fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prezydent niechętnie mianuje nowych profesorów

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Andrzej Duda nadaje znacznie mniej tytułów profesorskich niż poprzednicy. Powody? Oficjalnie nikt ich nie zna.

W ubiegłym tygodniu rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar poinformował, że wystąpił do prezydenta w sprawie zwłoki w nadaniu tytułu profesora dwóch naukowcom. Chodzi o psychologa społecznego dr. hab. Michała Bilewicza z Uniwersytetu Warszawskiego i socjologa dr. hab. Waltera Żelaznego z Uniwersytetu w Białymstoku. Pierwszy na nadanie tytułu czeka niemal rok, a drugi dwa lata. To jednak tylko element szerszego spowolnienia w nadawaniu tytułów profesora. Prezydent robi to znacznie rzadziej od swoich poprzedników.

Taki wniosek płynie ze statystyk na stronie Kancelarii Prezydenta. Wynika z nich, że Duda nadał dotąd tytuł profesora 1885 razy. Jego pięcioletnia kadencja już się kończy, więc liczba znacząco raczej nie wzrośnie. Tymczasem Bronisław Komorowski nadał 3968 tytułów profesora, a Lech Kaczyński – 3003.

W wystąpieniu do Dudy Bodnar napisał, że w przypadku dr. hab. Bilewicza i dr. hab. Żelaznego powody opóźnienia „mogą mieć związek zarówno z wątpliwościami dotyczącymi problematyki, będącej przedmiotem pracy naukowej kandydatów, jak i ich działalnością pozanaukową". Chodzi o to, że Bilewicz zajmuje się m.in. kwestiami antysemityzmu i mową nienawiści, a Żelazny angażował się w Komitet Obrony Demokracji.

Zgodnie z przepisami prezydent nie ma zbyt dużego pola manewru, podejmując postanowienia o nadaniu tytułu profesora. Opiera się na wnioskach Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów, przemianowanej niedawno w Radę Doskonałości Naukowej.

Czy słabe statystyki dotyczące nominacji świadczą o tym, że Duda gremialnie blokuje też inne wnioski? Wątpi w to dr hab. Bilewicz. – Spotkałem się z relacjami osób, które długo czekały na nadanie tytułu, a same były zaangażowane w działania opozycyjne. Jednak nie potrafiły jednoznacznie powiedzieć, czy opóźnienia wynikały z powodów politycznych czy po prostu przewlekłości postępowań w Kancelarii Prezydenta – mówi.

Jego zdaniem za prezydentury Dudy mogła po prostu spaść liczba wniosków z Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów. I ta teza wydaje się najbardziej prawdopodobna.

O liczbę wniosków wpływających z centralnej komisji w ostatnich 15 latach spytaliśmy Kancelarię Prezydenta. Nie dostaliśmy danych dotyczących Kaczyńskiego i Komorowskiego, za to kancelaria poinformowała nas, że obecnie „w toku procedowania znajduje się 316 wniosków o nadanie tytułu profesora". Oznacza to, że uwzględniając tytuły już nadane, do Dudy wpłynęło 2201 wniosków z centralnej komisji. Kaczyński i Komorowski nadali więcej tytułów, więc musiało być też więcej wniosków.

Dlaczego liczba wniosków spada? Dr hab. Michał Bilewicz podejrzewa, że powodem mogły być zmiany w prawie. – Za rządów PO weszła w życie reforma nauki minister Barbary Kudryckiej, a naukowcy, obawiający się zmiany systemu, masowo starali się o profesury i habilitacje starym trybem – ocenia.

Czy rzeczywiście to jest powodem spadku liczby nominacji? Na to pytanie nie odpowiedziała nam ani Kancelaria Prezydenta, ani Rada Doskonałości Naukowej. Dyrektor biura tej ostatniej Jerzy Deneka nie ukrywa jednak, że zmiany prawa mają duży wpływ na liczbę wniosków. Jego zdaniem widoczne było to na przykład w 2019 roku.

– Środowisko wiedziało, że nastąpi zmiana przepisów w zakresie postępowań awansowych, przewidziana w ustawie zwanej konstytucją dla nauki. Wnioski według starej procedury można było składać do 30 kwietnia 2019 roku. Prawdopodobnie z czysto ludzkiego lęku o to, co będzie miało miejsce w przyszłości, od stycznia do kwietnia złożono około 5,2 tys. wniosków o nadanie stopnia doktora habilitowanego i tytułu profesora, w przybliżeniu tyle, co łącznie w 2017 i 2018 roku. Jesteśmy na etapie rozpatrywania nieproporcjonalnie dużej liczby wniosków – informuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA