fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Dlaczego Marian Banaś kupił rzeźbę od piramidy finansowej?

Marian Banaś na tajemniczej rzeźbie zarobił, ale transakcji nie wykazał w oświadczeniach majątkowych
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Dlaczego wiceminister finansów i szef celników kupił rzeźbę od piramidy finansowej, którą rozpracowywały jego służby?

Marian Banaś, dziś prezes NIK, miał za 68 tys. zł nabyć dzieło sztuki, ale nigdy go nie wykazał w oświadczeniu majątkowym – to jeden z zarzutów szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, który bada teraz Prokuratura Regionalna w Białymstoku.

Kupił certyfikat

Informacja o tym ukazała się w sprawozdaniu finansowym z działalności CBA za 2019 r. Czytamy w nim: „Zebrane, w toku postępowania kontrolnego, materiały wzbudziły uzasadnione podejrzenie, że w latach 2018–2019 Prezes NIK posiadał dodatkowe, nieudokumentowane środki pieniężne w wysokości co najmniej 257 tys. zł. Stwierdzono także, iż kontrolowany nie wykazał w oświadczeniach posiadanej rzeźby o wartości 68 tys. zł".

„Wstydliwa" rzeźba Banasia – jak w grudniu pisał „DGP" – została kupiona w piramidzie finansowej opartej na rynku dzieł sztuki, rozkręconej przez Polkę ze szwedzkim paszportem. Banaś, choć nabył ją w finale działalności piramidy, zarobił na tym (10 tys. zł), większość klientów – straciła. Poszliśmy tropem wątpliwości szefa CBA, by ustalić dlaczego Banaś nie wpisał dzieła sztuki, skoro je nabył legalnie?

Co ustaliliśmy? Marian Banaś kupił rzeźbę – a faktycznie certyfikat jej posiadania – w październiku 2016 r. z terminem wykupu w kwietniu 2017 r. od Galleri New Form prowadzonej przez Joannę S. i jej syna Mikaela – Polkę z Wadowic od lat mieszkającą w Szwecji. Inwestycje w dzieła sztuki, mające przynosić wielkie zyski, sprowadzały się do sprzedaży certyfikatów rzeźb. Czasem jedną rzeźbę nabywało w tym samym czasie kilku klientów. Skalę pokazują dane – niektórzy agenci Joanny S. działający w Polsce wykonali transakcje na 50 czy 60 mln zł. Jak to wyglądało?

– Polegało to na nabyciu prawa własności dzieła sztuki na okres od co najmniej sześciu miesięcy do roku. Podmiot gwarantował zwrot kapitału powiększony o 36 proc. zysku w skali roku poprzez odkupienie udziału po upływie oznaczonego umową terminu – odpowiada nam prok. Paweł Sawoń, wiceszef białostockiej Prokuratury Regionalnej, która prowadzi i śledztwo w sprawie majątku Banasia i oszustwa na szkodę setek klientów tej galerii. Dziś wiadomo, że kuriozalnie wysokie „zyski" wynikały z systemu piramidy – kolejni klienci ogarnięci wizją zarobku zasilali jej budżet. Do czasu.

GIIF do śledczych

W piramidę wszedł też Marian Banaś – gdy kupował rzeźbę, był wiceministrem finansów i szefem ówczesnej Służby Celnej, choć z racji pełnionej funkcji powinien być szczególnie wyczulony na niejasne inwestycje. Zwłaszcza że już wtedy były kłopoty z wypłacalnością Joanny S. i jej pośredników. Jej biznes tropił fiskus i nie milkły echa innej piramidy – Amber Gold.

Co ważne, ustaliliśmy, że to od zawiadomienia, jakie złożył generalny inspektor informacji finansowej ścigający pranie brudnych pieniędzy, zaczęło się śledztwo dotyczące oszustw Joanny S. Prok. Sawoń potwierdza nam, że doniesienie z GIIF (był nim wtedy wiceminister Wiesław Jasiński, a od 1 marca 2017 r. sam wiceminister finansów Marian Banaś) wpłynęło 6 grudnia 2016 r. (Banaś kupił rzeźbę dwa miesiące wcześniej).

Wkrótce prokuraturę zawiadomiła też Komisja Nadzoru Finansowego, która wpisała Galleri New Form na listę ostrzeżeń publicznych. Jak nam wyjaśnia Jacek Barszczewski, rzecznik KNF, zawiadomienie dotyczyło „podejrzenia popełnienia przestępstwa z art. 171 ust. 1 ustawy – Prawo bankowe polegającego na gromadzeniu środków pieniężnych innych osób fizycznych, prawnych lub jednostek organizacyjnych niemających osobowości prawnej, w celu udzielania kredytów, pożyczek pieniężnych lub obciążania ryzykiem tych środków".

Inni stracili, Banaś zyskał

Śledztwo w sprawie piramidy wszczęto dopiero w maju 2017 r. – czyli krótko po tym, gdy Banasiowi kończyła się lokata w rzeźbę. Zarobił, choć wtedy Joanna S. miała już problemy finansowe, i unikała klientów (na piramidzie stracili 300 mln zł). Dlatego są wątpliwości, czy Banaś nie odebrał należności wcześniej – badają to służby. Generalny Inspektor informacji finansowej (w MF) zasłonił się tajemnicą i nie odpowiedział nam na żadne z pytań o rzeźbę Banasia – nawet od kiedy i dlaczego zaczął śledzić przepływy finansowe Joanny S. Nasze szczegółowe pytania do Mariana Banasia (m.in. jaką rzeźbę kupił, kto mu polecił galerię, kiedy się dowiedział, że to piramida finansowa) też pozostały bez odpowiedzi.

Jego adwokat Marek Małecki napisał nam m.in., że „przedmiotową rzeźbę pan Marian Banaś kupił i odsprzedał zgodnie z prawem, składając odpowiednie dokumenty i uzupełnienia". Jak dodał, jego klient „był w sprawie przesłuchiwany jako świadek przez prokuraturę w Białymstoku i z tego względu nie może udzielić dokładnej odpowiedzi na pytania, tym bardziej że pytania prokuratury dotyczyły również jego wypowiedzi publicznych odnośnie tej sprawy. Dodam, że informacje w zakresie sposobu wykrycia tej konkretnej piramidy finansowej są do tej pory zastrzeżone i mój Klient nie może udzielić precyzyjniejszej odpowiedzi" – twierdzi mec. Małecki.

Nazwisko Banasia odnajdujemy na liście transakcji Galeri New Form szwedzkiego syndyka z Malmö, który szuka majątku Joanny S., jej syna i spółki – jest ona winna szwedzkiej skarbówce miliony koron. Banaś figuruje na liście nr 1 (transakcje poniżej 400 tys. koron szwedzkich) na pozycji 245 z kwotą 78 tys. 200 zł. Ma szczęście, bo, jak wskazuje Wojciech Zawadzki, detektyw z Trójmiasta, który szuka majątku Joanny S., transakcje powyżej 400 tys. koron z 2017 r. są objęte roszczeniami restytucyjnymi syndyka.

Joanna S. i jej syn od dwóch lat są poszukiwani Czerwoną Notą Interpolu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA