Felipe Gonzalez, legendarny socjalistyczny premier z okresu odbudowy hiszpańskiej demokracji, uważa, że niedzielne wybory do Kortezów oznaczają fatalny wybór między rządem „Frankensteina" i „Francosteina". Pierwszy z nich to egzotyczna koalicja malutkich partyjek regionalnych zbudowana wokół socjalistycznej PSOE i radykalnej Podemos. Drugi to alians Partii Ludowej (PP), Ciudadanos i Vox, trzech ugrupowań prawicowych, prześcigających się w lansowaniu konserwatywnej rewolucji, a nawet przywracaniu niektórych zasad z czasów Franco.