fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Obawy o chorobę szalonych krów wyczuliły Unię na normy żywności

Fotorzepa, Jakub Orzechowski
Groźba powtórki kryzysu szalonych krów (BSE) z lat 90. sprawiła, że Unia Europejska odrzuci amerykańskie żądania złagodzenia surowych norm sanitarnych w handlu żywnością, nawet jeśli Donald Trump zagroził cłem na samochody, o ile Unia nie zwiększy importu rolnego ze Stanów.

Europejski eksport do Stanów żywności i płodów rolnych za 12 mld dolarów rocznie jest większy od importu, więc minister rolnictwa w Waszyngtonie Sonny Perdue powiedział w styczniu w Brukseli, że Unia powinna dostosować swe przepisy do wniosków poważnych naukowców. Są jednak małe szanse na to, by Bruksela tak postąpiła— stwierdza Reuter.

Europejczycy pamiętający poważne zamieszanie, jakie choroba szalonych krów wywołała, nie zgodzą się na złagodzenie norm, a żaden polityk nie poprze umowy handlowej, która będzie to przewidywać — stwierdził specjalista od handlu w Europejskim Ośrodki Polityki, Johan Bjerkem. — Poza tym negocjacje są prowadzone z Trumpem, który nie cieszy się sympatią wielu Europejczyków. Jeśli połączyć to wszystko, to będzie bardzo trudno zaakceptować umowę w tych kwestiach — powiedział.

Trump od dawna narzekał, że stanowisko Unii w kwestii handlu jest „gorsze niż Chin”, teraz powiedział, że skierował swe spojrzenie na Europę, co może doprowadzić do nowej wojny handlowej. Unia zakazuje importu mięsa osiąganego z użyciem hormonów wzrostu albo drobiu odkażanego kwasem nadoctowym, nazywanego „chlorowanymi kurczętami” Oba sposoby są powszechnie stosowane w amerykańskim rolnictwie. Waszyngton wskazuje na nielogiczność, bo Unia regularnie płucze sałatę w roztworze chloru, więc twierdzi, że unijne przepisy są zasłoną dymną protekcjonizmu. Korzystają na tym unijni rolnicy.

Bruksela odpowiada że mycie tuszek drobiu w preparacie zwalczającym mikroby jest maskowaniem znacznie mniej surowych norm sanitarnych. Europejski Urząd Bezpieczeństwa Żywności EFSA doszedł do wniosku, że może takie płukanie nie stwarza problemu bezpieczeństwa, ale nie zastępuje konieczności dobrych praktyk sanitarno-higienicznych podczas obróbki tuszek. Jego opracowanie dotyczące mięsa z hormonami również nie wnioskuje, że nie jest to bezpieczne, ale że nie ma dostatecznych dowodów na to, iż jest bezpieczne w spożyciu.

Gąbczasta encefalopatia bydła (BSE), która przeszła na ludzi, a okazało się też, że stada karmiono mączką z chorych krów, doprowadziła do zakazania na świecie brytyjskiej wołowiny i do uboju milionów zwierząt. Ten i inne skandale z żywnością, np. skażenie pasz dioksynami w Belgii, skłoniły do powołania w 2002 r. EFSA i do informowania o jego ocenach ryzyka. — Europa zaczęła stosować zasadę ostrożności, że kiedy nie ma pewności, to nie należy podejmować zbędnego ryzyka — stwierdził profesor polityki naukowej z Uniwersytetu w Sussex, Erik Millstone. Urzędy bezpieczeństwa żywności stały się częścią polityki ochrony zdrowia i interesów konsumentów.

Unia zaostrzała ponadto przepisy o etykietowaniu żywności. Od 2003 r. etykiety muszą podawać ponad śladową obecność upraw zmodyfikowanych genetycznie. W wyniku tego Europa importuje miliony ton pasz z GM, natomiast w żywności dla konsumentów nie ma o tym wzmianki. W Stanach nie wymaga się wymieniania GM na etykietach, niektóre organizacje producentów uważają, że Europa niesprawiedliwe piętnuje ich wyroby.

Ograniczenia nie dotyczą tylko Europy. Stany zakazują np. importu serów z nie pasteryzowanego mleka, jeśli nie dojrzewają przez 60 dni; to wyklucza import świeżych brie i camembertów. Zakaz importu dotyczy też Kinder Eggs — czekoladowych jajek z plastikową zabawką w środku. — Pracujemy według zasady, że jeśli czegoś nie robimy, to musi to być coś złego. czy jest to protekcjonizm czy nie, niech to inni ocenią — stwierdził dyrektor w Europejskim Centrum Międzynarodowej Gospodarki Politycznej ECIPE, Mosuk Lee-Makayama.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA