fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rafał Chwedoruk: Hołownia beneficjentem zamrożenia polityki przez pandemię

Prof. Rafał Chwedoruk
fot. tv.rp.pl
W Zjednoczonej Prawicy jest konflikt interesów nie do przezwyciężenia – mówi prof. Rafał Chwedoruk, politolog.

Zjednoczona Prawica ma około 30 proc. w sondażach, a ruch Szymona Hołowni ostro konkuruje z PO. Lewica ma 10 proc. Konfederacja może być pewna wejścia do Sejmu, PSL obija się o próg wyborczy. Czy to jest to cisza przed burzą?

Mamy obecnie jeden z najstabilniejszych systemów partyjnych. Było to możliwe dzięki ustabilizowaniu się preferencji wyborczych i sympatii deklarowanych przez większość wyborców. Nasz Sejm jest najbardziej reprezentatywny – wszystkie startujące komitety w tej kadencji dostały się do Sejmu. To prawdziwy fenomen, a działo się to przecież przy wysokiej jak na Polskę frekwencji wyborczej. Nie dziwmy się zatem, że w sondażach dzieje się niewiele. Tym, co powoduje zmiany, są „wojny domowe” głównie w obrębie opozycji – szczególnie w obrębie jej liberalnego trzonu. Sukcesy sondażowe Szymona Hołowni w olbrzymim stopniu są sukcesami czynionymi kosztem największej opozycyjnej partii czyli Platformy.

Ale to Zjednoczona Prawica się głośno kłóci.

W obozie rządzącym w ostatnich latach mieliśmy do czynienia tak naprawdę z jedną istotną zmianą – mianowicie z jesiennymi protestami dotyczącymi zaostrzenia przepisów dotyczących prawa do przerywania ciąży. Na to składały się również inne kwestie, jak „piątka dla zwierząt", co spowodowało, że kilka procent elektoratu prawicy zwątpiło i dołączyło najczęściej do osób deklarujących absencję wyborczą. Mniejsi koalicjanci PiS-u nie mają większych szans na polityczną samodzielność. Nawet partia Zbigniewa Ziobry – polityka niewątpliwie popularnego wśród prawicowych wyborców – która próbowała niegdyś samodzielnego startu, nie może liczyć na sukces. Wielkie wstrząsy mogą nas czekać w perspektywie średnioterminowej, gdy pandemia zacznie się uspokajać.

Między Szymonem Hołownią a jego elektoratem pojawiają się rozdźwięki w poglądach np. w kwestii aborcji. Czy będzie on zmuszony zliberalizować poglądy?

W ostatnich kilku latach niejednokrotnie powstawała nowa formacja z legitymizacją pozapolityczną. Jesteśmy społeczeństwem w dużym stopniu zdystansowanym od polityki, instytucji publicznych i partii. Często aspirujący politycy próbują legitymizować się więc innymi czynnikami np. związkami z show-biznesem. Zwykle ich kariery są bardzo błyskotliwe, ale krótkie – trwają, dopóki wyborcy nie przyjrzą się bliżej danemu politykowi i jego zapleczu, a przede wszystkim temu co głosi. Przeszedł przez to Paweł Kukiz, którego kolejne wyniki wyborcze, począwszy od wyborów prezydenckich, były coraz słabsze. Przez to przeszedł również Janusz Palikot, którego elektorat w ciągu parunastu miesięcy zniknął. Trochę było też tak z Ryszardem Petru, którego partia miała legitymizację młodych, sprawnych menedżerów. Okazało się jednak, że słowa sprawność w aspekcie politycznym nie można było przypisać tej formacji.

Tak będzie i z Hołownią?

Myślę, że Szymon Hołownia wciąż jest beneficjentem tego, że polska polityka w wielu jej aspektach została zamrożona pandemią. Po ostatnich wyborach prezydenckich wciąż ma kapitał, jakim był uzyskany wtedy dobry rezultat. Dostaje również pozapolityczną legitymizację jako osoba związana z show-biznesem i publicystyką. Być może jego wyborcy zaczną się bliżej przyglądać jego zapleczu, w którym znaleźć można znane postacie, bliskie środowisku Donalda Tuska i PO, i wczytywać się w dość eklektyczny zbiór postulatów programowych. Wówczas Platformie będzie łatwiej odzyskać hegemonię wśród opozycji, a z całą pewnością zwiększyć swoje szanse w rywalizacji z Szymonem Hołownią.

Czy PiS jest skazane na swoich koalicjantów?

Po ostatnich wyborach sejmowych nikła jest przewaga mandatów PiS-u nad opozycją. Natomiast drobni koalicjanci dostali stosunkowo liczną reprezentacje sejmową, co spowodowało konflikt interesów. Mniejsi koalicjanci – by przeżyć – muszą co jakiś czas akcentować swoje istnienie, a to można zrobić tylko w jeden sposób – wskazywać na różnice pomiędzy sobą a rządzącymi. Moim zdaniem nie istnieje więc żadna możliwość pokojowego rozwiązania tego konfliktu i retrospekcji do Zjednoczonej Prawicy z ostatniej kadencji. PiS wyraźnie liczy na to, że upływ czasu i zbliżanie się kolejnych wyborów spowodują dalszą erozję obu koalicyjnych formacji. Opozycja raczej nie będzie chętna do związków z nimi czy zagwarantowania czegokolwiek politykom ze środowiska Gowina. Będziemy więc obserwowali podobne konflikty, co przez minionych dwanaście miesięcy. Drugim scenariuszem jest koniec pandemii i zastosowanie przez opozycję konstruktywnego wotum nieufności, co byłoby możliwe po przeciągnięciu kilku-kilkunastu polityków związanych ze Zjednoczoną Prawicą. Natomiast przyspieszone wybory wymagałyby szerokiego konsensusu lub autodestrukcyjnych działań ze strony PiS-u poprzez faktyczną obstrukcję w kwestiach budżetu. Czy ktokolwiek reflektuje na taki scenariusz? Nie, więc raczej pat sejmowy będzie trwał.

współpraca Karol Ikonowicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA