fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czy Polska będzie ocieplać relacje z Białorusią za wszelką cenę?

123RF
Ocieplenie polskich relacji z Mińskiem jest wciąż aktualne, nie przeszkadzają represje i nowi więźniowie polityczni.

„Białoruś ma dla Polski fundamentalne znaczenie geopolityczne. Tak duże, że trzeba będzie przymknąć oczy na represje, byle tylko nie pchnąć Łukaszenki w stronę Rosji" – pisał niedawno na łamach „Rzeczpospolitej" Andrzej Talaga. Wszystko wskazuje na to, że polska polityka zagraniczna obrała dzisiaj właśnie taki kierunek.

W środę Warszawę odwiedził szef białoruskiej dyplomacji Uładzimir Makiej, który został zaproszony na spotkanie szefów MSZ Partnerstwa Wschodniego oraz krajów Grupy Wyszehradzkiej.

Jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Łukaszenki jest goszczony w polskiej stolicy w tym czasie, gdy na Białorusi opozycjoniści siedzą w więzieniach.

Niespełna trzy tygodnie temu milicja brutalnie rozpędziła pokojowy protest w Mińsku i od tamtej pory nie cichnie fala represji, których ofiarami padło już kilkaset osób.

– Polska dyplomacja za wszelką cenę chce wysłać Łukaszence sygnał, że jest jeszcze możliwość odwrotu od represji i że w tej chwili Mińsk już balansuje po czerwonej linii – mówi „Rzeczpospolitej" Paweł Kowal, były wiceszef MSZ.

Nic nie wskazuje na to, że rządzący od ćwierćwiecza prezydent Białorusi tym się przejmuje. Ostatnio Rosja udzieliła temu krajowi kolejnego miliardowego kredytu, a Łukaszenko oświadczył, że Putin jest jego „rodzonym bratem" i w razie potrzeby będzie walczył razem z nim „ramię w ramię".

35 osób znajduje się w areszcie KGB w Mińsku. Kilka dni temu białoruski dziennik „Sowiecka Biełaruś", główna tuba propagandowa władz, podał, że osoby te są oskarżane o „utworzenie grupy zbrojnej", która jakoby dążyła do obalenia reżimu.

Wśród nich lider Młodego Frontu Zmicer Daszkiewicz, wielokrotny więzień polityczny, który jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy białoruskiej opozycji.

– W więzieniu siedzą niewinni ludzie i to w dużej mierze od Zachodu dzisiaj zależy, jak szybko zostaną uwolnieni – mówi żona opozycjonisty Nasta Daszkiewicz. Na uwolnienie męża czeka wraz z dwójką małych dzieci.

We wtorek władze w Mińsku nie wpuściły grupy eurodeputowanych, m.in. z Litwy i Niemiec, którzy chcieli odwiedzić teren budowy elektrowni atomowej w Ostrowcu. W ostatniej chwili uzgodniona wcześniej wizyta została odwołana przez białoruską stronę.

Tego samego dnia z przekroczeniem białoruskiej granicy nie miała problemu delegacja polskich parlamentarzystów na czele z posłem Kukiz'15 Adamem Andruszkiewiczem. W obecności ambasadora RP w Mińsku spotkali się z wiceprzewodniczącym białoruskiego parlamentu Bolesławem Pirsztukiem. Białoruska agencja rządowa BiełTA informuje, że rozmawiali m.in. o polskich inwestycjach w tym kraju oraz „współpracy Polski z Unią Eurazjatycką".

– To skandaliczne, że marszałek Kuchciński zadecydował o tym, żeby wysłać posłów z delegacją na Białoruś w sytuacji, kiedy trwają tam represje – mówi „Rzeczpospolitej" Robert Tyszkiewicz, wiceszef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

– Jeszcze nigdy nie było tego, by Polska odwracała się od przestrzegania reguł demokracji w stosunkach międzynarodowych – twierdzi.

Białoruska opozycja nie kryje rozczarowania. – Polska, która zawsze broniła wolności „naszej i waszej", odgrywa niezbyt przyzwoitą rolę – mówi „Rzeczpospolitej" Pawał Siewiaryniec, były więzień polityczny i jeden z liderów białoruskiego ruchu demokratycznego. – Łukaszenko owinął wokół palca już niejednego polityka z Polski i innych europejskich krajów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA