fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Mowa nienawiści: hejt powinien zaostrzyć karę

Adobe Stock
Bez uproszczonych procedur trudno walczyć z mową nienawiści – twierdzą eksperci i proponują zmiany w przepisach.

Afera hejterska związana z Ministerstwem Sprawiedliwości i sędziami to kolejny dowód na to, że mowa nienawiści nie jest obca żadnemu środowisku ani instytucji. Trzeba więc z nią walczyć dużo skuteczniej niż obecnie. A na to się nie zanosi. Powód? Brakuje przepisów.

Prawnicy proponują więc szybkie zmiany. Chcą, by w takich sprawach obowiązywała uproszczona forma dochodzenia swoich racji przed sądem rejonowym. Chcą także, by wniosek o ściganie był składany na specjalnym formularzu i wysyłany drogą online.

Ministerstwo Sprawiedliwości ma własne pomysły. W projekcie jego autorstwa, który został uchwalony latem tego roku, pojawiły się pewne rozwiązania (np. zmiany w dyrektywie wymiaru kary), które mają pomóc w walce z hejtem.

Problem w tym, że prezydent odesłał ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Praktycznie zmian więc nadal brak. Prawnicy biją na alarm.

– Samo zaostrzanie kar nic tu nie da, a z pewnością nie wystarczy – uważa adwokat Mariusz Paplaczyk. Jego zdaniem korekty wymagają regulacje dotyczące trybu, w jakim sprawy się wnosi.

Obecny prywatno-skargowy nie zdaje egzaminu. Choć prokurator może się przyłączyć do takiej sprawy i wspomóc poszkodowanego hejtem, to jednak nie wystarczy. Patrząc na skalę tego rodzaju przestępczości, widać, że prokuratura kadrowo nie da rady wspierać wszystkich pokrzywdzonych.

Akt oskarżenia na formularzu

– Niezbędne jest uproszczenie formy dochodzenia, składanie prywatnych aktów oskarżenia na specjalnych formularzach i wysyłanie ich do sądów drogą online – uważa adwokat.

Społeczna Komisja Kodyfikacyjna złożona z profesjonalnych prawników proponuje z kolei, by mowa nienawiści była okolicznością nadzwyczajnie obostrzającą karę. Ich zdaniem art. 57b par. 1 kodeksu karnego powinien brzmieć: jeżeli przestępstwo będzie motywowane uprzedzeniami związanymi z rasą, kolorem skóry, pochodzeniem lub przynależnością narodową albo etniczną, przynależnością wyznaniową albo bezwyznaniowością, światopoglądem, poglądami politycznymi, płcią, orientacją seksualną, tożsamością płciową, wiekiem, niepełnosprawnością lub inną porównywalną podstawą – sąd wymierza karę przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości nie niższej od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę.

Zastrzyk gotówki

Dodatkowo w takich sytuacjach miałaby być orzekana nawiązka na rzecz organizacji, do której zadań statutowych należy ochrona lub promowanie praw człowieka, ochrona przed dyskryminacją lub nierównym traktowaniem albo ochrona praw osób należących do grupy, wobec której przestępstwo było motywowane uprzedzeniami.

Ściganie przestępstwa miałoby następować również na wniosek organizacji. Z wnioskiem mógłby wystąpić także rzecznik praw obywatelskich.

Prawnicy proponują również, by za znieważanie innej osoby lub grupy osób za pomocą środków masowego komunikowania groziła grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do roku.

Swoje pomysły ma też Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Mówi o ściganiu z urzędu przestępstw motywowanych uprzedzeniami ze względu na niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną i tożsamość płciową. Chce wprowadzenia ustawowej definicji mowy nienawiści i skuteczniejszego oczyszczania internetu z takich treści. Postuluje też szerokie kampanie społeczne, edukacyjne i szkoleniowe dla różnych środowisk o szkodliwości mowy nienawiści.

Radosław Baszuk, adwokat

Wszystkie propozycje zmian, które są dziś na stole, to kazuistyka. Polega ona, najkrócej mówiąc, na dopisywaniu do konkretnego przepisu kolejnych obszarów, w których definiujemy mowę nienawiści jako przestępstwo ścigane z urzędu. Byłoby dobrze, choć na szybko tego nikt nie wymyśli, spróbować stworzyć definicję takiego przestępstwa bez uciekania w kazuistykę. Ale nawet najlepiej skonstruowany przepis nie wystarczy. Potrzebna jest edukacja społeczeństwa, dobre praktyki. Staliśmy się społeczeństwem, którego język i sposób komunikowania się jest niedopuszczalny. A na to żadne prawo karne nie pomoże. Prawo karne jest w ogóle dość topornym instrumentem do regulowania stosunków społecznych. Dla mnie to prawo ostatniego wyboru.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA