fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Opozycja odbiła w Sejmie największą grupę: polsko-izraelską

Michał Szczerba (Platforma Obywatelska), przewodniczący Polsko-Izraelskiej Grupy Parlamentarnej
Fotorzepa, Jakub Czermiński
Michał Szczerba z KO został przewodniczącym grupy bilateralnej z Izraelem. O fotel szefa bój stoczyły dwa największe kluby w Sejmie.

– Kiedy zobaczyłem posłów PiS idących masowo na posiedzenie, pomyślałem, że już po nas. Jednak ostatecznie przykryliśmy ich czapkami – mówi anonimowo jeden z posłów KO, członek Polsko-Izraelskiej Grupy Parlamentarnej. Pod koniec stycznia opozycja odbiła tę jedną z najważniejszych grup bilateralnych z rąk PiS.

By zrozumieć tło obecnej rozgrywki, trzeba się cofnąć do ubiegłej kadencji. Grupa polsko-izraelska, jedno z kilkudziesięciu podobnych gremiów w parlamencie, liczyła wówczas 64 członków, a jej przewodniczącym był poseł PO Michał Szczerba.

Do rewolucji doszło w 2018 r., po przyjęciu nowelizacji ustawy o IPN, przewidującej karę więzienia za przypisywanie Polakom odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez nazistowskie Niemcy. Izrael uznał ustawę za niebezpieczną i wybuchł największy od lat kryzys w relacjach Polski z tym krajem. Wtedy PiS uznało, że warto mieć swojego przewodniczącego grupy bilateralnej w Sejmie.

Zastosowano prostą sztuczkę, polegającą na napompowaniu grupy. Doszło do tego 27 lutego 2018 r., gdy do składu dopisało się około 100 polityków PiS. Mając liczebną przewagę, wybrali własnego przewodniczącego, późniejszego ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

Tym razem Ardanowski znów był kandydatem na przewodniczącego grupy, ale Koalicja Obywatelska postanowiła pokonać PiS jego własną bronią. – Był SMS z klubu z zachętą, by pójść na grupę – mówi jeden z polityków KO.

A w PiS? – Nie było jakiegoś szczególnego nacisku, by przebić liczebnie opozycję – wspomina członek grupy Marek Ast z PiS. – Ale oczywiście byliśmy poinformowani o terminie i proszeni o to, by być obecnym. Gdy rozpoczęło się posiedzenie, było widać, że kolegów z klubów opozycyjnych jest zdecydowanie więcej. Koalicja Obywatelska potraktowała sprawę ambicjonalnie, co jest oczywiście konsekwencją sytuacji z ubiegłej kadencji – dodaje.

W efekcie nadzwyczajnej mobilizacji Polsko-Izraelska Grupa Parlamentarna liczy aż 139 członków i jest największa w Sejmie. Przykładowo w Zespole Parlamentarnym Polska–USA zasiada 61 posłów i senatorów, a w Polsko-Litewskiej Grupie Parlamentarnej – 52. Patrząc na skład grupy polsko-izraelskiej, widać, że opozycji dużo lepiej udało się zmotywować swoich polityków. Posłów i senatorów z KO zapisało się 73, a z PiS – 50. Dochodzi do tego dziewięciu polityków Lewicy i siedmiu PSL.

W efekcie opozycja wybrała na szefa Michała Szczerbę. Ma on pięciu zastępców ze wszystkich klubów, wśród których jest Ardanowski.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą" Michał Szczerba mówi, że na dużą liczebność grupy spogląda inaczej. – Przede wszystkim świadczy ona o tym, że temat współpracy polsko-izraelskiej jest ważny dla parlamentarzystów. Historia polskich Żydów jest coraz bardziej dostrzegana i odkrywana, a posłowie chcą uczestniczyć w zachowaniu ich dziedzictwa kulturowego. Współpracując ponadpartyjnie, można też skuteczniej odpierać próby zakłamywania historii – podkreśla.

Dodaje, że współpraca w grupie układa się bardzo dobrze, a podobne sygnały płyną z PiS. Nasi rozmówcy zauważają, że wyboru na przewodniczącego pogratulował Szczerbie ambasador w Izraelu Marek Magierowski, a przewodniczący i Jan Krzysztof Ardanowski zgodnie dzielą się obowiązkami.

O dobrej współpracy PiS z opozycją ma też świadczyć to, że informacje dotyczące styczniowej batalii o przewodniczącego dotąd nie przedostały się do mediów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA