fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sondaż: Czy należy znieść próg wyborczy do Sejmu?

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Zdecydowana większość ankietowanych w sondażu SW Research dla rp.pl opowiedziała się przeciwko likwidacji progu wyborczego, obowiązującego w wyborach do Sejmu.

Gdyby partie opozycyjne startowały osobno, zdecydowana większość z nich miałaby duży problem z przekroczeniem progu wyborczego, wynoszącego w przypadku ugrupowań 5 procent, a w przypadku koalicji – 8 procent. Według ostatniego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, jeśli wszystkie partie zdecydowałyby się na osobny start w jesiennych wyborach parlamentarnych, oprócz Prawa i Sprawiedliwości (43 proc.) i Platformy Obywatelskiej (26,1 proc.) swoich posłów w Sejmie miałby jeszcze tylko Sojusz Lewicy Demokratycznej (5,9 proc.).

Dowiedz się więcej: Sondaż: Im więcej list, tym mniejsze szanse opozycji

Aż cztery ugrupowania zanotowałyby za to wynik pomiędzy 3 a 5 procent (PSL, Wiosna, KORWiN i Kukiz’15).

A gdyby całkowicie znieść próg wyborczy? Polacy nie są entuzjastami takiego rozwiązania. Ponad połowa ankietowanych przez SW Research dla serwisu rp.pl uważa, że w wyborach parlamentarnych powinien obowiązywać próg wyborczy. Zdanie to podziela 54 proc. respondentów. Przeciwnego zdania jest 16 procent ankietowanych, a opinii w tej sprawie nie ma 30 procent.

- Częściej za obowiązywaniem progów wyborczych są mężczyźni (57 proc.), osoby o wykształceniu średnim i wyższym (po 57 proc.), o dochodzie netto od 3001 do 5000 zł (63 proc.) oraz badani z miast od 100 do 199 tys. mieszkańców (61 proc.) - komentuje Piotr Zimolzak z SW Research.

Obecnie żadne z większych ugrupowań nie domaga się zniesienia progu wyborczego. Wyjątkiem jest Kukiz’15, którego postulatem są Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Na początku roku Adrian Zandberg apelował o  zmianę ordynacji „na bardziej demokratyczną”. - Gdybyśmy mieli w Polsce ordynację proporcjonalną, to już nigdy partia mająca 30 procent poparcia nie dostałaby pełni władzy w Sejmie i w Senacie. Nie mogłaby robić tego, co chce – mówił polityk partii Razem w Radiu Zet. „Proponujemy zmianę metody przeliczania głosów, a nie likwidację progu” – wyjaśnił jednak później na Twitterze. „Obecna daje zwycięzcy - teraz PiS, a przedtem PO - nadmierną premię” – dodał.

Więcej: Zandberg: Zbudujmy wspólną listę, ale tylko żeby wejść do parlamentu i zmienić ordynację na bardziej demokratyczną

Przekroczenie progu wyborczego nie było wymagane w czasie pierwszych w pełni wolnych wyborów parlamentarnych w 1991 roku. W efekcie do Sejmu weszło 29 komitetów, z czego 11 zdobyło tylko jeden mandat.

Na zmianę obowiązującej ordynacji mieszanej na proporcjonalną przy zniesieniu progu wyborczego zdecydowała się w ostatnim czasie Gruzja. Eksperci obawiają się, że w związku z tym po przyszłorocznych wyborach gruziński parlament ulegnie daleko idącemu rozdrobnieniu. Zyskać mają siły skrajne oraz prorosyjskie, które nie posiadają obecnie (z wyjątkiem antytureckiej i prorosyjskiej partii Sojusz Patriotów) własnej reprezentacji parlamentarnej.

Przeczytaj w „Plusie Minusie”: Gruziński zryw, rosyjski sukces

W Europie próg wyborczy obowiązywał dotąd w zasadzie we wszystkich krajach, choć są od tej reguły odstępstwa. Np. w Niemczech, gdzie stosuje się połączenie systemu proporcjonalnego z większościowym, w podziale mandatów uczestniczą partie, których poparcie osiągnie co najmniej 5 procent, ale także te, które wygrają w minimum trzech okręgach jednomandatowych - niezależnie od poparcia w skali całego kraju.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA