fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Zandberg do Schetyny: Zbudujmy wspólną listę

Adrian Zandberg zaproponował Grzegorzowi Schetynie zbudowanie wspólnej listy.
rp.pl
- Jeśli Grzegorz Schetyna na serio jest antyPiSem i nie chce powtórki autorytarnych rządów Prawa i Sprawiedliwości, to zbudujmy wspólną listę – mówi Adrian Zandberg, współzałożyciel partii Razem.

Rano był gościem w Radiu ZET. Mówił nie tylko obudowie wielkiej, wspólnej koalicji antypisowskiej, ale też o nominacji na wiceministra cyfryzacji byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej czy nieprawidłowościach w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia.

Adrian Zandberg zaproponował Grzegorzowi Schetynie zbudowanie wspólnej listy. - Ale tylko w jednym celu: żeby wejść do parlamentu i zmienić ordynację na bardziej demokratyczną – tłumaczył.

Dodał, że jego propozycja dla przewodniczącego Platformy Obywatelskiej pozwoli ustalić, jakie są jego plany.

- Jeśli Grzegorz Schetyna na serio jest antyPiSem i nie chce powtórki autorytarnych rządów Prawa i Sprawiedliwości czy innej skrajnie prawicowej formacji, to jest narzędzie pozwalające to zatrzymać – mówi w Radiu ZET dodając: „sprawdzam".

Gość Radia ZET zdradził, że w Zarząd Krajowy Razem dostał mandat do tego, żeby rozmawiać o budowie listy lewicowej ze wszystkimi na lewo od tego bloku centro-prawicowego platformerskiego.

- Potrzebujemy niezależnej lewicy w PE. Wyzwanie, przed którym dzisiaj UE stoi, to są różnice płacowe. To jest postawione na głowie, że ludzie pracują 200 km od siebie w fabrykach należących do tej samej firmy i w jednej zarabia się cztery razy mniej niż w drugiej. Te napięcia, które to wyzwala, to, co to powoduje, to rozsadza dzisiaj UE. UE nie może tak, jak by to chciała PO czy jak by chciała znaczna część europejskiej prawicy, stać w miejscu – twierdzi Adrian Zandberg.

Jego zdaniem „żeby UE przetrwała, musi iść do przodu, musi wyrównać płace, musi wprowadzić więcej wspólnej polityki socjalnej, musi spowodować, żeby wszyscy Europejczycy czuli się równi, żeby nie było Europejczyków pierwszej i drugiej kategorii". - To może zrobić tylko lewica – dodał współtwórca partii Razem.

Adrian Zandberg uważa, że obecna ordynacja wyborcza w Polsce jest problematyczna. - Gdybyśmy mieli w Polsce ordynację proporcjonalną, to już nigdy partia mająca 30 procent poparcia nie dostałaby pełni władzy w Sejmie i w Senacie. Nie mogłaby robić tego, co chce – tłumaczył w Radiu ZET.

Mówił też, że powołanie przez PiS Adama Andruszkiewicza, byłego szefa Młodzieży Wszchpolskiej na wiceministra cyfryzacji to t coś zaskakującego na wielu poziomach.

- PiS bardzo dużo mówi o uczciwości, PiS bardzo dużo mówił o tym, że chce pogonić przekręciarzy i wstawia na eksponowane stanowisko faceta, który przez lata brał kilkadziesiąt tysięcy rocznie kilometrówek, chociaż nie miał samochodu, chociaż dojeżdżał do Sejmu pociągiem i odpowiedź jego na pytanie, dlaczego to robi, brzmiała: „Bo mogę" – tłumaczył gość Radia ZET.

I pytał: „Czy tego typu arogancja i tego typu podejście do publicznych pieniędzy to jest coś, co się spodoba wyborcom i wyborczyniom PiS-u?".

- Choćby z tego względu ta decyzja jest dla mnie dosyć dziwaczna. Poglądy pana Andruszkiewicza są skrajne i to nie jest dla nikogo zaskoczenie, ale poza tym jest jeszcze kwestia jego kompetencji. One są nikłe – uważa Adrian Zandberg.

Nawiązał też do ostatniej komisji zdrowia, w sprawie nieprawidłowości przy refundacji leków, o których informowała posłów Edyta Matusik, była naczelnik wydziału refundacyjno-analitycznego Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji MZ.

- Mówiła o mechanizmie, w którym kiedy można było obniżyć cenę leków, bo prawo na to pozwalało, to nagle podejmowano decyzje w interesie międzynarodowych korporacji. Czyli efekt tych decyzji był taki, że pacjenci i budżet państwa stracili, a międzynarodowa korporacja zyskała – zauważył gość Radia ZET.

Zdradził, że partia Razem zgłosiła w tej sprawie doniesienie do prokuratury, prosząc, żeby prokuratura się tym zajęła.

- Słyszałem Zbigniewa Ziobro, który twierdził, że on będzie wszelkie złodziejstwa, wszelkie rodzaje lobbingu starał się ukrócić, i dostaliśmy informację taką oto, że prokuratura zapytała ministerstwo, czy wszystko jest w porządku, ministerstwo odpowiedziało: „Wszystko jest w porządku", a prokuratura w związku z tym stwierdziła: „Aha, wszystko jest w porządku" – opisywał Adrian Zandberg.

I dodał, że „jeżeli na tym polega gonienie złodziei przez PiS, że będzie prokuratura pytała kogoś, kto jest podejrzany o kradzież, czy wszystko jest w porządku, ten będzie odpowiadać: „Wszystko jest w porządku", a prokuratura będzie mówiła: „Aha", to możemy rozwiązać prokuraturę, bo do tego wystarczy zatrudnienie kilku urzędników, którzy będą wysyłali listy z pytaniami".

Zarzuty stawiał też CBA, które nie widzi problemu, bo uważa, że „zapłacą za to pacjenci, w związku z tym CBA nie będzie się tym zajmować.

- Ja się dziwię, jak daleko sięgają macki międzynarodowych koncernów farmaceutycznych wewnątrz tej formacji, która dzisiaj rządzi, jeżeli instytucje, które są powołane do walki z korupcją, zamiast walczyć z korupcją, tak naprawdę sprawiają wrażenie, jakby osłaniały jakiś proceder – mówił gość Radia ZET.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA