fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Koronawirus: MS dementuje informacje o masowym wypuszczaniu więźniów do domu

Fotorzepa/Marian Zubrzycki
Podawana w mediach informacja, że 20 tys. więźniów na mocy nowych przepisów może wyjść do domu, gdyż dostaną dozór elektroniczny, nie jest prawdziwa - oświadczyło w poniedziałek Ministerstwo Sprawiedliwości. Dementuje też informacje o możliwości wnioskowania przez skazanego o przerwę w odbywaniu kary na czas epidemii.

To reakcja na medialne doniesienia, że 20 tys. więźniów opuści zakłady karne, by odbyć resztę wyroków w systemie dozoru elektronicznego.

- W rzeczywistości krąg osób objętych tym sposobem odbywania kary może rozszerzyć się maksymalnie do 12 tys., z czego 9 tys. kwalifikuje się do Systemu Dozoru Elektronicznego już na mocy obecnych przepisów. Nieprawdziwa jest również informacja o przerwach w odbywaniu kary na czas epidemii - twierdzi MS.

Czytaj też: Więcej skazanych wyjdzie z kryminału z bransoletą

Resort Zbigniewa Ziobry wyjaśnia, że w projekcie, nad którym trwają nadal prace, zaproponowano zmianę polegającą na tym, iż więźniowie mający łączną sumę kar nie przekraczającą 18 miesięcy będą mogli ubiegać się o odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego. Według obecnych przepisów, SDE stosowany jest do kar w wymiarze do jednego roku pozbawienia wolności.

- Obecnie w SDE odbywa karę pozbawienia wolności prawie 5 tys. osób, a dodatkowe 9 tys. kwalifikuje się do tego. Po wprowadzonych zmianach liczba osób kwalifikujących się do SDE, a jeszcze nie objętych tym rodzajem odbywania kary, może wzrosnąć teoretycznie do około 12 tys. osób - informuje MS.

Decyzja o skierowaniu skazanych do odbycia kary w SDE należy do sądu penitencjarnego. Osadzony musi złożyć odpowiedni wniosek, a sąd podejmuje ewentualną zgodę na odbywanie kary w SDE, gdy spełnione są różne warunki zawarte w przepisach.

- Nie jest prawdą, że projekt miałby przyznawać możliwość kierowania przez więźniów odbywających wyroki krótsze niż 3 lata pozbawienia wolności „prośby o przerwę w odbywaniu kary na czas epidemii" - zapewnia ministerstwo.

Zgodnie z rozważanym w resorcie rozwiązaniem, możliwość wystąpienia z wnioskiem o udzielenie skazanemu przerwy w karze miałby wyłącznie dyrektor zakładu karnego, za akceptacją Centralnego Zarządu Służby Więziennej.

- Przepis miałby zastosowanie wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach, gdy jest to niezbędne dla ograniczenia ryzyka epidemii w zakładzie karnym. Wniosek taki nie mógłby dotyczyć skazanego za przestępstwo umyślne zagrożone surowszą karą niż 3 lata pozbawienia wolności ani skazanego za przestępstwa popełnione w ramach recydywy, zorganizowanej przestępczości albo przestępstwa stanowiące stałe źródło dochodu - twierdzi MS.

Decyzja sądu penitencjarnego musiałaby być poprzedzona ustaleniem, że uzasadnione jest przypuszczenie, że skazany, którego dotyczy wniosek, będzie w okresie przerwy w karze przestrzegał porządku prawnego, a także będzie się stosował do wszelkich zaleceń i obowiązków nakładanych przez władze sanitarne w związku ze zwalczaniem epidemii.

- Rozważane rozwiązanie ma więc charakter wyjątkowy i – w razie wprowadzenia - będzie mogło zostać zastosowane w stosunku do bardzo ograniczonej liczby więźniów. Nieprawdziwe są więc twierdzenia o rzekomym pomyśle masowego „wypuszczania" więźniów na przerwę w karze - informuje resort Ziobry.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA