiągnięto w innych krajach, czyli trwałej zmianie zwyczajów żywieniowych. Wpływy z tej opłaty w dużej części zostaną przeznaczone na leczenie, ale przede wszystkim będą oddziaływać na zachowania konsumenckie istotne dla zdrowia, na czym nam najbardziej zależy – mówi Adam Niedzielski, prezes NFZ. Nadmierne spożycie cukru, zwłaszcza w napojach gazowanych, jest przyczyną otyłości. Leczenie 3 mln Polaków chorych na cukrzycę kosztuje 2 mld zł. rocznie. ?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA