fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Zmienią regulamin Senatu dla marszałka Grodzkiego

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Opozycja wprowadza przepisy, mające ustrzec marszałka Senatu przed nagłym odwołaniem przez PiS.

52 do 48 – to przewaga, jaką w Senacie ma rządząca tą izbą opozycja. Wystarczyłaby więc chwilowa nieobecność garstki opozycyjnych senatorów, by PiS na kilka godzin albo dni odwołał marszałka prof. Tomasza Grodzkiego.

Teoretycznie możliwy jest też scenariusz, w którym PiS przekona kilku senatorów do odwołania szefa izby, ale nie uda się już wybrać nowego kandydata. To już wkrótce będzie niemożliwe. Ruszyły intensywne prace nad zmianą regulaminu Senatu, który ma zabezpieczyć jej szefa.

Przeczytaj także: Opozycja odbiła w Sejmie największą grupę: polsko-izraelską

O tym, że opozycja chce „zabetonować władze Senatu”, mówił już w październiku europoseł PiS Adam Bielan w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy”. Ujawnił, że PO zleciła prace nad zmianami, by odwołanie marszałka następowało większością trzech piątych głosów.

Nowelizacja regulaminu, zgłoszona obecnie, która przeszła już pierwsze czytanie w komisjach, nie zakłada aż takiej rewolucji. Odwołanie wciąż będzie się odbywać bezwzględną większością, na wniosek minimum 34 senatorów. – Jeśli ukonstytuuje się większość, która zechce odwołać marszałka i wybrać własnego, będzie mogła to zrobić – mówi Marek Borowski z KO, przedstawiciel wnioskodawców.

Pojawią się za to znaczące detale. Po pierwsze, głosowanie nad wnioskiem o odwołanie będzie musiało odbyć się minimum siedem dni od jego złożenia. Dziś takiego terminu nie ma, a jego wprowadzenie pozwoli opozycji zapewnić sobie wysoką frekwencję na sali obrad. Po drugie, wniosek będzie musiał być „konstruktywny”, czyli zawierający nazwisko kandydata na nowego marszałka. Jeśli w głosowaniu marszałkiem nie zostanie, kolejny wniosek będzie można złożyć dopiero po trzech miesiącach.

Senator Borowski nie ukrywa, co jest powodem zmian. – Nie można pozwolić na to, żeby chwilowa większość najpierw odwołała marszałka, a potem miała problem z wyborem kolejnego. Do tej pory nie było takiego ryzyka, bo partie, które wygrywały wybory, zdobywały dużą przewagę w Senacie – tłumaczy.

Czy rzeczywiście mogłoby dojść do próby odwołania szefa izby przy wykorzystaniu doraźnej większości? Senator PiS Krzysztof Słoń twierdzi, że nie. – Senat to nie piaskownica, a do wyboru prezydium należy podchodzić z powagą i odpowiedzialnie. Nie będziemy uczestniczyć w zabawie polegającej na tym, że na jednym posiedzeniu jedna grupa odwołuje marszałka, a na kolejnym druga powołuje dopiero co odwołanego – przekonuje.

I dodaje, że chodzi nie tylko o nową procedurę odwoływania marszałka, ale też o zmiany w komisjach. Obecnie w Senacie panuje dużo większa dowolność w zapisywaniu się do nich, niż to ma miejsce w Sejmie. Nowelizacja zakłada przyznanie marszałkowi i Konwentowi Seniorów sporych kompetencji, jeśli chodzi o ustalanie składów. – Takich rozwiązań nie pamiętają nawet najstarsi stażem senatorowie. Nie sądzę, by były przyjęte z hurraoptymizmem. Trudno o inne uzasadnienie niż dążenie do uzyskiwania większości w każdej komisji – mówi Krzysztof Słoń. Borowski twierdzi, że celem zmian jest ograniczenie sytuacji, w której duża grupa senatorów dopisałaby się do którejś z komisji, zmieniając w niej proporcje. – To psułoby atmosferę. Obecnie limity są już w Sejmie, gdzie komisje odgórnie dzieli się na duże, średnie i małe. My nie chcemy być aż tak szczegółowi – dodaje.

Zmieniając regulamin, opozycja chce też umożliwić marszałkowi zatrudnienie nowego urzędnika – zastępcy szefa Kancelarii Senatu. Swoją propozycję zmian w regulaminie ma też PiS. Zakłada możliwość powołania jeszcze jednego wicemarszałka Senatu. PiS ma nawet kandydata – prof. Michała Seweryńskiego, który był już wicemarszałkiem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA