fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Ustawa o IPN: Czy PiS potrafi wyjść z impasu?

AFP
Tylko prezydent Duda może jeszcze zatrzymać ustawę o IPN. Ale nic nie wskazuje na to, że to zrobi.

Obóz rządzący znajduje się między młotem a kowadłem w sprawie nowelizacji ustawy o IPN, między coraz trudniejszą sytuacją międzynarodową a koniecznością zachowania twardej linii wobec swojego krajowego elektoratu.

Nocna narada PiS na Nowogrodzkiej w związku z kryzysem wokół ustawy przyniosła jeden efekt: Senat jeszcze w nocy ze środy na czwartek przyjął kontrowersyjny projekt. Politycy obozu rządzącego liczą, że szybkie zamknięcie procesu legislacyjnego zmieni sytuację. Na Nowogrodzkiej rozważano więc różne scenariusze, ale decyzją Jarosława Kaczyńskiego ustawa została szybko przegłosowana.

Politycy obozu władzy podkreślają też, że polska ustawa jest elementem politycznej rozgrywki wyborczej w samym Izraelu. Jednak reakcje i oświadczenie m.in. Departamentu Stanu USA sprawiają, że sam przekaz wewnętrzny nie wystarczy. – To nie koniec tego typu kłopotów międzynarodowych – przewiduje nasz rozmówca ze sfer rządowych.

Kontrofensywa

Pierwszym konkretnym elementem swego rodzaju kontrofensywy i próby uspokojenia sytuacji ma być piątkowa wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Premier zaprasza na wyjazd m.in. zagranicznych korespondentów w Polsce.

Drugim elementem działań rządu jest powołanie grupy roboczej, która ma zajmować się dialogiem o charakterze prawnym i historycznym. Informacja o powołaniu zespołu pojawiła się w czwartek. Na jego czele jest wiceminister spraw zagranicznych Bartosz Cichocki. Powołanie zespołu to efekt rozmowy telefonicznej Morawieckiego z premierem Izraela.

Głos w sprawie zabrał w czwartek Donald Tusk. „Kto rozpowszechnia kłamliwe sformułowanie o »polskich obozach«, szkodzi dobremu imieniu i interesom Polski. Autorzy ustawy wypromowali to podłe oszczerstwo na cały świat, skutecznie jak nikt dotąd. A więc, zgodnie z ustawą...” – napisał na Twitterze. Wcześniej o milczenie byłego premiera w sprawie ustawy pytali politycy PiS oraz konserwatywni komentatorzy i publicyści.

Słowa Tuska spotkały się z reakcją wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. „Świetny moment do żartów. Prawdziwy mąż stanu. Tym bardziej, że b. trudny problem, który próbujemy rozwiązać (może z błędami) – zostawił nam PDT”. Ten wpis był też pierwszym pośrednim przyznaniem się, że nie wszystko wokół nowelizacji poszło zgodnie z planem.

PiS nie spodziewa się weta prezydenta

Po szybkim przejściu ustawy przez Senat – bez żadnych poprawek – ustawa trafi teraz na biurko prezydenta Andrzeja Dudy. Opozycja już teraz domaga się weta. – Mamy do czynienia z najpoważniejszym kryzysem w polskiej polityce zagranicznej po 1989 r. – powiedział rano Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący PO. Platforma jednak w sejmowym głosowaniu wstrzymała się od głosu w sprawie ustawy. Tylko pięciu posłów (dwóch z Nowoczesnej i trzech z Unii Europejskich Demokratów) głosowało przeciwko. O weto zaapelowała też grupa amerykańskich kongresmenów.

Jak wynika z naszych informacji, prezydent Andrzej Duda nie podjął jeszcze decyzji, co zrobić w tej sprawie.

W PiS weta jednak nikt się nie spodziewa m.in. ze względu na wcześniejsze, twarde wypowiedzi prezydenta. – Należy spokojnie wyjaśniać sprawę. Nam natomiast absolutnie nie wolno się wycofać. Mamy prawo bronić prawdy historycznej – podkreślał prezydent Duda w rozmowie z Bronisławem Wildsteinem w poniedziałkowym „Gościu Wiadomości” TVP.

W PiS trwają też próby ustalenia, jak doszło do wybuchu kryzysu. Sprawa ustawy o IPN uległa przyspieszeniu po kilkunastu miesiącach oczekiwania w komisji.

Poszukiwania wewnętrzne

I czytanie projektu ustawy miało miejsce w październiku 2016 roku. – Po prostu nie wiem – to odpowiedź, którą można usłyszeć od rozmówców z bardzo różnych szczebli partii rządzącej. Są tylko teorie. Z naszych informacji wynika, że najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie dotyczy próby zbudowania kontry do tematu wywołanego przez materiał „Superwizjera” TVN.

Jednak nie przewidziano, że sprawa będzie miała takie konsekwencje, m.in. ze względu na to, że w trakcie rozmów przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości ze stroną izraelską – o czym wielokrotnie mówił m.in. Patryk Jaki – ustawa została zmodyfikowana.

O nastrojach i pewnego rodzaju frustracji w partii rządzącej najlepiej świadczy wypowiedź senator Anny Marii Anders. – Teraz to jest absolutnie tragiczna sytuacja międzynarodowa. Nie tylko w Polsce czy Izraelu, także w Kongresie, gdzie mnie wczoraj błagano, żeby to do Senatu nie przeszło – powiedziała senator ku zaskoczeniu swoich partyjnych kolegów. I podkreśliła, że ustawę można by przegłosować dwa–trzy tygodnie później.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA