fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Obywatelskie zatrzymania mogą być groźne

Adobe Stock
Zdarzenie sprzed kilku dni: ponad trzy promile alkoholu w organizmie miała 36-latka, która wiozła samochodem dwójkę małych dzieci. Została zatrzymana przez innego kierowcę. Jej samochód jechał wężykiem. Do zdarzenia doszło w Łukowie.

Rawicz, stacja benzynowa. Obok rozmawiających dwóch mężczyzn przejeżdża samochód na samej feldze, bo w oponie nie ma powietrza. Kierowca się tym nie przejmuje. Przejmują się za to stojący mężczyźni. Ruszają za kierowcą, podejrzewając, że może być nietrzeźwy. Kiedy podejrzenia się potwierdzają, mężczyźni odbierają nietrzeźwemu kluczyki i wzywają policję. Wynik badania alkomatem to 2,6 promila.

Czytaj także: Odpowiedzialność za jazdę z pijanym kierowcą

I kolejny przykład: nietrzeźwy kierowca opla insignia próbował wyjechać z przydrożnego rowu, mimo że spod komory silnika wydobywał się ogień. Dalszą jazdę uniemożliwili mu świadkowie, którzy nie wahali się zareagować. Przybyli na miejsce policjanci wyciągnęli kierującego z auta i ugasili ogień. Jak się okazało 35-latek miał ponad 3 promile alkoholu w organizmie.

Zachęceni eliminacją z dróg nietrzeźwych kierowców obywatele ruszają do akcji. W większych komendach rejestruje się ich kilka, a bywa, że i kilkanaście w ciągu miesiąca. Jeszcze dwa, trzy lata temu zdarzały się sporadycznie – kilka razy do roku.

Niewiele osób wie, że polskie prawo daje każdemu obywatelowi możliwość zatrzymania sprawcy przestępstwa. Nie musi to być pijany kierowca, może być także osiedlowy złodziej czy chuligan dewastujący ławki w parku.

Odczuł to na własnej skórze Łukasz O. wraz z trzema kompanami. Mieszkańcy małej miejscowości w Małopolsce miesiącami borykali się z drobnymi kradzieżami w miejscowym sklepie. Złodziei nie udawało się zatrzymać. Nie pomagały interwencje policji.

Kilku mężczyzn zniecierpliwionych biernością i małą skutecznością funkcjonariuszy postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce. Zorganizowali dyżury i wreszcie złapali złodziei na gorącym uczynku. Potem bezpiecznie przekazali policji.

O tak zwanym zatrzymaniu obywatelskim mówi art. 243 § 1 kodeksu postępowania karnego.

Zgodnie z nim każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po jego popełnieniu. Nikomu nie wolno jednak zabierać się do samodzielnego wymierzania sprawiedliwości.

– Podczas interwencji i oczekiwania na przyjazd patrolu warto skorzystać ze wsparcia innych uczestników ruchu drogowego. To rada dla poprawy bezpieczeństwa mówi „Rzeczpospolitej" Radosław Kobryś z Komendy Głównej Policji. I dodaje, że trzeba pamiętać, że obywatelskie zatrzymanie to nie jest prawny obowiązek obywatela, ale uprawnienie, które każdy z nas posiada.

Trzeba jednak mierzyć siły na zamiary, a w chwili niepewności policjanci radzą raczej odpuścić np. pościg i jak najszybciej powiadomić policję.

– Ta zajmie się zatrzymaniem – zapewniają funkcjonariusze.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA