fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sachalin nie tak ważny jak Krym

AFP
Mieszkańcom kilkusettysięcznej wyspy obiecano most jeszcze w czasach Stalina. Teraz apelują do Putina.

Pomiędzy Morzem Ochockim a Morzem Japońskim leży największa rosyjska wyspa Sachalin, której powierzchnię można porównać np. do Austrii czy Czech. Mieszka tam prawie 500 tys. ludzi, którzy do Moskwy mają ponad 8 godzin lotu albo 10 tys. kilometrów. Jedynym połączeniem z lądem jest przeprawa promowa, co bezpośrednio przekłada się na ceny towarów w sklepach. Są dostarczane z kontynentu, gdyż z powodu trudnych warunków atmosferycznych (huragany i śnieżyce) wyspa często pozostaje całkowicie odcięta od Rosji. Mimo że region ten słynie z bogatych złóż ropy i gazu, do dziś nie wybudowano tam obiecanego od lat mostu.

Budowę tunelu, który miał połączyć Sachalin z Krajem Chabarowskim, rozpoczynał jeszcze sowiecki dyktator Józef Stalin. Późniejsze jednak władze sowieckie stwierdziły, że przeprawa promowa jest całkiem wystarczająca. Po upadku ZSRR o moście sachalińskim mówiło się wielokrotnie, ale do dziś nie zapadła żadna decyzja w tej sprawie.

Deputowani Dumy obwodu sachalińskiego liczą, że sprawę rozwiąże Władimir Putin, i wystosowali do niego odpowiedni apel. W czwartek, transmitowany na żywo przez wszystkie stacje rządowe, prezydent Rosji będzie odpowiadał na pytania obywateli. Władze Sachalina twierdzą, że główną prośbą mieszkańców obwodu jest właśnie budowa mostu. Do rosyjskiego przywódcy apeluje również gubernator obwodu, który twierdzi, że most rozwiązałby wszystkie problemy logistyczne, z którymi obecnie boryka się wyspa.

Wiele wskazuje na to, że władze Sachalina nie odważyłyby się na poruszenie tego tematu, gdyby nie niedawne huczne otwarcie prawie 20-kilometrowego mostu krymskiego, który połączył anektowany półwysep z rosyjskim Kerczem. Prezydent Rosji przejechał nim pierwszy, siedząc za kierownicą ciężarówki. Całość kosztowała ok. 3,5 mld dol.

Wpływowy rosyjski dziennik „Kommiersant" podaje, że w przypadku Sachalina chodzi o most kolejowy, który kosztowałaby co najmniej 9 mld dol. Cała inwestycja dotyczyłaby budowy 585-kilometrowego połączenia kolejowego od stacji Selichin na Sachalinie do stacji Wanino w Kraju Chabarowskim.

Z tego jedynie 6 km przebiegałoby nad morzem w najwęższym odcinku Cieśniny Tatarskiej. Putin poruszył temat podczas ubiegłorocznej „gorącej linii". Zapewnił, że „zajmą się tym eksperci". Do dzisiaj jednak żadna decyzja nie zapadła, ale na cele projektowe wydano ponad 16 mln dol.

– Wszystkie tego typu budowy w Rosji są masowo rozkradane, a Daleki Wschód prowadzi pod względem korupcji. Krymski most jest wyjątkiem. Putin osobiście kontrolował tę inwestycję. Chciał zademonstrować, że nie tylko anektował półwysep, ale i zbudował most – mówi „Rzeczpospolitej" Siergiej Mitrochin, jeden z liderów opozycyjnej partii Jabłoko.

– Putin tematem tym niespecjalnie się przyjmuje. Budowa mostu sachalińskiego nie jest związana z hucznym poszerzeniem Rosji i propagandowo na tym wiele nie ugrasz – dodaje.

Od ponad czterech lat rosyjska propaganda rozgrywa temat „zjednoczenia z Krymem". Pomagają jej nie tylko regularnie występujące na anektowanym półwyspie gwiazdy rosyjskiej estrady, ale też mieszkający na Zachodzie potomkowie rosyjskich carów. W sobotę krymski most testowała szefowa Imperatorskiego Domu Romanowów księżna Maria Władimirowna, praprawnuczka Aleksandra II. Na stałe mieszka w Hiszpanii, ale wraz ze swoim synem Gieorgijem przyjęła rosyjskie obywatelstwo. Tym razem udała się na półwysep z okazji 235. rocznicy przyłączenia go do Imperium Rosyjskiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA