Prawo karne

Świadek koronny Masa - skutki postawienia nowych zarzutów

Jarosław S. ps. Masa
youtube
Jarosław S. przed laty otrzymał status świadka koronnego i raczej szybko go nie straci. Nie usłyszy też wyroków za stare grzechy. Nieważne, że znów wkroczył na przestępczą drogę.

Najsłynniejszy świadek koronny Jarosław S., ps. Masa, został zatrzymany przez funkcjonariuszy łódzkiego Biura Spraw Wewnętrznych Policji. Wraz z nim zatrzymano również m.in. naczelnika Wydziału Wywiadu Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi oraz urzędnika łódzkiej delegatury. Chodzi m.in. o wyłudzenia kredytów i pożyczek oraz korupcji, np. w związku z obietnicą załatwienia pracy w policji. Pojawić się też ma zarzut fałszywych zeznań. Według informacji Prokuratury Krajowej zarzucane „Masie" przestępstwa nie mają związku ze sprawą, w wyniku której przed laty przyznano mu status świadka koronnego. Wygląda więc na to, że statusu nie straci. Nie dopuścił się bowiem zabójstwa ani nie popełnił przestępstwa, działając w zorganizowanej grupie przestępczej. Jeśli miałby utracić ten szczególny status gwarantujący ochronę i bezkarność, decyzje podejmie prokurator, który go przyznał. Nieoficjalnie mówi się, że chroniąca go przez lata policja wnioskowała już o pozbawieniu „Masy" statusu świadka koronnego z powodu jego aktywności publicznej (wydaje książki, udziela wywiadów). Na razie bezskutecznie. A co ze starymi sprawkami, za które nie poniósł kary, bo wydał swoich kompanów? Ustawa o świadku koronnym mówi wprost: takie postępowania wznawia się w ciągu pięciu lat od umorzenia postępowania. Te już dawno minęły. Nie można więc nawet mówić o przedawnieniu ścigania tamtych przestępstw, tylko o niemożności podjęcia spraw na nowo. Wygląda więc na to, że „Masa" może się nadal czuć bezkarny w sprawach z przeszłości. Ale w nowych już nie. Cała sprawa ma jeszcze jeden ważny wątek – zwracają uwagę prawnicy. Sprawy, w których do prawomocnego skazania wykorzystano zeznania „Masy". Co z nimi? Niektórzy uważają, że nowe zarzuty, a wśród nich składania fałszywych zeznań, sprawiają, że Jarosław S. traci wiarygodność – a jeśli tak, to być może wyrokom należałoby się przyjrzeć jeszcze raz. Najwięksi optymiści mówią nawet, że można by do tego wykorzystać nową instytucję – skargę nadzwyczajną. Pesymiści studzą zapał – zeznania S. nie były jedynymi dowodami w tamtych sprawach.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL