fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prokuratorzy

Wzrosła liczba uniewinnień: Słono płacimy za błędy prokuratorów

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Częste zmiany przepisów, nadmiar spraw i pogoń za statystyką to główne przyczyny wzrostu uniewinnień.

W pierwszej połowie 2016 r. po raz pierwszy od kilku lat wzrosła liczba uniewinnień. Było ich 4642. O ponad 100 proc. więcej pieniędzy wydaliśmy w tym czasie na zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie. Państwo musi płacić za błędy prokuratorów i sędziów. Powinno płacić słono – twierdzą karniści.

Porażka prokuratury

Najnowsze statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości nie napawają optymizmem. W pierwszej połowie 2016 r. wzrosła liczba uniewinnionych. Tak zwany procentowy udział uniewinnionych w ogółem osądzonych wyniósł 2,80, w 2014 r. – 2,56, a w 2004 r. – 2,32. To pierwszy wzrost od kilku lat. Skąd się wziął? Prokuratorzy, choć nieoficjalnie, rozpoznają powody.

– Częste zmiany prawa i procedury, organizacyjny bałagan, stan zawieszenia, z którym prokuratura borykała się pod koniec 2015 r., i nieustanny nacisk na statystyki. To wszystko mogło spowodować wzrost liczby uniewinnień – uważają. Eksperci twierdzą, że to wymierny efekt wejścia w życie kontradyktoryjnego procesu.

– W nowym modelu postępowania karnego uniewinnienie po przeprowadzeniu rozprawy zapadało w nieco innym układzie niż dziś – tłumaczy dr Jan Wałejko z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Sąd, który orzekał na podstawie przepisów o kontradyktoryjnym procesie, musiał orzec o uniewinnieniu, zawsze gdy w trakcie przewodu ujawnią się wątpliwości, które nie zostały usunięte w postępowaniu dowodowym. Uniewinnienie zapada zatem, gdy oskarżyciel nie przełamie wątpliwości rodzących się w trakcie procesu.

– W europejskich modelach kontradyktoryjnych liczba uniewinnień zapadających po przeprowadzeniu rozprawy wynosi ok. 20 proc. – dodaje Wałejko. W dodatku jego zdaniem wskaźnik wyroków uniewinniających sprawia, że Polska należy do krajów, w których o nie najtrudniej. I nie świadczy to tylko o znakomitej pracy prokuratury. Uniewinnienia traktowane są dziś również jako porażka śledczych.

Kto się myli, ten płaci

Wyroki uniewinniające pociągają za sobą dalsze konsekwencje: finansowe. Tylko przez sześć miesięcy 2016 r. państwo zapłaciło 1 mln 731 tys. zł zadośćuczynień za niesłuszne skazania. Za cały 2015 r. było to 1 mln 423 tys. zł, a w 2014 r. 697 tys. zł. Wzrost widać także w zestawieniach odszkodowań za niesłuszne skazanie. W pierwszej połowie 2016 r. wypłacono ich 11, na 393 tys zł. W 2015 r. było to 551 tys. zł, a w 2014 r. – 112 tys. zł.

– Państwo nie może oszczędzać na krzywdzie obywateli – mówi dr Janusz Majka, kryminolog. Jego zdaniem pomyłki wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania mogą się zdarzyć. Najważniejsze, by było ich jak najmniej.

Błędy prokuratury, a często i sądownictwa można tłumaczyć jeszcze jednym: ogromną liczbą spraw. Na wokandzie w sądach powszechnych jest 3 mln 600 tys. spraw, w tym procesów karnych ponad pół miliona.

Przykłady uniewinnień? W sierpniu 2016 r. warszawski Sąd Okręgowy wydał wyrok w sprawie gangu obcinaczy palców oskarżonych o porwania w stolicy. Na dziesięciu oskarżonych tylko dwóch zostało skazanych, ośmiu uniewinniono. Powód? Głównie błędy w śledztwie, m.in. nieudokumentowanie wielu czynności. Nie nagrywano np. rozmów telefonicznych porywaczy z rodzinami porwanych, nie udokumentowano przekazywania okupu. Nieprawidłowo dokonywano także tzw. okazań porywaczy ofiarom. Jeden z nich, który po zatrzymaniu przez policję miał m.in. złamany nos, został rozpoznany, choć miał całą twarz w plastrach, co wykazało policyjne zdjęcie.

– To niejedyna taka sprawa – mówi adwokat Mariusz Węglowski, od lat broniący w sprawach karnych. – Są sprawy, w których nawet w opisie zarzucanego czynu są błędy, często merytoryczne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA