fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

500+: kto ponosi konsekwencje pomyłki urzędnika

Fotolia.com
500+ do zwrotu? Rodzice za błąd winią urzędnika i idą do sądu.

Jeden z podwarszawskich urzędów przyznał dwa razy świadczenie na to samo dziecko. Pieniądze były wypłacane przez rok. Teraz rodzina musi je zwrócić.

Czytaj także: 500 plus: na co uważać

Jak doszło do pomyłki? – To był błąd urzędnika. Wniosek o 500+ złożył zarówno ojciec, jak i matka. Urząd nie zauważył, że wypłaca dwa razy na to samo dziecko. Chodzi o to, że już po przyznaniu świadczenia ojciec stracił pracę, a rodzina kwalifikowała się do wypłaty 500 zł także na pierwszą córkę. Rodzice pomylili się we wniosku, a urząd tego nie zweryfikował – mówi mec. Arkadiusz Tetela, pełnomocnik rodziny. 11 października przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie rusza postępowanie w tej sprawie.

Jak tłumaczy adwokat, wnioskodawcy będą walczyć o to, by zamiast stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej zmieniono kwalifikację na wydanie decyzji z naruszeniem prawa. – Różnica polega na tym, że w tym drugim przypadku nie trzeba zwracać pieniędzy. Poza tym jest tu wina urzędu, więc dlaczego wyłączną odpowiedzialność ma ponosić rodzina? – pyta retorycznie mec. Tetela.

Jak podaje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w 2017 r. w nieprawidłowy sposób pobrano 48 mln zł. Ostatnie dane z II kwartału tego roku podają, że już w tym roku wydano 7.4 tys. decyzji o zwrot pieniędzy.

Jak do tego dochodzi? „Zgodnie z art. 20 ust. 1 ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, w przypadku wystąpienia w rodzinie zmian mających wpływ na prawo do świadczenia wychowawczego, takich jak na przykład podjęcie zatrudnienia przez członka rodziny czy zmiana liczby członków rodziny, osoba otrzymująca świadczenie wychowawcze jest obowiązana niezwłocznie powiadomić o tym gminny organ właściwy" – tłumaczy biuro prasowe resortu.

Dlaczego urzędy domagają się zwrotu? Resort tłumaczy, że najczęściej było to wypłacanie świadczenia „mimo zaistnienia okoliczności powodujących ustanie lub zawieszenie prawa do świadczenia wychowawczego", zwłaszcza gdy pieniądze wypłacano, gdy zwiększył się dochód rodziny. Zdarzały się także przypadki, gdy świadczenie było przyznane lub wypłacone na podstawie fałszywych zeznań lub dokumentów albo w innych przypadkach świadomego wprowadzenia w błąd przez osobę je pobierającą oraz gdy pobierano je, chociaż dana osoba była uprawniona do wsparcia w innym kraju. Zdarzało się, że świadczenie wychowawcze przyznane na podstawie decyzji, której następnie stwierdzono nieważność z powodu jej wydania bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa, z przyczyn niezależnych od organu, który wydał tę decyzję. „Niepoinformowanie gminnego organu właściwego o zmianach, o których mowa powyżej, jeśli zmiany te oznaczają brak prawa do świadczenia wychowawczego, np. z powodu przekroczenia ustawowego kryterium dochodowego, skutkuje uchyleniem prawa do bieżąco wypłacanych świadczeń. Jeśli osobie nienależnie wypłacono świadczenia wychowawcze, jest ona zobowiązana do zwrotu świadczeń, które nienależnie pobrała wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie" – zwraca uwagę resort pracy.

A odpowiedzialność osoby wydającej decyzję? Od 2011 r. obowiązuje ustawa o majątkowej odpowiedzialności za rażące naruszenie prawa. Dotąd zastosowano ją w nielicznych przypadkach. Najgłośniejsze to sprawa urzędnika samorządowego z Ostródy, który wydając decyzję budowlaną z naruszeniem prawa, został ukarany karą w wysokości 45 tys. zł (kwotę ostatecznie zmniejszono). Również nieliczni zostali ukarani z przepisów kodeksu karnego – w 2015 były to 134 osoby, rok później – 190. Danych za 2017 r. jeszcze nie ma.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA