fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polskie Stronnictwo Ludowe

PSL nie chce skręcać w lewo

Fotorzepa, Jerzy Dudek
PSL dystansuje się od koalicji Wolność Równość Demokracja. Nad wspólnym frontem przeciw PiS zbierają się ciemne chmury.

„Wartości europejskie, porządek konstytucyjny, sprzeciw wobec zawłaszczania polskiego państwa to trzy obszary łączące członków koalicji". Tak mówił szef Komitetu Obrony Demokracji Mateusz Kijowski, gdy na początku maja ogłaszał powstanie Wolności Równości Demokracji (WRD). W skład tej koalicji weszły KOD, Polskie Stronnictwo Ludowe, Nowoczesna, SLD oraz mniejsze partie i organizacje.

Dziś widać, że to, co miało łączyć, nie okazuje się dostatecznie silnym spoiwem. Koalicja zaczyna się pruć.

– WRD nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się tam tylko Komitet Obrony Demokracji – mówi ostro szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Krytykuje „ewidentny skręt KOD w lewo; głównie światopoglądowy, który jest trudny dla PSL do akceptacji". Sygnałem ostrzegawczym dla ludowców był m.in. marsz 4 czerwca, na którym brylowali działacze lewicy.

Stronnictwo przestało już brać udział w odbywających się co dwa tygodnie spotkaniach, na których członkowie WRD planują wspólne działania i snują polityczne plany. A te są coraz śmielsze. Niektórzy wspominają o wspólnych listach wyborczych.

– Wyobrażam je sobie, jeśli PiS zmieni konstytucję. Zjednoczona opozycja będzie musiała się przeciwstawić Zjednoczonej Prawicy – mówi Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej, która reprezentowała ją na wtorkowym spotkaniu WRD.

Przekonuje, że najbliższe wybory, przed którymi opozycja powinna się zjednoczyć, mogą się odbyć już za kilka miesięcy – w Warszawie. – PiS za wszelką cenę będzie chciał zmienić władze w stolicy i doprowadzić do referendum (w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz – red.) – tłumaczy.

Paulina Piecha-Więckiewicz z Inicjatywy Polskiej uważa, że należy tworzyć „jak najszerszą platformę porozumienia opozycji". Z kolei Andrzej Rozenek reprezentujący partię Biało- Czerwoni twierdzi, że „po to się zawiązuje koalicje, żeby wspólnie działać". – A czas pokaże, czy po Światowych Dniach Młodzieży nie będzie przyspieszonych wyborów samorządowych, nie tylko na Mazowszu – dodaje.

Ludowcy jednak w przyspieszone wybory nie wierzą i wykluczają polityczną integrację, która wykraczałaby poza symboliczny sprzeciw wobec rządów PiS. – Wspólnych list nie będzie – zapowiada rzecznik Stronnictwa Jakub Stefaniak.

Mało tego, PSL nie chce nawet używać terminu „koalicja", a w zamian proponuje „porozumienie". Kosiniak-Kamysz: – Tam są ogromne skrajności, które nie są możliwe w żadnej koalicji.

Rezygnację z udziału w spotkaniach WRD tłumaczy tym, że „nic z nich nie wynika". – To tylko wzajemne oskarżanie się, że ktoś powiedział za dużo lub źle – mówi.

Ludowcy są zresztą przekonani, że KOD rozważa samodzielny start w wyborach. – Jest tam kilka osób, może nie sam lider, które mają aspiracje polityczne i chcą tworzyć lokalne komitety przed wyborami do samorządów – twierdzi Jakub Stefaniak.

Jarosław Marciniak z KOD jednak deklaruje, że WRD ma przyszłość. – Ma nabrać instytucjonalnego charakteru. W planach jest wspólna strona internetowa, lepsza wymiana informacji między koalicjantami, zespoły robocze, sprawniejsze reagowanie na działania PiS – zapowiada. O wspólnych listach mówi, że „powstaną, jeśli ordynacja wyborcza zostanie zmieniona".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA