fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Błażej Spychalski: Prezydent Andrzej Duda nie angażuje się w kampanię. Ale ma przyjaciół

tv.rp.pl
- To zupełnie naturalnym jest, że pan prezydent ma przyjaciół, ma znajomych i z nimi rozmawia - tak rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy, Błażej Spychalski, mówi o obecności prezydenta 1 listopada na cmentarzu w Nowym Sączu, w towarzystwie kandydatki PiS na prezydenta tego miasta, Iwony Mularczyk.

Jacek Nizinkiewicz: Jacek Nizinkiewicz, #RZECZoPOLITYCE. Moim i państwa gościem jest pan Błażej Spychalski, rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy. Dzień dobry.

Błażej Spychalski: Dzień dobry.

Czy pan prezydent Andrzej Duda wspiera przed drugą turą kandydatów PiS w wyborach samorządowych?

Nie, my nie angażujemy się w kampanię samorządową. Pan prezydent nie angażuje się w kampanię samorządową. Domyślam się do czego pan zmierza. To zupełnie naturalnym jest, że pan prezydent ma przyjaciół, ma znajomych i z nimi rozmawia. No tutaj, naprawdę, proszę nie doszukiwać się jakiś wielkich sensacji.

Co wczoraj prezydent Andrzej Duda robił w Nowym Sączu na cmentarzu u boku kandydatki PiS na prezydenta Nowego Sącza, żony Arkadiusza Mularczyka?

Tak jak mówiłem, to że pan prezydent ma znajomych, ma przyjaciół. Nie od dziś wiadomo, że z panem posłem Mularczykiem, z żoną pana posła, znają się od wielu, wielu lat, jeszcze z czasów kiedy pan prezydent nawet w polityce nie był. A więc to, że się przyjaźnią, jest zupełnie… zupełnie naturalne.

Ale co pan prezydent robił na tym cmentarzu? Ma bliskich w Nowym Sączu na cmentarzu?

No, wie pan. Pan prezydent, a właściwie żona pana prezydenta, pochodzi z okolic Starego Sącza, więc , no, to są takie tereny, które są panu prezydentowi doskonale znane.

Czyli pan prezydent po prostu pojechał wesprzeć kandydatkę PiS na prezydenta Nowego Sącza?

Nie no. Pan prezydent był w Nowym Sączu, spotkał się ze swoimi przyjaciółmi, rozmawiał z nimi. Naprawdę zupełnie naturalna sytuacja.

Ale ja rozumiem, gdyby był w Nowym Sączu, spotkał się z nimi i rozmawiał z nimi prywatnie w domu. Ale rozmawiał jednak na cmentarzu. Czy robienie kampanii na cmentarzu, no to jest moralne?

Ale to są pana słowa, moim zdaniem zupełnie nieuprawnione. Pan prezydent, tak jak powiedziałem, odwiedził cmentarz. No to, że były media, nie wiem, ja ich… ja mediów nie zapraszałem. Więc, no naprawdę, ciężko mi…

Pan odwiedził cmentarz dlatego, że akurat 1 listopada jest bardzo dużo osób na cmentarzach. Czytaj – osób, które można zachęcić do głosowania na kandydatkę PiS na prezydenta Nowego Sącza.

Wie pan, 1 listopada na każdym cmentarzu jest dużo osób i każdy udział polityka, czy każdy polityk, który w tym dniu odwiedza cmentarz, odwiedza groby bliskich, czy chce oddać hołd osobom, które zasłużyły się dla państwa polskiego, to jak rozumiem prowadzi w tym dniu kampanię wyborczą, tak?

No ale prezydent pojechał na ten cmentarz, po co? Wesprzeć kandydatkę? Pan zaprzecza, że prezydent wspierał kandydatkę PiS na prezydenta Nowego Sącza?

Pan prezydent oczywiście zna kandydatkę na prezydenta Nowego Sącza… I…

Wspiera ją…

…wspiera ją, tak bardziej mentalnie. Tak pomocą taką…

…ale wczoraj też fizycznie.

Wczoraj fizycznie pan prezydent odwiedził cmentarz. Natomiast to nie była forma agitacji… z całą pewnością nie była to forma agitacji wyborczej. To zupełnie nieuprawnione twierdzenie.

Może prezydent zbierał pieniądze na ratowanie cmentarzy, odnowienie nagrobków zabytkowych?

Pan prezydent wspiera wiele inicjatyw, które służą temu o czym pan przed chwilką powiedział…

Ale wczoraj nie kwestował?

Na przykład wczoraj w Pałacu Prezydenckim spotkał się z olbrzymią grupą dzieci, młodzieży z Dolnego Śląska, która bardzo aktywnie pomaga polskim cmentarzom na Ukrainie, to jest bardzo już kilkuletnia inicjatywa, bardzo długo trwa. I oczywiście takie inicjatywy pan prezydent wspiera, to nie ulega wątpliwości. Świetna inicjatywa, proszę naprawdę zapamiętać.

A jakby pan zareagował, lub pan prezydent, gdyby okazało się, że np. Donald Tusk przyjeżdża na cmentarz do Nowego Sącza i wspiera, czy też spaceruje, akurat na chwilkę przed wyborami, na chwilę przed ciszą, z kontrkandydatką pani Mularczyk?

Donald Tusk, pomimo tego, że twierdzi oficjalnie, że nie prowadzi żadnej kampanii wyborczej itd., często pojawia się u kandydatów, którzy są kojarzeni jednoznacznie z jego obecnym, czy byłym środowiskiem politycznym.

A kogo wsparł w tej kampanii?

Więc ja nie widzę tutaj żadnych przeciwwskazań i rzeczywiście Donald Tusk wypowiadał się pozytywnie o niektórych kandydatach, o niektórych osobach, na przykład o panu prezydencie (Rafale) Trzaskowskim. No, proszę się nie doszukiwać tutaj sensacji.

Czyli to, co wczoraj widzieliśmy te obrazki na cmentarzu, to nie jest żadna sensacja i szukanie raczej dziury w całym przez media?

Z całą pewnością nie jest to kampania wyborcza. Pan prezydent po prostu, jak każdy Polak 1 listopada, odwiedza groby, odwiedza cmentarze…

Mimo że w Nowym Sączu bliskich nie ma?

Nie wiem, jestem przekonany, że pan prezydent był oddać hołd osobom, które walczyły o państwo polskie, co czyni także co roku.

Dobrze byłoby gdyby Iwona Mularczyk została prezydentem Nowego Sącza?

Proszę zapytać mieszkańców Nowego Sącza. Nie wiem, nie pochodzę z Nowego Sącza. Byłem w Nowym Sączu może kilka razy w życiu, więc ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć.

A według pana prezydenta? To jest osoba właściwa na to miejsce?

Tak jak powiedziałem pan prezydent panią kandydatkę zna od długiego czasu i z całą pewnością jest jej przychylny. Natomiast to mieszkańcy Nowego Sącza wybiorą, to mieszkańcy Nowego Sącza wiedzą, co jest dla ich miasta najlepsze.

Pan prezydent jest krakusem, pochodzi z Krakowa. Wspiera Małgorzatę Wassermann? Małgorzata Wassermann powinna dokonać tej zmiany teraz? Mówi dzisiaj w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że jest gwarantem zmiany w Krakowie.

No wie pan, z całą pewnością jest gwarantem zmiany, bo walczy z prezydentem, który już kilkanaście lat rządzi w Krakowie, więc samo to już jest… gwarantuje pewną zmianę. I to jest normalne. Pan prezydent oczywiście ciepło wypowiada się o pani Małgorzacie Wassermann, o pani poseł, pani przewodniczącej, wiadomo to nie od dziś. Też znają się od wielu lat. Natomiast to, co powiedziałem na początku: ani Kancelaria Prezydenta, ani sam pan prezydent nie angażują się w kampanię wyborczą. Jesteśmy, no, z natury samej, obok tego wszystkiego.

Opozycja mówi, że jednak to co wczoraj widzieliśmy to było angażowanie się i pan prezydent zachował się niegodnie, tym bardziej, że robił sobie selfie na cmentarzu z różnymi osobami.

Opozycja wiele rzeczy mówi, bardziej lub mniej uprawnionych, takie jej prawo.

A pan sobie robił kiedyś selfie na cmentarzu?

Ja generalnie nie robię specjalnie selfie...

A zrobiłby pan sobie z kimś selfie na cmentarzu, gdyby pana poprosił?

Ale tak jak mówię, nie robię selfie, więc ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie.

Dlaczego 11 listopada nie pokażemy ludziom, że możemy być razem?

Ciężko, żebym ja na to pytanie odpowiadał...

Pan prezydent w "Rzeczpospolitej" mówił, że "pokażmy Polakom, że możemy 11 listopada być razem", zapraszał na Marsz Niepodległości, a okazuje się, że w tym marszu sam nie weźmie udziału...

Ale ciężko mi odpowiadać za innych polityków. Proszę pamiętać, że wielu polityków w Polsce stwierdziło, że nie, że 11 listopada nie chce być w Warszawie, nie chce brać udziału w uroczystościach państwowych. W związku z powyższym to raczej pytanie do tych polityków dlaczego nie chcą uczestniczyć w tych wspólnych obchodach, wspólnych uroczystościach, nie chcą celebrować wspólnie 100-lecia odzyskania niepodległości...

"Chciałbym, żebyśmy razem poszli w Marszu Niepodległości" powiedział prezydent "Rzeczpospolitej". Czy prezydent pójdzie w tym Marszu Niepodległości 11 listopada?

Tak jak mówiłem, pan prezydent był i jest nadal zwolennikiem tego, żeby był jeden marsz. Natomiast jeżeli prosimy organizatorów Marszu, zwracamy się do nich z prośbą, żeby zagwarantowali jedną, dla nas podstawową rzecz: wszyscy idziemy pod biało-czerwonymi flagami, to jest jedyny symbol, jaki powinien w tym dniu pojawić się na tym Marszu, z natury samej, bo mówimy o Marszu, który jest w 100-lecie odzyskania niepodległości i organizatorzy nie są w stanie zapewnić, że inne symbole, inne emblematy się tam nie pojawią, no to, proszę wybaczyć - trudno uczestniczyć w Marszu, który z natury samej nie ma być biało-czerwoną manifestacją i wspólnotą, tylko, no, mogą się pojawić tam inne rzeczy.

A od kiedy było wiadomo, że do tego wspólnego marszu nie dojdzie?

A to, rozmowy trwały... rozmowy trwały od dłuższego czasu. Uczestniczył w nich minister Wojciech Kolarski, pan marszałek (Senatu Stanisław) Karczewski, Joachim Brudziński. Więc te rozmowy trwały. One dość długo... tych spotkań było kilka, natomiast, no jak pan widzi, organizatorzy nie byli w stanie zapewnić tych rzeczy, o które prosiliśmy.

A kiedy okazało się, że te rozmowy zakończyły się fiaskiem?

A to jest, zdaje się, zeszły tydzień. Ja nie uczestniczyłem w tych rozmowach, więc ciężko mi tak precyzyjnie odpowiadać, ale zdaje się, że to zeszły tydzień.

O tym, że to 100-lecie będzie, wiedzieliśmy od bardzo dawna. Nie można było zorganizować takiego rządowego, państwowego marszu? Pan prezydent nie mógł zainicjować takiego marszu, który by łączył Polaków?

Pan prezydent inicjuje wiele wydarzeń związanych z 11 listopada, ze stuleciem odzyskania niepodległości. Proszę pamiętać, że w tym dniu uroczystości, które są objęte honorowym patronatem pana prezydenta, jest ponad 3 tysiące w skali kraju. To jest olbrzymi wysiłek, zarówno pana prezydenta, jak i Kancelarii Prezydenta...

Oczywiście Marsz Niepodległości nie ma takiego patronatu?

...do tego są inne uroczystości państwowe, które odbywają się w Warszawie. Pan prezydent będzie składał wieńce pod pomnikami Ojców Niepodległości, będziemy brali udział w Mszy Świętej w Świątyni Opatrzności Bożej, są uroczystości na Placu Piłsudskiego...

Przepraszam najmocniej, ale to jest taka klasyka, bo to jest zawsze. Czy to jest 100-lecie, czy to jest 99. rocznica, czy osiemdziesiąta...

Ale niech pan powie, czy klasyką jest uhonorowanie 25 osób, wybitnie zasłużonych dla Polski, Orderem Orła Białego.

No rzeczywiście, to jest coś nowego, no ale mamy stulecie... Ale nie ma żadnej takiej uroczystości, w której mogliby wspólnie Polacy uczestniczyć. No bo co, mamy pójść wspólnie wszyscy składać wieńce? No to jest zawsze.

Ale uroczystości w całym kraju jest bardzo, bardzo, bardzo dużo. I - z oczywistych względów, to jest zupełnie normalne, nie wszyscy Polacy będą w Warszawie. Uroczystości to nie tylko Warszawa.

No tak, ale w Stanach Zjednoczonych, wielu innych państwach, są uroczystości na wielkie święta narodowe, wspólnie wszyscy w tym uczestniczą. Nie ma czegoś takiego, że Demokraci nie idą w marszu Republikanów, czy jest marsz Republikanów, a Demokratów nie. Po prostu wszyscy świętują. Dlaczego prezydentowi nie udało się zorganizować takiej uroczystości, takiego marszu, takiej wspólnej inicjatywy.

Ale tak jak powiedziałem: była wielka chęć, było apelowanie... wielokrotne apelowanie do polityków wszystkich opcji politycznych: pójdźmy razem, bądźmy razem, wznieśmy się ponad te podziały, które nas dzielą. No i jak pan widzi, jak pan doskonale wie, duża część tych polityków stwierdziła, że nie...

Ale oni nie chcieli iść w Marszu Niepodległości...

Ale mówimy także o innych uroczystościach, które są. Właśnie tych państwowych, które są w Warszawie.

Ale takiej uroczystości, takiego marszu nie ma. Może... Nie ma pan takiego poczucia, czy pan... że... czy pan prezydent nie ma poczucia porażki, że nie udało się zorganizować naprawdę godnej uroczystości na 11 listopada?

Na pewno jest niesmak, że wielu polityków opozycyjnych nie chce wspólnie celebrować święta 11 listopada tutaj w Warszawie.

Ale w jaki sposób mogą wspólnie celebrować?

No na przykład swoją obecnością. Jeżeli...

...składając wieńce.

Jeżeli ważni politycy twierdzą, że nie, że nie chcą być tutaj, nie chcą wspólnie z innymi politykami celebrować uroczystości związanych ze 100-leciem niepodległości, to mogę tylko powiedzieć, że jest mi z tego powodu przykro. Myślę, że nie tak powinno być.

Polska Fundacja Narodowa zbierała... zebrała chyba ok. 200 mln złotych na te przygotowania do święta niepodległości. Co z tymi pieniędzmi się stanie?

Wie pan, proszę nie zadawać mi tego pytania...

Pan prezydent nie jest... to są ogromne środki, za które...

...nie jestem rzecznikiem Polskiej Fundacji Narodowej. Pieniądze o których pan mówi, to są pieniądze do dyspozycji rządu, my jako Kancelaria Prezydenta, jako pan prezydent, wszystkie uroczystości, które organizujemy, w których bierzemy udział, finansujemy z naszego budżetu, z budżetu Kancelarii Prezydenta. Z tych pieniędzy, o których pan mówi, my nie korzystamy. Tutaj pytanie jest oczywiście zasadne i myślę, że pan minister (Jarosław) Sellin, czy prezes PFN udzieliłby panu precyzyjnej informacji co z tymi pieniędzmi... na co one zostały wydane.

Te środki, które zebraliście, czy przygotowaliście na święto niepodległości, one wszystkie zostaną wykorzystane? Czy jakaś rezerwa zostanie?

Ale tak jak mówię, to są środki, które są normalnie w budżecie Kancelarii Prezydenta, nasz budżet jest mniej więcej stały od wielu lat, jest pełna transparentność, przejrzystość. My nie mamy żadnych ekstra pieniędzy wydzielonych. Bazujemy na tym co mamy w ramach naszego budżetu.

W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" pan prezydent powiedział, że ma duże wątpliwości, czy instytucje powinny być bardziej rozproszone, czy nie. "Powiem więcej, dla równomiernego rozwoju kraju nie byłoby źle, gdyby np. Trybunał Konstytucyjny, GUS czy ZUS miały siedzibę w innym mieście niż Warszawa". Wyobraża sobie, że w Pile, w Lublinie, w Suwałkach mogłyby mieć swoje siedziby. Czy pan prezydent przedstawi jakąś inicjatywę ustawodawczą z tym związaną?

Jest to temat, który od pewnego czasu funkcjonuje w przestrzeni publicznej. Klub Jagielloński wiele na ten temat mówi. Wydaje się, pan prezydent o tym mówił w wywiadzie, wydaje się, że warto na ten temat rozmawiać, warto zastanowić się, czy wzorem innych krajów, np. Niemiec, w których jest to... deglomeracja jest bardzo mocno rozwinięta, czy w tą stronę nie iść. Bo proszę pamiętać o tym, że po zmianach administracyjnych w Polsce wiele miast, które miały status miasta wojewódzkiego, ten status utraciło, stało się miastem na prawach powiatu. Tylko, że wszyscy wiedzą, że to jest ogromna różnica między miastem wojewódzkim, a miastem na prawach powiatu. A dzisiaj, w dobie internetu, w dobie cyfryzacji, wiele instytucji mogłoby mieć siedziby w innych miastach. I o tym mówił pan prezydent, że warto się nad tym głęboko zastanowić.

Zgadza się. Tylko pytanie, czy pan prezydent przedstawi projekt ustawy deglomeracyjnej, bo ma inicjatywę ustawodawczą.

Tak jak mówiłem, jest Narodowa Rada Rozwoju, są debaty na ten temat. I być może tak będzie, jak pan mówi.

Reprywatyzacja, repolonizacja. Dzisiaj spotyka się premier Mateusz Morawiecki z Angelą Merkel. Uważa pan, że te kwestie powinny być poruszone? Premier powinien z Angelą Merkel mówić o tym, że Niemcy za dużo mediów mają w Polsce, że powinno dojść do repolonizacji, jak również o kwestiach reparacji... powinien premier poruszyć ten temat z Angelą Merkel?

Wie pan, ciężko mi się wypowiadać za to, co pan premier będzie robił. Jest rzecznik rządu...

Ale pan prezydent się wypowiada często w tych kwestiach.

Tak, pan prezydent często się wypowiada w tych kwestiach. Ostatnio, nie wiem czy pan widział wywiad w "Bild am Sonntag", gdzie pan prezydent też był pytany o te kwestie i pan prezydent to poruszał, mówiąc, że trwają w Polsce prace, prace parlamentarne nad kwestią reprywatyzacji i czeka na efekt tych prac, jak my wszyscy myślę, więc tutaj pan prezydent wyraża się dość jednoznacznie na ten temat.

A czy ten temat powinien już być postawiony na arenie międzynarodowej właśnie na tego typu szczeblu między premierem a kanclerzem?

Wie pan, to pytanie do agendy, do agendy tego spotkania, do MSZ, do KPRM. Nie wiem, nie znam dokładnego, szczegółowego harmonogramu spotkań i tematów, które będą poruszane przez panią kanclerz i pana premiera Morawieckiego. Ja mogę z całą pewnością powiedzieć, że na ostatniej wizycie w Niemczech, w Berlinie pana prezydenta, półtora tygodnia temu, kwestie fundamentalne dla Polski, na przykład Nord Stream 2, były bardzo jasno, bardzo mocno przez pana prezydenta w spotkaniach z panem prezydentem np. (Frankiem-Walterem) Steinmeierem podnoszone.

Jeszcze jedna kwestia dotycząca 11 listopada. Czy pan prezydent, pałac prezydencki próbowali ściągnąć na 11 listopada głowy państwa... przedstawicieli państw zachodnich, chociażby Donalda Trumpa?

A tutaj trzeba pamiętać jaka jest historia. Bo wiele osób mówi o tym, że 11 listopada powinny być w Warszawie zaproszone głowy państw, głównie europejskich. Ale pamiętajmy, że 11 listopada w Europie jest celebrowany niemal w każdym kraju. W wielu krajach jest to dzień związany z odzyskaniem przez te kraje niepodległości. W wielu krajach, na przykład we Francji, jest to dzień świętowania zakończenia I wojny światowej. Wyjątkowo... Francja wyjątkowo mocno doświadczyła skutków I wojny światowej. Więc oczywistym było, że w tym dniu bardzo wielu przywódców, czy właściwie wszyscy przywódcy państw europejskich, świętują ten dzień u siebie w kraju. Kancelaria Prezydenta podjęła się takiej inicjatywy, że wizyty zagraniczne prezydenta Andrzeja Dudy, ale także wizyty przywódców innych krajów w Polsce będą... za każdym razem będzie element związany ze 100-leciem odzyskania niepodległości. I tak się właśnie dzieje. Proszę pamiętać na przykład w czerwcu było spotkanie dziewięciu przywódców państw Europy Środkowo-Wschodniej tu w Warszawie i także były wydarzenia organizowane przez Kancelarię Prezydenta, związane ze 100-leciem odzyskania przez Polskę niepodległości, które zakończyły się przepięknym koncertem w Łazienkach w Warszawie. Pan prezydent będąc  półtora tygodnia temu w Berlinie, także uczestniczył w koncercie z panem prezydentem Steinmeierem...

No dobrze, ale czy była na przykład próba ściągnięcia do Polski na 11 listopada Donalda Trumpa?

...więc tych uroczystości, które organizuje pan prezydent jest bardzo dużo. One trwają, bo taka jest istota tych uroczystości, one trwają przez dłuższy okres czasu.

A czy była próba na przykład ściągnięcia do Polski Donalda Trumpa na 11 listopada?

Nic mi o tym nie wiadomo.

Czy pan prezydent obawia się jeździć samochodami ze Służbą Ochrony Państwa? SOP, nowa instytucja, ma dosyć sporo wypadków, ostatnio był kolejny wypadek z premier Beatą Szydło, spowodowany przez kierowcę.

A to bardzo ciekawa sprawa, wie pan. Bo jak widziałem ostatnio statystyki ilości wypadków wcześniej BOR-u, później SOP-u, to ta poprawa jest ogromna.

Porównuje pan lata jakie z jakimi?

Zdaje się one chyba były od 2008 do 2018. To poprawa jest ogromna.

Dziesięć lat. A SOP istnieje od kilku miesięcy.

Tak, ale wcześniej był BOR, tak? Wcześniej mówimy o tym ile wypadków było w BOR-ze, teraz w SOP-ie, i tu poprawa jest ogromna.

Czyli SOP zdaje egzamin i...

Jestem przekonany, że SOP zdaje egzamin.

A prezydent nie ma obaw ani wątpliwości co do kompetencji tych nowych osób zatrudnionych w SOP?

Nie mamy takich obaw.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA