fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

W PiS ruszyła gra o tron

Zbigniew Ziobro podczas debaty w sprawie wotum nieufności wobec niego
EAST NEWS
Kongres PiS jesienią nie przyniesie zmiany na szczycie. Ale giełda już się rozkręca.

Czy najbliższe trzy lata do wyborów parlamentarnych będą czasem spokoju i stabilizacji w obozie Zjednoczonej Prawicy? Ostatnie dni pokazały, jak napięta jest sytuacja. Wszystko przez dyskusję o unijnym budżecie, która miała też swój wewnętrzny kontekst. Ziobryści jednoznacznie deklarowali, że premier Morawiecki nie może przyjąć żadnego powiązania praworządności z funduszami unijnymi. W tle jest nie tylko próba zwiększenia swojej politycznej siły na krótką metę, ale też budowanie pozycji na dalszą przyszłość.

Kwestia praworządności

Sprawa powiązania praworządności z dystrybucją unijnych funduszy okazała się jedną z pierwszych, w której po wyborach było widać zderzenie w ramach Zjednoczonej Prawicy. Na prowadzącego negocjacje premiera Morawieckiego naciskał publicznie Zbigniew Ziobro i jego współpracownicy. Ich zdaniem powiązanie praworządności z funduszami byłoby nie do przyjęcia i wtedy potrzebne byłoby weto.

Jeden z polityków Solidarnej Polski poseł Janusz Kowalski napisał nawet na Twitterze w tym kontekście: „weto albo śmierć". Jak jednak mówią nam rozmówcy z KPRM, nigdy w mandacie negocjacyjnym nie było zgody na wiązanie praworządności z funduszami, a wiedząc to, Solidarna Polska chciała tylko zdobyć kilka politycznych punktów w kraju, twierdząc, że ich naciski spowodowały twarde stanowisko. I rzeczywiście – prawicowe media pełne są zapewnień ziobrystów, że to ich zasługa.

Wyniki szczytu skrytykowała opozycja. Rafał Trzaskowski zwrócił uwagę na kwestię praworządności. – Wymogi zostały złagodzone w stosunku do pierwotnej propozycji, ale są. Wbrew triumfalnym deklaracjom premiera i innych przedstawicieli rządu. Czy to jest powód do zadowolenia? – stwierdził we wtorek. Skrytykował też zmniejszenie środków na transformację energetyczną.

Inaczej do rezultatów rozmów odnosili się politycy Konfederacji. – Rząd powinien takie konkluzje zawetować. Polski rząd zgodził się na powstanie mechanizmu oceny praworządności, który nie jest ani Polsce, ani krajom UE do niczego potrzebny – stwierdził Krzysztof Bosak.

Prezes zadowolony

Rezultaty szczytu za ogromny sukces uznał we wtorek prezes PiS Jarosław Kaczyński, który powiedział też wprost, że to też kolejny po zwycięstwie Andrzeja Dudy sukces „dla Polski" Mateusza Morawieckiego.

Wielu naszych rozmówców z PiS zwraca uwagę, że ustalenia szczytu wzmocnią jeszcze wewnętrznie pozycję premiera, podobnie jak zablokowanie kandydatury Fransa Timmermansa na szefa KE w ubiegłym roku. Wraca też kontekst ostatnich działań Solidarnej Polski. – Nie podoba się w partii to, że Ziobro zabiera PiS tematy o charakterze tożsamościowym – zwraca uwagę nasz dobrze poinformowany rozmówca.

Dżinn wyskoczył z butelki

Najbliższe tygodnie i miesiące (kongres może odbyć się późną lub wczesną jesienią) partia Jarosława Kaczyńskiego będzie zajęta sprawami wewnętrznymi. Co do najwyższego stanowiska to na krótką metę sprawa jest jasna. Prezes PiS tuż po wyborach przyznał, że „chce kandydować na kolejną kadencję, chociaż może jej nie dokończyć". To wywołało reakcję. – Dyskusja o sukcesji w praktyce wystartowała, chociaż jednocześnie Kaczyński uspokoił nastroje o tyle, że wykluczył możliwość oddania władzy w partii już jesienią – podsumowuje ważny polityk PiS, z którym rozmawialiśmy.

A jeszcze przed wyborami takie pogłoski (chociaż mało kto w nie wierzył) pojawiały się w kuluarach Sejmu. – Ja muszę brać pod uwagę i zmęczenie materiału, i także ambicje już mocno dojrzałego pokolenia 50-latków, którzy czekają na swój czas – powiedział Kaczyński w niedzielę w radiowej „Jedynce".

PiS może czekać wewnętrzna reorganizacja i zmiany w strukturze samej partii. Są zapowiedzi wyciągnięcia wniosków – również personalnych – jeśli chodzi o ostatnie cztery kampanie wyborcze i zaangażowanie struktur. PiS będzie nie tylko wybierało nowe władze (włącznie z prezesem i wiceprezesami), ale też władze w okręgach. Do czasu kongresu ma też zakończyć się proces analizowania tego, co stało się w wyborach prezydenckich i do jakich grup PiS musi teraz skierować swoje przesłanie. Każda z frakcji ma tu własne pomysły, m.in. jeśli chodzi o wyborców Konfederacji. Na to wszystko nałoży się rekonstrukcja rządu, która też pokaże aktualną siłę wszystkich grup w Zjednoczonej Prawicy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA