fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo prasowe

Incydent w kościele ws. zakazu aborcji: msza to nie miejsce na prowokacje

Media mają prawo informować np. o politycznych wypowiedziach księży, nawet spod ołtarza, ale nie mogą prowokować ekscesów w kościele i naruszać prawa wiernych, w tym do prywatności.

„Gazeta Wyborcza" i „Fakty" TVN zrelacjonowały, jak w warszawskim kościele św. Anny grupa kobiet demonstracyjnie wyszła podczas odczytywania listu prezydium episkopatu popierającego całkowity zakaz aborcji.

W „Faktach" zaznaczono, że akcja była zorganizowana, „GW" potwierdziła tylko, że wśród inicjatorek demonstracji była pracownica Agory niezwiązana z redakcją. Rzecznik archidiecezji warszawskiej poinformował z kolei, że o zgodę na nagranie podczas mszy poprosiła tylko niemiecka stacja ZDF.

Czy i gdzie dziennikarze naruszyli prawo?

Nie ma wyraźnej regulacji dotyczącej tych kwestii, poza skrajnymi przypadkami obrażania uczuć religijnych, co jest przestępstwem (art. 196 kodeksu karnego). Utrwalonym zwyczajem jest za to przestrzeganie porządku w kościelnej przestrzeni i zarządzeń księży, zwłaszcza podczas nabożeństw. Naruszenie zaś utrwalonego zwyczaju także może stanowić czyn niedozwolony i jeśli wyrządza komuś szkodę, ingeruje np. w prywatność, to poszkodowanemu (parafii, wiernemu) należy się zadośćuczynienie.

Co o problemie sądzą adwokaci zaprawieni w sprawach mediów?

Zdaniem adw. Jerzego Naumanna kamery i mikrofony od dawna wpuszczono do polskich kościołów, czyniąc z nich coraz częściej miejsce wiecowania. Ze względu na treści, które mogą naruszać prawo albo porządek moralny, np. judzenie do nienawiści, ma to znaczenie ogólnospołeczne. Nagrywający dziennikarze, choć bez pozwolenia gospodarza, nie naruszają prawa, ewentualnie zasady zawodu.

Zdaniem mec. Krzysztofa Czyżewskiego nie powinno być problemu z publikowaniem obrazu nabożeństwa, natomiast od wykadrowanych osób należałoby uzyskać zgodę.

Mec. Paweł Litwiński lubi fotografować, ale nigdy nie czyni tego podczas mszy. Uważa, że nie ma generalnego wymogu uzyskiwania zgody na nagranie, ale proboszcz jako gospodarz miejsca może decydować, czy i ile kamer wpuścić na mszę. Za ograniczeniem muszą jednak przemawiać jakieś racje.

Twardo na problem patrzy adwokat Dariusz Pluta:

– Akt religijny, nawet zbiorowy, jak msza, i w jakimś sensie publiczny, zawiera elementy bardzo osobiste, a nawet intymne. Dlatego dziennikarz, który w jakikolwiek sposób rejestruje, omawia czy relacjonuje taki akt (niezależnie od religii), powinien czynić to ze szczególną wrażliwością i lojalnością wobec wiernych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA