fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Indie: Młodzi chcą pracy. "Po studiach mamy smażyć pakorę?"

AFP
W New Delhi, stolicy Indii, 7 lutego doszło do demonstracji tysięcy członków organizacji studenckich i zrzeszających młodzież z całego kraju. Demonstranci domagali się poprawy sytuacji na rynku pracy i poprawy jakości edukacji - informuje "Nikkei Asian Review".

- 2,4 mln posad w administracji pozostaje nieobsadzonych i zastanawiam się co powstrzymuje władze od zatrudnienia ludzi, szczególnie w sytuacji, gdy mamy tak duży kryzys na rynku pracy - mówił 30-letni Srikant Dattatreya Lalita ze stanu Maharasztra. Dattatreya przypomniał, że premier Narendra Modi dochodząc do władzy obiecywał tworzyć 20 mln nowych miejsc pracy rocznie.

Dattatreya pracuje obecnie dla organizacji pozarządowej podkreślającej znaczenie zapewnienia kobietom dostępu do edukacji. Miesięcznie zarabia 10 tys. rupii (ok. 140 dolarów). 30-latek podkreśla, że wcześniej był bezrobotny przez 1,5 roku i był to bardzo trudny czas dla całej jego rodziny, w której pracę miał tylko jego brat (był kierowcą autorikszy, zarabiał 8 tys. rupii miesięcznie - czyli ok. 110 dolarów, za które utrzymywał rodziców, młodszego brata, żonę i dwoje dzieci).

Ale protestujący nie domagają się jedynie poprawy sytuacji na rynku pracy, lecz również przeznaczenia większych środków na edukację, i skończenia z "atmosferą saffronizacji" (czyli gloryfikowania starożytnej historii Indii w duchu Hindutvy) na uniwersytetach, za którą to atmosferę odpowiada prawicowy rząd kraju.

34-letni Rushal Heena oskarża rząd o to, że ten działa w interesie wielkich korporacji, a nie zwykłych ludzi.

Jak zauważa "Nikkei Asian Review" w zbliżających się wyborach parlamentarnych (odbędą się w kwietniu i maju tego roku) po raz pierwszy głos będzie mogło oddać ponad 130 mln młodych Hindusów (łącznie uprawnionych do głosowania będzie ponad 900 mln osób). Głosy młodych mogą zdecydować o wyniku wyborów.

Tymczasem młodzi są sfrustrowani sytuacją w kraju. - Nie rozumiem, co ten rząd robił przez ostatnie pięć lat. Rząd każe młodym sprzedawać pakorę (smażona przekąska indyjska), mówiąc, że to też praca. Jeśli możemy tylko smażyć pakorę, to po co nam wyższe wykształcenie? - pyta 24-letnia Priya Thakur, absolwentka studiów z zakresu polityki społecznej.

Z ostatnich sondaży wynika, że rządząca krajem Indyjska Partia Ludowa (BJP) raczej nie zdobędzie bezwzględnej większości w parlamencie (272 mandatów). Z sondażu The ABP News-CVoter wynika, że Narodowy Sojusz Demokratyczny, koalicja w skład której prym wiedzie BJP, zdobędzie 233 mandaty, Zjednoczony Sojusz Postępowy na czele z Indyjskim Kongresem Narodowym może liczyć na 167 mandatów, a pozostałe partie - 143 mandaty. Z kolei z sondażu India Today-Karvy Insights Mood of the Nation wynika, że koalicja premiera Modiego zdobędzie 237 mandatów, koalicja Indyjskiego Kongresu Narodowego - 166 mandatów, a pozostałe partie - 140 mandatów.

Źródło: asia.nikkei.com
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA