fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Prof. Strzembosz: Dziś znowu, tak jak w PRL, na wyżyny wynosi się surową represję prawa karnego

Prof. Adam Strzembosz
tv.rp.pl
17 maja 2019 r. w siedzibie Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się spotkanie z b. I prezesem Sądu Najwyższego prof. Adamem Strzemboszem i ze znanym aktorem, b. rektorem PWST w Krakowie prof. Jerzym Stuhrem.

Spotkanie pod hasłem "Ius est ars boni et aequi" („Prawo jest sztuką czynienia tego, co dobre i słuszne") współorganizowały: Stowarzyszenie Sędziów Apelacji Warszawskiej, warszawski oddział Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia", Stowarzyszenie Sędziów „Themis" oraz #Wolne Sądy.

- Czy prawo może być złe i brzydkie; czy może być dobre i piękne? – pytali organizatorzy. - Prawo może być piękne, gdy jest przemyślane i konsekwentne – odpowiedział prof. Adam Strzembosz. Kodeks karny porównał do fortepianu, w którym jedna zmiana powoduje wiele innych. Jak mówił Jerzy Stuhr, pewna dyscyplina i określone kryteria obowiązują w każdej dziedzinie.

- Jednym wolność jest niezbędna do życia, a innym nie – takie słowa Andrzeja Wajdy przywołał Jerzy Stuhr. Jego zdaniem tak też trzeba patrzeć na świat i ludzi. Zarazem za smutne uznał wyniki badań, że wielu młodych ludzi najbardziej ceni dziś dobra materialne. Przypomniał, że jego pokolenie pamięta dobrze okres „moralnego niepokoju", gdy silne były nadzieje, które kiedyś się może spełnią. Adam Strzembosz mówił, że obawia się tych, „którzy lubią maszerować noga w nogę", a których widać coraz częściej.

- Wiara w zbawcze działanie surowej represji karnej była wtedy niebywała - tak prof. Adam Strzembosz odpowiedział na pytanie, czy nie ma dziś skojarzeń z PRL w kontekście uchwalenia przez Sejm nowelizacji Kodeksu karnego, który m.in. zaostrza odpowiedzialność karną. - - Dziś znowu wynosi się tę represję na wyżyny - dodał. Uznał to za przejaw najgorszego populizmu.

Adam Strzembosz przypomniał, że w warszawskich sądach w stanie wojennym było 42 proc. wyroków uniewinniających w procesach politycznych. Był to swoisty bunt ówczesnych sędziów wobec ówczesnego prawa.

Inną omawianą kwestią było, jak budować szacunek dla prawa, gdy w PRL jego omijanie było czymś chwalebnym, a dziś za stosowanie prawa sędziom grozi odpowiedzialność dyscyplinarna. Według Jerzego Stuhra, trzeba zaczynać już w przedszkolach. - Są takie zabawy, w których dzieci wdrażają się do przestrzegania prawa drugiego dziecka: „Teraz dasz tę zabawkę innemu dziecku, które ci ją odda za dwie godziny" - mówił.

Zarazem aktor zaznaczył, że kiedyś ludzie gratulowali mu ról, a dziś gratulują postawy. - Chyba w ludziach jest jakaś odpowiednia busola – ocenił.

Pytany, czy chciałby zagrać sędziego, odpowiedział, że ciekawią go dylematy moralne, na jakie są dziś narażeni przedstawiciele tego zawodu. - Z punktu widzenia dramatycznego to bardzo interesujące. Ale ja zawsze lubie dawać widzom nadzieję – podkreślił.

W ocenie Jerzego Stuhra, najgorsze jest to, że zaczynamy się nienawidzić. - To już nie są tylko spory.

Źródło: RPO
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA