fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Co kryje umowa dożywocia od Mariana Banasia dla żołnierza AK?

Ponad 50 proc. respondentów jest przekonanych, że Marian Banaś powinien podać się do dymisji
Reporter, Tomasz Jastrzębowski
Marian Banaś otrzymał od AK-owca oprócz kamienicy także dom na wsi. Przejął majątek wart 150 tys. zł, a zapewnił darczyńcy życie za 500 zł miesięcznie.

130 tys. zł za kamienicę w Krakowie przy ul. Krasickiego i 20 tys. zł za drewniany dom we wsi pod Brzeskiem, który był spadkiem po żonie Henryka Stachowskiego – na tyle wyceniono nieruchomości, które były żołnierz AK przekazał umową dożywocia Marianowi Banasiowi. To pięciokrotnie więcej niż wynosiła „skapitalizowana wartość dożywocia" 78-letniego wówczas Stachowskiego. Wyceniono ją bowiem w akcie notarialnym na zaledwie 30 tys. zł w przeliczeniu na pięć lat życia Stachowskiego – po 6 tys. zł rocznie, co daje 500 zł miesięcznie (roczną wartość dożywocia wyceniono bowiem na 4 proc. wartości rynkowej nieruchomości). Średnia pensja w tym czasie wynosiła ponad 2 tys. zł.

Hojny AK-owiec

Umowę dożywocia między Henrykiem Stachowskim a Marianem Banasiem (panowie od lat się przyjaźnili), wtedy pracownikiem Najwyższej Izby Kontroli, podpisano w kwietniu 2001 r. przed notariuszem.

Przewidywała, że Henryk Stachowski przenosi na rzecz Banasia nie tylko własność kamienicy przy ul. Krasickiego 24 w Krakowie (tej, w której miał po latach działać hotel na godziny prowadzony przez dzierżawców związanych z półświatkiem), ale i nieruchomość w okolicach Brzeska – czyli ponad 4,7 ara działki z drewnianym domkiem o powierzchni ok. 80 metrów. Był to spadek po zmarłej w 1990 r. żonie Stachowskiego (nie mieli dzieci).

W umowie zawarto standardowy zapis, jaki wynika z kodeksu cywilnego umów o dożywocie – w zamian Marian Banaś zobowiązuje się zapewnić starszemu panu prawo dożywocia – co polega na przyjęciu go jako domownika, dostarczeniu wyżywienia, ubrania, mieszkania, światła i opału. A także zapewnienia odpowiedniej pomocy i pielęgnowaniu w chorobie. Ma także zorganizować mu i sfinansować pogrzeb. Stachowski mieszka w tym czasie w innej kamienicy, bardzo zniszczonej, także w Krakowie Podgórzu.

Z umowy dożywocia wynika, że w czasie kiedy doszło do jej zawarcia Marian Banaś „jest już w posiadaniu" obu nieruchomości (w księdze wieczystej wpisano, że Banaś został właścicielem kamienicy postanowieniem Sądu Rejonowego dla Krakowa Podgórza z 29 maja 2000 r.). Dziś już wiemy, że po ok. dziesięciu latach sprzedał wiejski dom, a w sierpniu tego roku, szykując się na fotel szefa NIK – również kamienicę w Krakowie. Jak ujawniła „Rzeczpospolita", kupiła ją spółka z Nowego Sącza za 4,5 mln zł (wcześniej – w 2006 r. spółka syna Banasia otrzymała ponad 60 tys. zł unijnych środków na wyposażenie obiektu).

Różnica między szacunkową wartością z 2001 r. a tą z 2019 r. może szokować. Na pewno wycena z dnia umowy dożywocia nie była wysoka nawet jak na tamte czasy. Zapłacił od wartości tych nieruchomości niewielki 2-proc. podatek – 3 tys. zł plus niespełna 900 zł taksy notarialnej.

Istotniejsze jest to, czy Marian Banaś wypełnił warunki umowy, jaką podpisał z Henrykiem Stachowskim, który żył o rok dłużej niż szacowano w umowie., m.in. czy darczyńca, „został przyjęty na domownika". Prezes NIK nie odpowiedział nam na te pytania.

Skarbówka prześwietla

Kontrola Centralnego Biura Antykorupcyjnego, która zakończyła się w ubiegłym tygodniu, jest ograniczona – Biuro może badać tylko oświadczenia majątkowe pięć lat wstecz – nie zbadało więc umowy z 2001 r. i nie odpowie na wiele pytań, które należy postawić wieloletniemu urzędnikowi państwowemu. To może zrobić wyłącznie prokuratura. Zawiadomienie, jakie złożyli w warszawskiej prokuraturze posłowie Platformy pod koniec września, dotyczyło jednak tylko omijania podatków – Banaś przyznał, że dzierżawił kamienicę przy Krasickiego poniżej cen rynkowych.

W piątek RMF podało, że skarbówka prowadzi kontrolę w tej sprawie.

„Mogę zapewnić, że te służby robią wszystko, co do nich należy – powiedział Jerzy Kwieciński, obecny minister finansów (w RMF FM). I dodał, że „osoby, szczególnie z naszego obozu politycznego, są bardziej szczegółowo prześwietlane niż zwykły Kowalski" – podkreślił.

– Krajowa Administracja Skarbowa działa w oparciu o dowody, informacje, które sama zdobywa, jak też takie, które są publicznie dostępne. Na bazie tych informacji analizuje bardzo wiele pojedynczych sytuacji, decydując o ewentualnych działaniach – powiedział nam rzecznik MF Paweł Jurek. I dodał, że nie może mówić o działaniach podejmowanych przez KAS w indywidualnej sprawie, bo to naruszałoby tajemnicę skarbową.

Zawiadomienie posłów w prokuraturze jest na etapie sprawdzającym. – Prokuratura powinna je wszcząć, ale i rozszerzyć. M.in. o niedopełnienie obowiązków przez szefa ABW Piotra Pogonowskiego, który nie odebrał Banasiowi certyfikatu bezpieczeństwa i dostępu do informacji niejawnych i nawet nie wszczął w tej sprawie kontroli. Bezczynność państwa jest porażająca – mówi nam wysokiej rangi funkcjonariusz.

Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej" wynika, że ponad 50 proc. respondentów jest przekonanych, że Marian Banaś w obliczu serii zarzutów powinien natychmiast podać się do dymisji. 34,5 proc. stwierdziło, że może dalej pełnić swą funkcję, pod warunkiem że dokładnie i przekonująco wyjaśni, jak zgromadził swój majątek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA